Żużel - Best Speedway Tv

Oświadczenie Włókniarza: „Zerwanie współpracy było decyzją Sławomira Drabika” | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Oświadczenie Włókniarza

Oświadczenie Włókniarza: „Zerwanie współpracy było decyzją Sławomira Drabika”

Oświadczenie Włókniarza: „Zerwanie współpracy było decyzją Sławomira Drabika”

Niemałą burzę w ostatnich dniach wywołało odejście Sławomira Drabika z rodzimego Włókniarza Częstochowa. Legenda klubu pełniła tam od czterech lat funkcję asystenta trenera szkółki. Tuż po przegranym półfinałowym dwumeczu z Moje Bermudy Stalą Gorzów drogi byłego zawodnika i klubu się rozeszły. Dziś otrzymaliśmy oficjalne oświadczenie ze strony klubu. 

Policja uderza w Falubaz! Co zrobi wojewoda!?

Oświadczenie zarządu Włókniarza Częstochowa na temat współpracy ze Sławomirem Drabikiem przede wszystkim mówi jasno i wyraźnie, że Drabik nigdy nie został przez klub zwolniony:

”Pragniemy poinformować, że w dniu 7 września Sławomir Drabik zrezygnował ze współpracy ze spółką w zakresie posady asystenta trenera szkółki. Zarząd Włókniarza Częstochowa nie zwolnił Sławomira Drabika oraz nie miał takich planów w przyszłości. Jako zarząd nie planowaliśmy zakończenia współpracy ze Sławomirem Drabikiem. Raz jeszcze pragniemy podkreślić, że decyzja o zerwaniu współpracy wyszła od samego zainteresowanego, który chwilę po swoim odejściu zwrócił się z tą sprawą do mediów”.

Sławomir Drabik rzeczywiście nigdy nie został z klubu zwolniony. Jednak były zawodnik w mediach powiedział, że powodem jego odejścia był warunek postawiony przez jego syna, Maksyma Drabika, który negocjuje kontrakt z częstochowskim klubem. 24-latek podobno zażądał, aby jego ojciec odszedł z Włókniarza. Jak na te doniesienia zareagował w oświadczeniu klub?

”Pragniemy podkreślić, że klub nie ingeruje w sprawy prywatne i rodzinne zatrudnianych przez nas pracowników i w swoich działaniach dotyczących podjęcia czy zakończenia współpracy z daną osobą nie determinuje swoich decyzji wątkami rodzinnymi, co w opinii klubu było wysoce nieprofesjonalne”.

Zarząd Włókniarza już w oświadczeniu postarał się zmniejszyć nieuchronnie zbliżający się hejt i atak ze strony kibiców:

“Na koniec zwracamy się do Państwa z prośbą o powstrzymywanie się od komentarzy nawołujących do nienawiści i hejtu. Państwa opinie czytają młodzi ludzie, którzy w większości są dopiero na początku swojej drogi kształtowania w sobie empatii i szacunku do drugiego człowieka”.

Ta prośba zdecydowanie nie zadziałała, ponieważ pod postem z oświadczeniem na Facebooku kibice zostali ostatecznie pozbawieni możliwości komentowania. Klub działa w imię zasad wychowania młodych ludzi bez nienawiści i hejtu. Wszyscy jednak wiemy, że to zwykłe mrzonki, a odebranie głosu kibicom pod postem jest wyrazem tego, po czyjej stronie stoją sympatycy Włókniarza w tym konflikcie. 

Sławomir Drabik to druga po Marku Cieślaku legenda klubu, która z niego odchodzi po kłótni z prezesem. I choć w oświadczeniu czytamy, że żadnej kłótni nie było, a wszystko odbyło się w ciepłej atmosferze, ciężko w to uwierzyć po tym co Sławomir Drabik mówił w ostatnich wywiadach. Możemy zakładać, że prezes Świącik także nie ma do niego ciepłego stosunku, a obaj panowie są zwyczajnie skłóceni. 

Kibiców Włókniarza boli fakt, iż najwyraźniej klub musiał wybierać pomiędzy Sławomirem Drabikiem a jego synem – Maksymem. W kuluarach mówi się, że 24-latek nie chciał, by jego tata był w klubie, jeśli on ma się tam znaleźć od przyszłego sezonu. Biorąc pod uwagę zachowanie Maksyma w ostatnich latach i to, że od lat nie odzywa się do swojego ojca, nietrudno uwierzyć, że jest to prawda. Kibice biało-zielonych w zdecydowanej większości wybraliby jednak starszego z rodu Drabików kosztem być może na papierze słabszego składu. To jest główny problem klubu. Nie do końca świadomie weszli na wojnę z własnymi kibicami. Teraz boją się nawet starcia z nimi w wirtualnej rzeczywistości, zasłaniając się młodymi ludźmi, którzy nie powinni w Internecie czytać hejtów. 

Sławomir Drabik to legenda klubu. Przez lata kariery dał się poznać jako człowiek nieprzejmujący się pijarem i polityczną poprawnością. Nic więc dziwnego, że w przypadku sporu na linii Drabik-Klub kibice będą stali po stronie tego pierwszego. 

fot. Paweł Wilczyński

Zostaw komentarz

×