Speedway manager

Jak wygląda przygoda z grą Speedway Manager z perspektywy totalnego nowicjusza?

Od 29 marca 2021 roku speedwaymanager.pl jest zarządzany przez firmę  Questa Group- kupiliśmy tę grę od poprzedniego właściciela. Jesteśmy entuzjastami czarnego sportu i profesjonalistami w dziedzinach niezbędnych do rozwoju gry- żeby osiągnąć tutaj sukces, trzeba mieć koncepcję, rozumieć i szanować graczy, profesjonalnie podejść do kwestii programistycznych,  czuć biznes My to wszystko mamy  Ta kompilacja doświadczeń i umiejętności wpłynęły na dynamiczny rozwój gry- wprowadziliśmy wiele nowych funkcjonalności i rozwiązań, które nie tylko ułatwiły graczom życie, ale mega wpłynęły na podwyższenie poziomu rywalizacji i wzrastającą liczbę graczy- wrócili tacy, którzy kiedyś odeszli, codziennie rejestrują się również nowi gracze Każdego dnia pracujemy mocno nad rozwojem SM i wielką radość sprawia nam to, że nasi Managerowie doceniają naszą pracę  Bez nich nie ma nas. Jak wygląda przygoda z grą Speedway Manager z perspektywy totalnego nowicjusza? Jak się odnaleźć? O co tu chodzi? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Jerrym, menago Motorków.

Jerry: Zaproszenie do wywiadu jest dla mnie potężnym zaskoczeniem. Raczej powiedzieć należy zaskoczyskiem! SM-owa społeczność często zaskakuje, ale wywiad z małożużlowym…? Ok, kawa stoi, skoczę na taras na fajkę, lecimy…”


SM: Jerry, w jakich okolicznościach i kiedy trafiłeś do SM?

Jerry:Życiem w znacznej mierze steruje przypadek. Nie inaczej stało się z moim udziałem w SM. Jest nożna, siatka, hokej. Luty 2020. Potrzebowałem czegoś więcej z gatunku internetowej rozrywki. Tak dla odmiany. Coś, czego jeszcze nie było. Może to palec Boży sprawił, Wujek google – “manager żużlowy online”. Kilka wyników. Speedway Manager – a cóż to jest? Grafika nie powala, nic nie przykuwa mojej uwagi. Zmysł estetyczny mówi-phi! Diabełek mieszkający gdzieś obok kusi – no weź chłopie, zagraj. Dobra, zakładamy klub żużlowy. Słuchajcie, przez dwa tygodnie nic. “Twoja drużyna jest w trakcie tworzenia”. Nie można się zalogować, nic nie da się uczynić. Epicki początek. Napisałem na support. Jest odpowiedź! Sorry, twój klub już działa. Wal chłopie do Dagmary Zaczynamy!!!

SM: Nazywasz siebie “małożużlowym” , skąd zatem pomysł, by grać w menadżera żużlowego?

Jerry: Mój udział w Speedway Manager, zakrawa na przedsięwzięcie iście karkołomne. Właściwie dlaczego nie, a co? Bywam przekorny, lubię zrobić coś wbrew. Tak pod prąd, coś zupełnie nowego. Wy w Prawo? Ja pójdę w lewo. Nie wszystko musi zostać zmierzone, opisane, zaklasyfikowane, a w ostatecznym rezultacie wpakowane do szuflady w archiwum. Dlatego spontanicznie postanowiłem zagrać w managera żużlowego. Trafiło na SMa. No i jestem! Małożużlowy. Nie inaczej, nigdy nie miałem styczności z tym głośnym i szybkim sportem, nie byłem na meczu. Sport zajmuje u mnie ważne miejsce. Znam nazwiska. Gollob, Zmarzlik. Mistrzowie Świata. To wszystko. “Podsłuchując” konwersacje na czacie miałem wrażenie, iż coraz bardziej oddalam się od czegoś, co i tak było baaardzo odległe. Opowiadałem kiedyś na czacie. Teść zielonogórzanin zaprosił mnie na mecz. Pod stadionem okazało się, że Falubaz i owszem jedzie…ale w Częstochowie. Że o Szwagrze, fanie Falubazu nie wspomnę. Szalik w Świebodzinie (na figurze Chrystusa), flaga w Gorzowie na stadionie. Zażużlowani wiedzą w czym rzecz. Niezłe numery. Reasumując, wszystkiemu chyba winna jest… ludzka skłonność poznania. Brzmi lepiej niż ciekawość czy przekora.

SM: Jakie były Twoje początki w SM? Co stanowiło dla Ciebie największą trudność?

Jerry:Cóż, początki nie są łatwe. Jeżeli jest inaczej, to miłe złego początki. Łatwo nie było. Poza sferą ekonomiczną (działa podobnie, jak inne gry) wszystko stanowiło spore wyzwanie. Trzeba pobiedować. Pilnuję finansów, każdą złotówkę trzeba oglądać z każdej strony nim zostanie wydana. Skończyć z zaszczytnym tytułem bankruta po dwóch tygodniach? Żadna sztuka. Jak to ustawić? Stadion, ceny, sztab, zawodnicy, motocykle, trening? Eureka!!! Jest przewodnik! Dobra, coś (niewiele) zaczyna się klarować. Krótki rejs po czacie nie nastrajał optymistycznie. Co ja tu robię, o czym Oni (a nawet One ) gadają? Pary, ksm, blokowanie lidera, ips. Co to jeeest!? Chyba najbardziej intrygował mnie termin magiczny KEVLAR (ale to już inna historia). Po roku z okładem mogę powiedzieć, że najtrudniejszym było docenić wagę i znaczenie jazdy u zawodników. Zrozumienie znaczenia zwrotu “CU nie jeździ”, pozwoliło uzyskać szeroką percepcję spojrzenia na przydatność i możliwości zawodników. Wielu zawodników Motorków obarczonych jest “początkowym błędem”. Mam takie zamierzenie, aby kiedyś złożyć własną drużynę z zawodników od początku trenowanych ze zrozumieniem. Idą tacy. Jeszcze ich poję szampanem Piccolo. Mam nadzieję, że taki skład pojedzie.

SM: Jaką miałeś taktykę na kolejne awanse?

Jerry: Odpowiedź na to pytanie będzie mocno enigmatyczna. Nigdy tutaj nie miałem jakiejkolwiek taktyki na awans. Jedyną taktyką jest UTRZYMANIE. A jak wyjdzie coś więcej, stanowi to miłą niespodziankę. Niezwykle przyjemnie było patrzeć jak drużyna krzepnie. Na początku awanse przeplatały się ze spadkami (w tej kolejności oczywiście). Trzeba łykać gorzkie piguły i wyciągać wnioski. Budowla się chwieje, reagujemy. Cóż, życie… . Swoistego powera otrzymałem, gdy dwukrotnie z rzędu w cyklach dwusezonowych przeskakiwałem czwartą i trzecią ligę. Awans, utrzymanie, a w następnym sezonie do przodu. Taka tam nagroda za pracę włożoną w SMa.

SM: Co trzeba zrobić z zawodnikiem, by był jak Jerry Łukowicz?

Jerry: A co zrobić by “Być jak John Malkovich”? Odpowiedź na to pytanie w zasadzie nie jest mi znana. Stało się, jest. No i dobrze, że jest. Bo gdyby nie Jerry… strach się bać. Może jest taki, bo to ja? Nieee, on nie jest “małożużlowy” To chyba pierwszy rajder, którego trenowałem bardziej świadomie. I chyba ma to coś. Również obarczony jest “błędem początkowym”, ale nawet dobrze sobie z tym radzi. Po prostu trenować, dużo jeździć, wierzyć, kombinować, mieszać. No i dać na mszę, aby się udało. Nic nowego, prawda? Standardowe zasady SMa. Wszystkim graczom życzę z całego serca, aby udało się wychować tego jednego, jedynego. Tego, którego jazda cieszy, z którego można być dumnym. To chyba sól tej gry. Trenujcie!

SM: Masz jakieś swoje patenty na przygotowania do meczów?

Jerry: Nic szczególnego. Oczko do Dagmary, jakiś sparing. Zobaczyć na czym pojedziemy i przy jakiej pogodzie. Taki obchód toru, nie? Oczywiście trzeba pooglądać rywala, czym dysponuje, jak ustawia pary. Często przeglądam inne mecze przeciwnika. Wtedy włączam taki swój “Beautiful Mind” i zaczynam czytać te cyferki między wierszami. Spokojnie, przeważnie nie działa. Drużynę mam jaką mam, czasem w meczach u siebie lubię pokombinować z nawierzchnią. Ale Wy pewnie również tak robicie. Jak nie dopada mnie pech (nieszczęsne literki), wiem, że bez względu na wynik SMowi chłopaki dadzą z siebie wszystko. Czasem mam tylko ochotę zwolnić mechanika, ale póki co … zostaje.

SM: Jak Speedway Manager zmienił Twoje życie?

Jerry:Istotne pytanie. Bardzo, ale staram się utrzymać to wszystko w rozsądnych ramach. Sorry, muszę poklikać. Zaraz pary. Też tak macie? No jasne. Dzwonki w komórce, budzę się rano do pracy – pierwsza (no, może druga myśl – punktowany! Jedziemy! Cholera nie zmieniłem nawierzchni. Wszyscy oddajemy się tej SMowej pandemii bez reszty. Bez tego nie będzie efektów. Treningi, kontrola postępów. To wszystko, nazwałbym symptomami zewnętrznymi. U mnie nastąpiło coś jeszcze. Moja wyobraźnia weszła w niesamowitą korelację z SMową tyranką. Sądzę, że to za sprawą małożużlowości. Jeden z moich ulubionych filmów “Blues Brothers” posiada taki potężny flow. Tam obraz i fantastyczna muzyka, tutaj wyobraźnia i SMowe algorytmy. Na szczęście nie nosi to objawów choroby. Takie sympatyczne uzależnienie Ogólnie rzecz ujmując, po prostu gra w SMa daje wiele frajdy i zabawy. Niech trwa!

SM:  Co według Ciebie i dla Ciebie jest największą wartością naszej gry?

Jerry: Speedway Manager jest wartością samą w sobie. Bardzo wysoką wartością. Grywalność tej gry jest na niezwykle wysokim poziomie. Co ważne, jest niemal doskonale zbalansowana. Nie nudzi, wręcz podaje człowiekowi mieszankę endorfin i adrenaliny. I to wprost z komórki lub komputera. Tyle sama gra. Oczywiście to moje subiektywne odczucia, ale pewnie wielu graczy odbiera SM podobnie. Największą, niemierzalną wartością SMa są ludzie. Pierwszorzędna społeczność. Sporo ludzi z pasją. Poświęcacie swój czas i energię. Wielu robi to nie tylko dla siebie i samego grania. Gdybym chciał dopuścić się jakiegoś porównania, jest to takie miasteczko. Znajomi, sąsiedzi, dobre rady, pomoc, bywają różnice zdań. Fajnie obserwować życie takiego organizmu. A jeszcze lepiej…być jego częścią.Z racji mojej małożużlowości powinienem czuć się tutaj obco. Paradoksalnie jest mi wśród Was bardzo dobrze. Z tego miejsca pozdrawiam wszystkich serdecznie.

SM: I ostatnie pytanie Jerry… musimy je zadać… Krążą pogłoski, że w bardzo krótkim czasie zawarłeś znajomość z SaMantą. Ów proces był szybszy od dźwięku. Jakie metody zastosowałeś, że ta kawa doszła do skutku i zakończyła się zdjęciem kaloszy przez tę kobietę?

Jerry: Jak dla mnie pytanie mocno niepolityczne. Oczywiście odpowiem. Może jest sfera, w której to ja mogę udzielić rady SM-owym wyjadaczom. SaManta kobieta wyjątkowa. Pod każdym względem. Sprawa jest niezwykle prosta. Nie wiesz, czy Kobieta wypije z Tobą kawę, jeśli nie zapytasz. Nigdy nie stawiaj siebie na pozycji przegranej. Pozostają kalosze? Tutaj również nic magicznego. Prognoza przedmeczowa wskazywała na deszcz. Tymczasem pogoda spłatała figla. SaManta wyraźnie nie czuła się komfortowo w tych kaloszach. Poza tym kolorystycznie zupełnie nie pasowały do reszty garderoby. Tytułem wyjaśnienia tego spostrzeżenia głośno nie wyartykułowałem. Zmieniła obuwie i tym samym doszliśmy już do końca.

Dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Raz jeszcze podkreślę, jak wielkie stanowiło to dla mnie zaskoczenie. Nie przynudziłem? Czytajcie, coś jest między wierszami

Pozdrawiam całe SM-owe miasteczko. Trzymajcie się. Samych trójek!

fot. Własne


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *