Żużel - Best Speedway Tv

Drabikowie i Włókniarz. Co powstanie z tego zamieszania? | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Drabikowie

Drabikowie i Włókniarz. Co powstanie z tego zamieszania?

Drabikowie i Włókniarz. Co powstanie z tego zamieszania?

Takiego poruszenia wokół Sławomira Drabika, jego syna Maksyma oraz częstochowskiego klubu mało kto spodziewał się w decydującym okresie sezonu. Konflikt na linii ojciec-syn już dawno przestał być prywatny. Budzi on emocje wokół klubu, który de facto nie jest na ten moment pracodawcą ani jednego, ani drugiego Drabika. Nie oznacza to jednak, że zarząd Włókniarza ma w tej sprawie czyste ręce. Jak zakończy się cała niewątpliwie nieprzyjemna sytuacja?

Koszmarny wypadek w Danii! Francis Gusts poważnie kontuzjowany?! [AKTUALIZACJA]

Minął już tydzień od momentu, gdy gruchnęła wiadomość o zakończeniu pracy Sławomira Drabika we Włókniarzu Częstochowa. „Slammer” pełnił tam od czterech lat funkcję asystenta trenera szkółki. Musiał współpracować z Józefem Kaflem, ponieważ sam nie miał potrzebnych do pracy z młodzieżą papierów. Mówi się, że obaj panowie nie przepadali za sobą, ale jednocześnie efekty pracy zupełnie tego nie pokazywały.

Nic więc dziwnego, że gdy Sławomir Drabik ogłosił mediom, że już nie pracuje we Włókniarzu, dla większości kibiców i ekspertów było to ogromnym szokiem. Wielu jednak od razu połączyło tę decyzję z niemal pewnym przyjściem Maksyma Drabika, który po zakończeniu tego sezonu ma zamienić Motor Lublin właśnie na Włókniarza. Relacje ojca z synem od kilku lat są oschłe. Jak się dowiedzieliśmy w minionym tygodniu, ze strony Maksyma mowy o żadnej relacji w ogóle nie ma i raczej nie będzie. 

Wszyscy mogliśmy przeczytać długie oświadczenie Maksyma Drabika, które zamieścił na swoim Instagramie. O formie tekstu pisać nie warto, bo wszystko zostało już powiedziane. Z treści dowiadujemy się jednak, że ojciec Sławomir nie jest mile widziany w życiu swojego syna. I nie ma w tej kwestii najprawdopodobniej szansy na zmianę zdania po stronie 24-latka. Sławomirowi dostało się od syna okrutnie. Nie nam oceniać, czy słusznie, czy nie. Sprawy rodzinne powinny pozostać w ich własnym gronie. Nie sposób jednak przejść obojętnie obok tego, że prywatny konflikt bezpośrednio oddziałuje na klub z Częstochowy i atmosferę wśród kibiców „Lwów”. 

Tai Woffinden zakończył współpracę z Jackiem Trojanowskim. Znamy szczegóły rozstania!

Drabikowie skłócili wewnętrznie Włókniarz. Skłócili fanów biało-zielonych z klubem. Kibice nie dość, że musieli przełknąć gorycz porażki ze Stalą Gorzów w półfinale Ekstraligi, to dosłownie kilkadziesiąt godzin później żegnali absolutną legendę klubu – Sławomira Drabika. Jednocześnie jasno dostali do zrozumienia, iż powodem odejścia „Slammera” jest żądanie jego własnego syna. I choć klub nigdy nie przyzna, że właśnie to było powodem zakończenia współpracy, nikomu nie trzeba tego specjalnie tłumaczyć, zwłaszcza czytając oświadczenie Maksyma. Kibice nie potrafią zrozumieć, dlaczego zawodnik stawia taki warunek przed podpisaniem kontraktu, a klub takie żądanie wypełnia. Kilka lat temu powrót Maksyma do rodzinnego miasta określono by spełnieniem marzeń kibiców „Lwów”. Teraz jest to postać przy Olsztyńskiej nielubiana, delikatnie rzecz ujmując. 

Maksym Drabik się zmienił. To nie jest ten sam chłopak, którego pamiętamy za czasów juniora. Zachowanie 24-latka wzbudza wiele emocji. W całej sytuacji musimy pamiętać o tym, że Maks jest człowiekiem i nie powinien być obiektem drwin czy hejtu. Tak samo jednak nie możemy go traktować jako świętego, który zawsze ma rację, bo napisał kilka górnolotnych słów w swoim oświadczeniu. Czy naprawdę Sławomir Drabik pracujący z młodzieżą byłby nie do zniesienia podczas jazdy we Włókniarzu? Przecież obaj panowie najpewniej nie odzywaliby się do siebie, a jedynie raz na jakiś czas musieli się minąć. Czy to taki wielki problem? Dlaczego klub tak jednoznacznie postawił się po stronie Maksyma?

Dramat Jakuba Miśkowiaka! Przez kontuzje nie wystartuje w Speedway Grand Prix w Malilli 2022!

Odpowiedź na to ostatnie pytanie wydaje się prosta. Maksym Drabik to teraźniejszość. Element drużyny, który może pomóc osiągnąć jej sukces w następnym sezonie, a być może i w kolejnych latach. Sławomir Drabik nie jest już kimś, kto odciśnie piętno na Włókniarzu natychmiast. Może wychować jakiegoś ciekawego juniora, ale efekty tej pracy będą widoczne dopiero za parę lat. W starciu 1 na 1 to Maksym dzierży w swojej ręce prawie wszystkie karty. Prawie, bo kibice jasno opowiadają się po stronie legendy swojego klubu. Zdanie kibiców w tym przypadku nie było jednak dla klubu niczym istotnym. A było ono znane na długo, zanim wyszła na jaw informacja o odejściu z klubu Sławomira Drabika.

Podsumowując, Włókniarz wybrał opcję „liczy się wynik”. Nic innego w tej chwili Prezesa Michała Świącika ani zarządu nie interesuje. Zaufanie u kibica zostało jednak poważnie zachwiane, czego dowodem była reakcja fanów po oświadczeniu klubu nt. zakończenia współpracy ze Sławomirem Drabikiem. Oświadczenia, nawiasem mówiąc, bezsensownego.

Drabikowie z kolei definitywnie pogrzebali przez te ostatnie dni szansę na zakopanie topora wojennego. Maksym raczej nie zakładał, że może być w przyszłości inaczej. Sławomir jeszcze kilka dni temu mówił, że bardzo chciałby pogodzić się z synem. Nas z żużlowej perspektywy interesuje jednak tylko to, że „Slammera” we Włókniarzu już nie ma, a w zamian będzie Maksym. Jak wyjdzie na tym Włókniarz? Nie wiadomo. To jednak kolejna całkowicie pozatorowa sytuacja, w której wokół częstochowskiego klubu robi się głośno. 

fot. Natalia Gotter

Wypowiedzi po meczu w Krośnie:

Subskrybuj nas już teraz! TUTAJ

2 Comments

  • Aneta
    Posted 15 września 2022 w 16:02

    Beznadziejny artykuł. Zajmijcie się wreszcie sportem nie plotkami.

    • Urszula
      Posted 16 września 2022 w 08:08

      Beznadziejny??? Raczej świetnie napisany. I ciekawy.

Zostaw komentarz

×