Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Zwycięstwo Stali Gorzów i refleksje Szymona Woźniaka

Żużel
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Dawid Ociepa

Żużel. Zwycięstwo Stali Gorzów i refleksje Szymona Woźniaka

W piątkowym meczu X rundy PGE Ekstraligi ebut.pl Stal Gorzów gładko rozprawił się w Częstochowie z miejscowym Krono-Plast Włókniarzem 48:41. Jednym z bohaterów tego widowiska był Szymon Woźniak, który na swoim koncie zgromadził 10 punktów. Po meczu udzielił obszernych odpowiedzi na pytania reporterów.

Najważniejszy był początek

Kluczowa dla rozstrzygnięcia meczu była druga seria. To w niej gorzowianie wygrali dwa wyścigi podwójnie – 5:1 i 5:0. Indywidualny Mistrz Polski z 2017 roku jednak to pierwsze cztery biegi wskazał jako te najważniejsze przez pryzmat dobrze wykonanej pracy w parku maszyn.

To prawda, ta pierwsza seria była w naszym wykonaniu kluczowa. Nie pod względem wyniku, ale tego, jakie wprowadziliśmy korekty po pierwszej serii do naszych motocykli. Bardzo dobrze popracowaliśmy dzisiaj w parku maszyn, bo każdy z nas miał troszeczkę inny pomysł tutaj na dzisiejszą regulację motocykli, ale po pierwszej serii po pierwszych wyścigach wszyscy mieliśmy te same przemyślenia i tak jak trochę te nasze ustawienia się różniły, to po pierwszej serii po prostu przyjęliśmy sobie jakąś tam taktykę, teorię tych ustawień, poszliśmy wszyscy w jednym kierunku i to świetnie zagrało.

Kluczowe ustawienia

Jak było to wspomniane wcześniej, Stal wyraźnie odpaliła w biegach 5-7. Wtedy to powiększyła przewagę do trzynastu oczek. Później gospodarze zaczynali odrabiać, ale ich starania legły w gruzach.

I ta druga, trzecia seria naprawdę była w naszym wykonaniu bardzo mocna. A potem, no może troszeczkę nas gospodarze tutaj dogonili, bo chyba już był, delikatnie mówiąc czas na zmiany. Ale baliśmy się chyba aż tak drastycznie regulować nasze motocykle, bo chcieliśmy po prostu bezpiecznie ten wynik, to zwycięstwo dowieźć do mety. Gdzie z kolei gospodarze nic nie mieli do stracenia i na pewno mocno starali się tutaj, dużo zmieniali, dużo szukali i na pewno część z nich trafiła. Dlatego nas w tej końcówce trochę dogonili, ale wiedzieliśmy, że jak tutaj nie zrobimy żadnej głupoty, to dowieziemy to zwycięstwo do końca.

Kompromitacja w Częstochowie

Języczkiem u wagi wszystkich były wydarzenia z wyścigu 7. Jakub Stojanowski drgnął na starcie. Gospodarze prowadzili 5:1, a sędzia przerwał wyścig, po czym niemal od razu włączył czas jednej minuty. Gorzowianie pod taśmę zdążyli, a gospodarze zostali wykluczeni za przekroczenie czasu. Można powiedzieć, że to wydarzenie ustaliło wynik meczu na korzyść dla Stali.

Na pewno to 5-0 dało nam dodatkową przewagę, ale nie zapominajmy, że w tym momencie meczu też już prowadziliśmy, jeżeli się nie mylę. Taki jest regulamin. To nie my ten regulamin ustalamy. Zawodnicy naszej drużyny mieli tyle samo czasu, co zawodnicy gospodarzy – nasi zawodnicy zdążyli pod taśmę, zawodnicy z Częstochowy nie zdążyli i zostali wykluczeni. Wiadomo, że to było dla nas korzystne, ale to ani nasza wina, ani nasza zasługa. Po prostu tak się wydarzyło. Regulamin jest częścią naszego sportu i o ten regulamin też trzeba dbać i go przestrzegać; i jak widać czasami to też może przynieść punkty dla drużyny.

Przegapiony moment na korekty

Szymon Woźniak zanotował tylko jeden, gorszy wyścig. W jedenastym przetarciu skończył na ostatniej pozycji – i przejechał za plecami Włókniarzy. Jak sam żużlowiec podkreślał, minął się z ustawieniami.

Mikkel (Michelsen – przyp. red) na pewno był dosyć szybki, ale też podczas tego równania toru mniej wody spadło na częstochowski tor i różnił się od tego, na którym jechałem poprzednie wyścigi. Wszystkie poprzednie wyścigi też jechałem po równaniu, mam na myśli piąty i ósmy. A akurat po 10 biegu troszeczkę mniej wody spadło na ten tor i chyba delikatnie przesadziliśmy z osłabianiem motocykla, bo tej wody było mniej aniżeli w poprzednich równaniach. Delikatnie się minęliśmy po prostu, bo wykonaliśmy jeszcze mały krok w kierunku osłabiania motocykla, a mniejsza ilość wody akurat po wyścigu dziesiątym spowodowała, że jednak tej mocy trzeba było mieć troszkę więcej aniżeli w poprzednich biegach w porównaniu.

Jakie będą następne kroki żużlowca Stali?

W sobotę Szymon Woźniak rozpocznie swoją walkę o Indywidualne Mistrzostwo Polski. Pierwsza runda odbędzie się na Moto Arenie w Łodzi. Oczywiście faworytem klasycznie będzie Bartosz Zmarzlik. Dalej odbędzie się ważny mecz z NovyHotel Falubazem Zieloną Górą, czyli klasyczne derby Ziemi Lubuskiej. Zawodnik Stali wspomina, że nie będą to łatwe zawody.

Myślę, że będziemy przygotowani dobrze jak zwykle. Do każdego meczu staramy się przygotować dobrze i solidnie. Nie inaczej będzie przed tym derbowym pojedynkiem u siebie. Na pewno odjedziemy jeden lub dwa treningi, zależy kto i ile będzie potrzebował. Jutro jeszcze nie można zapominać, że mamy pierwszą rundę Indywidualnych Mistrzostw Polski w Łodzi, ale rzeczywiście potem przerwa na Speedway of Nations i na pewno kilka dni odpoczynku, chociaż takie można powiedzieć miniletnie wakacje, żeby dzieciom, dać trochę radości latem.

Na pewno wieczorami będę odpalał transmisję ze Speedway of Nations i całym sercem będę z naszą reprezentacją. Z całego serca będę im kibicował i trzymał kciuki jak tylko będę umieć, żeby zdobyła nasza reprezentacja ten upragniony złoty medal w Speedway of Nations i z całego serca im tego życzę.

Brak żalu do selekcjonera reprezentacji Polski

Woźniak rozmowę zakończył rozważaniami na temat kadry naszej reprezentacji na Speedway od Nations. 31-latek nie znalazł się w niej, a Polskę reprezentować będą Zmarzlik, Kubera i Janowski. Sam stalowiec jednak nie ma żalu do trenera Rafała Dobruckiego i żywi głęboką nadzieję, że przyjdzie jeszcze mu reprezentować swój kraj na najważniejszych, żużlowych imprezach.

Absolutnie nie mam żalu. Trener Dobrucki chce mieć jak najlepszą drużynę za sobą na te zawody i bierze odpowiedzialność za wyniki. Absolutnie nie mogę mieć pretensji. To jest po prostu decyzja trenera i ja tutaj nie mam tak naprawdę nic do gadania. Cieszę się, że jestem częścią reprezentacji Polski. Zawsze to było moje wielkie marzenie i wiele to dla mnie znaczy pod względem emocjonalnym i wiadomo, żałuję, że nie jadę na Speedway of Nations, ale absolutnie nie mam żadnych pretensji. Będę po prostu trzymał kciuki za chłopaków i starał się moją dyspozycję jeszcze poprawiać. Mam nadzieję, że parę lat jazdy jeszcze mi zostało i dojdę kiedyś do tego poziomu sportowej dyspozycji, żeby w tym Speedway of Nations jeszcze kiedyś pojechać.

MAAS 050524 75
Fot. Marta Astachow
Żużel
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *