bstv 1536x162 1
Skrawki toru (5): Kto zamawiał dziczyznę? 4

Skrawki toru (5): Kto zamawiał dziczyznę?

Myślałby kto, że dziwne akcje niekoniecznie na torze dzieją się w żużlu jedynie w tak zwanym sezonie ogórkowym. A gdzieżby! Sezon w rozkwicie, a historii do opowiedzenia tyle, że brak w tym wszystkim miejsca na samo jeżdżenie w lewo bez hamulców. Jeszcze trochę i zacznę podejrzewać, że Tomasz Dryła nie pojechał na wschód na żaden rajd, ale wyczuł pismo nosem i postanowił dać dyla, zanim komentowanie żużla z konieczności zamieni się w komentowanie wszystkiego dookoła żużla.

ZOBACZ TAKŻE: Skrawki toru (4): Ani słowa o oponach

Dzik jest dziki, dzik jest zły…


Wszyscy to wiedzą. A wieści o śmierci ostatniego dzika w Danii okazały się mocno przesadzone. Nicki Pedersen żyje i ma się… nie wiem, czy dobrze, ale na pewno sytuacji z udziałem Duńczyka nie brakuje. Wyjątkowo nie na torze. Jak Nicki torowy się trochę uspokoił, to diabeł wylazł z Nickiego pozatorowego.

Jeżeli trzymać się chronologii wydarzeń, to najpierw był mandat. A konkretnie: nagranie z opłacania mandatu za prucie po polskich drogach z prędkością niemalże ponaddźwiękową (do prędkości jeszcze wrócimy). Okej, każdemu może czasem odwalić, zwłaszcza w pewnym wieku, dobra impreza, szybki samochód i równie szybka konsultacja z mundurowymi. Natomiast chwalenie się tym faktem jest dzbańskie, nie da się ukryć. Nie wiem, co się z tym pozatorowym Nickim, sympatycznym, rodzinnym gościem stało, ale jako żywo przypomina mi to obrazki z pamiętnego roku 2013. Wtedy Duńczyk też wywijał, ale albo nie aż tak, albo po prostu nie był jeszcze tak aktywny na Instagramie. Kryzys wieku średniego? Kryzys ogółem? Diabli wiedzą.

Padły pomysły, że może by Nickiego za to jakimś zawieszonkiem ukarać i może by tak PGE Ekstraliga coś zrobiła. I jakkolwiek rozumiem ideę, a koncepcja sportowca, który godnie się zachowuje nie tylko podczas zawodów, jest mi bliska, tak nie popieram tego rozwiązania. Z prostego powodu – Ekstraliga i tak już mocno ingeruje w życie żużlowców i ostatnie, czego potrzebujemy, to pretekst do jeszcze większej kontroli. Gdyby to zrobiła rodzima federacja, to co innego… No i chyba tę rodzimą federację wykrakałam.

Złego dzika epizod drugi – dzik jest dziki, ale bez motorka

Kiedy padło hasło: Duńska Federacja Motocyklowa zawiesza Nickiego Pedersena, w pierwszej kolejności pomyślałam o tej historii z mandatem (na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie tylko ja). A potem wyszła na jaw sprawa ze spektakularną kłótnią z sędzią w duńskiej lidze.

Oj, twardy orzech do zgryzienia. Z jednej strony: wyzywanie sędziego, grożenie sędziemu to nie są praktyki, które człowiek chciałby widzieć. Oczywiście, w tym miejscu wychodzi ze mnie ten wilk, który żre popcorn i czeka na jakąś aferę, i z pamięci cytuje słynny monolog Grzegorza Walaska w budce telefonicznej. Ale pewne rzeczy lepiej prezentują się jako historia, nie jako sprawy bieżące. Z drugiej strony: mam czasem wrażenie, że sędziowie mogą prawie wszystko, a żużlowcy mają się po prostu dostosować. I to, że komuś trzaśnie pod czachą, przestaje być jakoś niezrozumiałe.

„Wyrok” za to niezrozumiały jest ze wszech miar i nie dlatego, że to „kara dla klubu”, bo to kara dla zawodnika, a klub obrywa rykoszetem, tak jak zawodnicy rykoszetem obrywają przy karach dla klubu, na przykład przy walkowerze za źle zrobiony tor. „Wyrok” jest niezrozumiały, bo mimo wszystko wydaje się niewspółmierny do winy. A serio, kary nie dostaje się za „całokształt”, czego by o tym niektórzy nie sądzili, tylko za konkretną winę. Zresztą, w przypadku Nickiego Pedersena akurat ten całokształt jest spektakularnie rozdmuchany przez wszystkich, którzy przez lata potrzebowali czarnej owcy. Każda sytuacja z udziałem Pedersena urastała do rangi wielkiego dramatu, a i kibice, i zawodnicy, byli już nastawieni przeciwko Duńczykowi tym dłużej, im dłużej jeździł.

Nicki Pedersen jest jaki jest. Ale nie jest ani najgorszy, ani jedyny wśród czarnych charakterów. Pytanie: co wymyśli GKM i co wymyśli sam zainteresowany?

Koreański sen

Oczywiście, Nicki jest tricksterem żużla, więc nie byłby sobą, gdyby nie podgrzał atmosfery. Nieprzypadkowo w środowy poranek na jego Instagramie pojawiła się relacja z wyprawy do ambasady Królestwa Hiszpanii. Czy chodzi o dłuższe wakacje od żużla? A może jednak Duńczyk postanowił zmienić licencję? Niby w środku sezonu to niemożliwe, ale kaman, jak by to ujął pewien legendarny człowiek z GKM-u. This is speedway. Takie rzeczy już ten sport widział, że Nicki Pedersen z hiszpańską licencją nie załapie się nawet do TOP5 najdziwniejszych żużlowych historii. Widzę go ewentualnie w czołowej dziesiątce.

A gdyby nie weszło z Hiszpanią, zawsze może spróbować z Koreą. Na przykład Północną. Nazwisko już ma idealne: Ped Er Sen.

Dobry, zły i brzydki (gest)

Zmonopolizował nam ten Nicki dzisiejszy felieton. A przecież nie on jeden się zadział w ostatnim tygodniu. Skoro poprzednio pisałam o miłych rzeczach, to tym razem, dla równowagi, porozmawiajmy o dwóch niemiłych.

Niemiła rzecz numer jeden: cała sytuacja wokół Fogo Unii Leszno po meczu z Betardem Spartą Wrocław. Celowo piszę o sytuacji wokół, ponieważ ona rozdziela się na dwie niemiłe „podrzeczy”. Pierwsze to oczywiście brak przedstawiciela klubu w mix zonie. Domyślam się, że relacje leszczynian z telewizją są w tym momencie napięte, w wielu kwestiach przyznaję im rację – i tym niemniej, szacunek do kibiców i do rywala wymaga, żeby ktoś z klubu, choćby lekarz albo zawodnik rezerwowy, stawił się na tradycyjne spotkanie konferencyjne. Jeżeli Unia chciała coś zademonstrować, wysłanie Krzysztofa Sadurskiego byłoby lepszym rozwiązaniem niż niewysłanie nikogo w ogóle.

W zeszłym roku podobnie niefajnie zachowała się sama Sparta i naprawdę, nie powtarzajmy takich akcji. Raz to i tak było o raz za dużo, a dwa razy – to już limit na całe życie wyczerpany. Jednocześnie o ile kara za tę mix zonę się należy, to kary za „nieregulaminowy” tor nie rozumiem ni w ząb. Jeżeli tor był nieregulaminowy przed przybyciem komisarza, to co robił i gdzie patrzył komisarz? A jeżeli zrobił się nieregulaminowy już po, to… co robił i gdzie patrzył komisarz? Komisarze toru od czegoś są i może po meczu przestańmy karać drużyny za tor, a zacznijmy karać tych, którzy podobno tego toru pilnują? Bo inaczej: po co komu komisarze?

Niemiła rzecz numer dwa: obraźliwy gest Olega Michaiłowa pokazany ni to w przestrzeń, ni to sędziemu po wykluczeniu. Gest znany i (nie)lubiany w pewnych kręgach, jeśli wiecie, co mam na myśli. Piszę o tym nie dlatego, żeby Olega pogrążyć, ale żeby pochwalić za właściwą reakcję. Kiedy opadły emocje, zawodnik na swoim fanpejdżu wyjaśnił, że był w stanie silnego szoku i nie zastanawiał się nad tym, co robi. Przeprosił, myślę, że ewentualną karę też przyjmie bez protestów. W sportowych emocjach robi się różne głupie rzeczy, ale ważne jest, żeby nie zamiatać sprawy pod dywan, tylko wziąć rzecz na klatę. Moim zdaniem Oleg Michaiłow tak właśnie uczynił.

Przejściowe mistrzostwa świata, odcinek 5

W tym tygodniu raport z walki o tytuł Przejściowego Indywidualnego Mistrza Świata jest skandalicznie krótki, a winą obarczam fakt, że Piotr Pawlicki w meczu ligowym jechał w niedzielę, a zanim pojechał – stracił swój tytuł w trzeciej odsłonie cyklu Tauron Speedway Euro Championship. W swoim pierwszym biegu Polak dojechał trzeci, a mistrzostwo trafiło do rąk jego niedawnego kolegi z leszczyńskiej Unii – Bartosza Smektały. Ten szybko oddał tytuł Vaclavowi Milikowi, który z kolei cieszył się mistrzostwem zaledwie jeden bieg, po czym przekazał je Patrykowi Dudkowi.

Najwyraźniej podczas rundy SEC w Gdańsku tytuł Przejściowego Mistrza Świata był pechowy, ponieważ który zawodnik by go nie przejął, w kolejnym biegu nie dojeżdżał do mety pierwszy. Dudek oddał trofeum Lambertowi, a ten w ostatniej serii startów musiał przekazać tytuł Michelsenowi. Dopiero na Duńczyku zatrzymała się „klątwa PIMŚ”. Michelsen awansował do finału z pominięciem barażu, a w ostatnim wyścigu dnia nie dał szans rywalom.

Ponieważ jednak z Mikkelem Michelsenem nie spotkaliśmy się ani w Elitserien, ani w lidze duńskiej, następnymi zawodami z udziałem nowokreowanego Przejściowego Mistrza Świata będzie dopiero finałowa runda SEC w Rybniku. Czy Duńczyk pozwoli się tam pozbawić korony? Tego dowiemy się już w sobotę!

fot. Emilia Hamerska – Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *