Przejdź do treści
Artykuły/SGP / SEC / SON / SWC

Grand Prix na żużlu. Uciekinier Bartosz Zmarzlik i reszta peletonu

Grand Prix na żużlu
Fot. Taylor Lanning

Autor: Jakub Bielak

Grand Prix na żużlu. Uciekinier Bartosz Zmarzlik i reszta peletonu

Cykl FIM Speedway Grand Prix to najważniejsze indywidualne zawody w światowym żużlu. To właśnie tutaj o największy możliwy laur, a więc tytuł mistrza świata walczy piętnastu najlepszych żużlowców globu. W ostatnich latach Grand Prix na żużlu zostało jednak zdominowane przez jednego zawodnika i niewiele wskazuje na to, by trend ten miał się odwrócić. Są tacy, którzy uważają, że taki stan rzeczy jest problemem dla całej dyscypliny.

Sport żużlowy z jednym dominatorem

Bartosz Zmarzlik skończy w tym roku 29 lat, a ma już na swoim koncie aż cztery tytuły indywidualnego mistrza świata. Kibice w większości już przestali się zastanawiać, czy Polak przegoni legendarnego Tonego Rickardssona w ilości zdobytych tytułów (Szwed ma ich sześć), a tylko kiedy tego dokona. Gwiazda Platinum Motor Lublin to absolutny dominator w cyklu indywidualnych mistrzostw świata, a z roku na rok pokonanie go wydaje się coraz bardziej wymagającym wyzwaniem.

Wychowanek Stali Gorzów przejeździł w Grand Prix na żużlu już osiem pełnych sezonów. W aż połowie z nich kończył rywalizację ze złotym medalem. Oprócz tego dwa razy zdobywał srebro i raz brąz. Jedynie w sezonie 2017 znalazł się poza podium, a dokładnie na piątej pozycji. Był to wówczas jego drugi sezon w elicie i pierwszy w gronie seniorów w ligowym ściganiu. Z perspektywy czasu należy uznać, że to właśnie przejście z juniora na seniora mogło nieco namieszać w dyspozycji Zmarzlika. Niemniej jednak piąte miejsce to nadal był dobry rezultat, a niektórzy stali uczestnicy cyklu od lat marzą, by w ogóle zameldować się w czołowej „piątce”.

Grand Prix na żużlu nudne

Coraz częściej pojawiają się głosy, że cykl Speedway Grand Prix stał się nudny przez dominację 28-latka. Sport żużlowy jednocześnie zyskuje legendarną postać z niepodważalnie wysokimi umiejętnościami, ale zarazem kibice nie doświadczają w ten sposób wyrównanej rywalizacji o najważniejsze laury. Można to w pewien sposób porównać do dominacji wcześniej Lewisa Hamiltona, a obecnie Maxa Verstappena w królowej Motorsportu – Formule 1. Brytyjczyk w latach 2014-2020 triumfował aż sześciokrotnie, natomiast Holender w zeszłym roku zdobył swój trzeci tytuł mistrza świata z rzędu. Podobnie jak w przypadku Zmarzlika, ciężko sobie wyobrazić, by ktoś nagle mu zagroził.

Oczywiście należy zaznaczyć, że różnica między Formułą 1 a żużlem jest spora. W królowej motorsportu kierowca „tylko” kieruje bolidem stworzonym przez specjalistów najwyższej klasy, którzy w rozwój maszyny inwestują horrendalne pieniądze. Na końcu tylko jeden kierowca w stawce jeździ dokładnie tym samym samochodem, a reszta musi z reguły radzić sobie w bolidach z nieco mniejszymi osiągami. W żużlu nie da się tak łatwo rozróżnić lepszego i gorszego sprzętu. Wielu zawodników ze światowej czołówki korzysta z usług tych samych tunerów, ale jednak potem o zwycięstwie i porażce decyduje umiejętność dopasowania sprzętu do toru, a także umiejętna i inteligentna jazda już w samym wyścigu.

Kto może zagrozić Zmarzlikowi?

Choć w stawce cyklu nie brakuje wielkich nazwisk – wszak jeżdżą tam najlepsi (przynajmniej w teorii) żużlowcy świata – trudno jest wskazać żużlowca, który realnie może powalczyć o odebranie tytułu Polakowi. Fredrik Lindgren od lat jest w czołówce indywidualnych mistrzostw świata na żużlu, ale Szwed nigdy nie był typem dominatora, którego stać na seryjne wygrywanie wyścigów. Poza tym jest on jednak coraz starszy, więc nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jego kariera zaczęła w pewnym momencie wyhamowywać. Trzecie i czwarte miejsce w ubiegłym roku wywalczyli odpowiednio Martin Vaculik i Jack Holder. Dla obu były to życiowe sukcesy. Trudno będzie im wejść jeszcze na kolejny poziom.

W stawce Grand Prix na żużlu nadal są starzy wyjadacze, tacy jak Leon Madsen, Jason Doyle i Tai Woffinden. Duńczyk nadal nie ma w swoim dorobku złotego medalu, jednak z roku na rok wydaje się, że nieco traci dystans do ścisłej czołówki. Najbliżej złota był w 2019, kiedy Bartosz Zmarzlik wygrał z nim w finalnym rozrachunku tylko o dwa punkty. Z tej trójki to jednak nadal zawodnik Włókniarza ma największe szanse na nawiązanie do swoich najlepszych wyników. Doyle i Woffinden od lat są w SGP raczej już postaciami drugoplanowymi. O ile Jason Doyle miewa jeszcze czasem przebłyski, o tyle Woffinden sprawia wrażenie zawodnika, który w SGP zdecydowanie częściej się męczy, aniżeli czerpie prawdziwą i szczerą radość z jazdy.

Największe nadzieje w kontekście nawiązania rywalizacji ze Zmarzlikiem kibice pokładają chyba w Danielu Bewleyu. Brytyjczyk ma za sobą dopiero dwa pełne sezony w cyklu, jednak w obu pokazał się z dobrej strony, zajmując szóstą i siódmą lokatę. Wygrał już łącznie trzy turnieje, jednak nadal brakuje mu regularności. 24-latek jeździ bardzo widowiskowo i złośliwi mówią, że tylko dlatego zestawia się go ze Zmarzlikiem. Gdy spojrzymy w liczby, nie da się bowiem ukryć, że zawodnik wrocławskiej Sparty nadal ma spore braki. Jeśli jednak mamy oceniać szanse żużlowców na włączenie się do walki o tytuł mistrza świata w przyszłości po umiejętnościach jazdy na motocyklu, Bewleya nie można pominąć w tych rozważaniach.

W tym roku w cyklu pojawiło się kilka nowych twarzy, jednak trudno upatrywać w nich kandydatów do zdobycia tytułu mistrza świata. Najpoważniejszym nazwiskiem jest w tej stawce Dominik Kubera. Fani tego zawodnika głęboko wierzą w to, że sport żużlowy może doczekać się kolejnego obok Bartosza Zmarzlika świetnego polskiego zawodnika, który na stałe wejdzie do czołówki światowego żużla. Póki co jednak wychowanek leszczyńskiej Unii musi zapoznać się z otoczką rywalizacji o mistrzostwo świata i przetrwać pierwszy rok. Potem być może rozpocznie szturm na wyższe pozycje i być może medale.

Sezon 2024 w Speedway Grand Pirx nie będzie sensacyjny

Oczywiście żużel to sport, a w sporcie może wydarzyć się wszystko. Wiele jednak wskazuje na to, że jeszcze w tym roku Bartosz Zmarzlik nie zostanie pokonany na dystansie całego sezonu przez któregokolwiek ze swoich rywali. Ci doświadczeni chyba pokazali już wszystko, co się dało i trudno będzie wejść im na jeszcze wyższy poziom. Tym młodszym nadal z kolei brakuje pewnego obycia i po prostu doświadczenia. Dominacja Zmarzlika nie będzie jednak trwała wiecznie. To też jest człowiek. 28-latek jest na tyle ambitnym sportowcem, że będzie chciał powtarzać swój sukces co roku, ale z każdym takim sezonem będzie również rosła motywacja całej reszty, by w końcu „zepchnąć” go z tronu. Ten, który dokona tego jako pierwszy, zapisze się na kartach historii.

żużel
Fot. Taylor Lanning
Gdzie oglądać
Fot. Marta Astachow

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *