Przejdź do treści
Artykuły

Sprinty w Speedway Grand Prix na żużlu to genialny pomysł? Mamy więcej świetnych idei dla Discovery!

Grand Prix na żużlu
Fot. Taylor Lanning

Autor: Dawid Ociepa

Sprinty w Speedway Grand Prix na żużlu to genialny pomysł? Mamy więcej świetnych idei dla Discovery!

Minął już jakiś czas od kiedy grupa Discovery, promotor cyklu Speedway Grand Prix dumnie ogłosił znakomitą, mającą niebagatelny wpływ na przyszłość speedwaya na całym świecie zmianę w kwalifikacjach do zawodów. Jako że sprinty zostały niejako zapożyczanie od królowej motorsportu – Formuły 1, dlaczego nie pójść o krok dalej i zainspirować się trochę bardziej? Nawet to, że sprinty odbędą się tylko w mniejszej części imprez, ma miejsce również w wyścigach bolidów. Przecież F1 dowodzone przez Liberty Media wszystko robi bezbłędnie, a fani na całym świecie dobitnie przyklaskują każdej innowacji. Mamy pięć pomysłów dla Discovery, jak jeszcze bardziej może zniszczyć urozmaicić żużlowe indywidualne mistrzostwa świata przy wykorzystaniu rozwiązań z Formuły 1!

Wyścigi uliczne – bo można je zorganizować na całym świecie

Kto nie kojarzy słynnego Grand Prix Monako? To jeden z najbardziej rozpoznawalnych znaków Formuły 1, pomimo tego, że wyścigi tam są z reguły nudne. Można powiedzieć, że wszechobecne znużenie niespecjalnie przeszkadza widzom rywalizacji w Monte Carlo. I w tym miejscu otwiera się szansa dla czarnego sportu. Drodzy Państwo, przecież każde większe miasto na świecie ma jakieś rondo! A każde rondo to potencjalna arena do rozgrywania największych, żużlowych imprez! Skrzyżowania o ruchu okrężnym to cudowne, wręcz utopijne miejsce do rozgrywania wyścigów żużlowych.

Wystarczy nasypać trochę nawierzchni, otoczyć owal bandami, położyć tymczasowe trybuny i voila! Kierowcy trochę się podenerwują, ale to małe poświęcenie w porównaniu do tego, że żużel w końcu zacząłby wstawać na nogi. Zresztą Maciej Janowski, Przemysław i Piotr Pawliccy już pokazali w Lublinie podczas nagrywania jednego spotu reklamowego RedBulla, że można.

Różne mieszanki opon do wykorzystania – żeby było ciekawiej

To również chleb powszechny królowej motorsportu. W skrócie – każdy kierowca ma do wykorzystania w trakcie weekendu wyścigowego trzy rodzaje opon: twarde, pośrednie i miękkie. Te są znowu wybierane przez władze spośród pięciu mieszanek (od najtwardszej do najmiększej: zakres C1-C5). Oczywiście, na każdy z kompletów opon jest wyznaczony limit. A w żużlu również korzystamy z opon. Discovery i tę zmianę mogłoby bezmyślnie genialnie skopiować i wprowadzić do cyklu żużlowej elity.

Przypuśćmy, że żużlowcy na turniej główny otrzymaliby po jednym komplecie ogumienia, każdy z innej mieszanki. Żużlowiec mógłby jeden zestaw wykorzystać tylko w dwóch wyścigach. Mielibyśmy dodatkowe, niebotyczne emocje. Czy Bartosz Zmarzlik na ten wyścig założy miękkie opony? A może będzie oszczędzał na finał? Daniel Bewley przegrał, bo źle dostosował motocykl? A może w tym starcie założył twardą mieszankę? Oj, działoby się sporo. Przynajmniej wiemy, że jeśli ta zmiana miałaby miejsce, najmiększe opony produkowałby Anlas. W końcu mają w tym doświadczenie.

Pola startowe w rzędach – żeby kwalifikacje miały znaczenie

Dosyć sporym problemem w mniemaniu grupy Discovery jest to, że kwalifikacje do sobotnich Grand Prix mają niewielkie znaczenie, a ludzie nie chcą ich oglądać. A gdyby tak naruszyć fundamentalną zasadę żużla? W Formule 1 start w rzędach odbywa się od początku istnienia dyscypliny i popatrzmy, jaką oglądalność mają kwalifikacje! Powiedzmy, że sportowiec w czerwonym kasku ruszałby od wewnętrznej w pierwszym rzędzie, ten w niebieskim trochę za nim, po zewnętrznej. Za żużlowcem w kasku czerwonym ustawiłby się ten w białym, a za panem w niebieskim – pechowiec w żółtym pokrowcu.

Wygrana w kwalifikacjach miałaby o wiele większe znaczenie. Można byłoby wtedy wybrać start dwa razy w kasku czerwonym, więc na pole position! Tym samym, również runda zasadnicza głównych zawodów również zyskałaby na dramaturgii. A to, że będzie nudniej na pierwszym łuku, a i w trakcie wyścigu będzie można zasnąć? No cóż, sport motorowy cieszący się największą oglądalnością nie ma przecież takich problemów.

Punkt za najlepszy czas dnia – kolejna potężna dawka emocji

Kolejna innowacja, która może zmienić oblicze całej dyscypliny. Aktualnie w cyklu Indywidualnych Mistrzostw Polski mamy już dodatkowy punkt, ale przyznaje się go żużlowcowi z największą liczbą pierwszych miejsc. Przepis ten również jest inspirowany Formułą 1. Jednak w SGP nie ma podobnej myśli, ale wystarczy spojrzeć do bardziej popularnego odpowiednika. Tam przecież o najszybszy czas okrążenia to się biją. Czasem kierowcy nawet zjeżdżają do alei serwisowej, żeby zmienić opony na te, które dadzą najlepsze czasy pod koniec wyścigu. A w żużlu również przyniosłoby to znikome niebagatelne korzyści! Nawet ci, którzy są pewni tego, że w półfinałach na tor już nie wyjadą, nadal ścigaliby się po ten dodatkowy punkt – po to, żeby choćby trochę poprawić swoją sytuację w “generalce”.

Safety bike – żeby było szybciej

W królowej motorsportu, kiedy ktoś upadnie, wyścigu się nie przerywa (chyba że uniemożliwia on dalszej jazdy). W miejscu wypadku powiewają żółte flagi, a czasami na tor wyjeżdża samochód bezpieczeństwa (choć czasem tylko wirtualny – wtedy kierowcy w obrębie całego toru muszą zwolnić). Dzięki temu zawody aż tak się nie przedłużają, a całość jest bardziej dynamiczna. Ostatnio w naszym cudownym środowisku trwają dyskusje – żużlowe imprezy trwają za długo. Są plany skrócenia meczów ligowych do 75 minut.

A grupie Discovery wzorem Formuły 1 proponujemy motocykl bezpieczeństwa! Ktoś upada? Zamiast czerwonych flag i nakazu zjazdu do parku maszyn – żółte i Phil Morris na motocyklu z żółtymi światłami. Okrążenia mogłyby się przestać liczyć do momentu zlikwidowania zagrożenia na torze. Poszkodowani po ostrej szarży rywala, podobnie jak w zawodach organizowanych przez Liberty Media byliby mocno stratni, ale trudno, w F1 nikt nimi się i tak nie przejmuje. A co z gagatkami, którzy przyczynili się do upadku rywala? Kara czasowa, cofnięcie o określoną liczbę pól na starcie… Wachlarz możliwości jest spory!

Czy naprawdę musimy bezmyślnie kopiować od Formuły 1?

W tym tekście chciałem ukazać rzecz potencjalnie groźną dla naszego kochanego żużla. Bezmyślne kopiowanie reguł i prawideł Formuły 1 (bo jest najpopularniejsza), a potem ich adaptacja do jazdy w lewo nie jest dobrym pomysłem. A za taką uważam sprinty. Moim zdaniem one wcale nie przyczynią się do wzrostu oglądalności kwalifikacji do sobotnich wyścigów, a pewnie o to chodziło Discovery. O ile ten feralny pomysł jest nieszkodliwy (choć głupi), to idąc dalej tym tropem, możemy się znaleźć w miejscu bez wyjścia. Miejmy nadzieję, że następne plany promotora cyklu Speedway Grand Prix będą o wiele bardziej owocne. Żużel to wciąż niezagospodarowana przestrzeń i można wymyślić wiele ciekawych innowacji.

SGP1
Fot. Taylor Lanning
SGP 2
Fot. Taylor Lanning

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasi partnerzy

×