Przejdź do treści
Aktualności żużlowe/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Krzysztof Sadurski i Andrzej Lebiediew – mogło być inaczej, ale Wilki się nie poddają!

Krzysztof Sadurski

Autor: Edyta Wojdeł

Krzysztof Sadurski i Andrzej Lebiediew – mogło być inaczej, ale Wilki się nie poddają!

Cellfast Wilki Krosno odjechały zaległe spotkanie z Taouron Włókniarzem Częstochową. Walka była zacięta i gospodarzom do korzystnego wyniku zabrakło nie wiele. Już w tę niedzielę Wilki czeka mecz wyjazdowy w Grudziądzu. Po mimo tego, że nie wszystko układa się jak powinno, motywacji w krośnieńskiej drużynie nie brakuje.

Ośmiopunktowa przegrana na własnym owalu z drugim Wicemistrzem Polski, to jeszcze nie tragedia. Jednakże sprawy mogły potoczyć się zupełnie inaczej gdyby nie incydent z biegu jedenastego, który wykluczył z dalszej walki dwóch żużlowców krośnieńskich Wilków: Krzysztofa Kasprzaka oraz Vaclava Milika. O odczuciach po tym jakże niefortunnym spotkaniu i nastawieniu na nadchodzący mecz wyjazdowy w Grudziądzu opowiedzieli nam kapitan Cellfast Wilków Krosno, Andrzej Lebiediew, oraz cichy bohater wieczoru – Krzysztof Sadurski.

Mogło być inaczej

Chociaż spotkanie w Krośnie zaczęło się dominacją Częstochowian, to jednak żużlowcy tutejszych Wilków bardzo szybko pokazali, że są u siebie i przybycie drugiego Wicemistrza Polski nie złamie ich bojowego ducha. Kto wie, może gdyby wydarzenia potoczyły się inaczej, to spotkanie to byłoby kolejny ekstraligowym zaskoczeniem. Jednakże bieg jedenasty, zmienił losy całego spotkania. Zmienił on też w znacznym stopniu dzieje Krzysztofa Sadurskiego, który zastępując dzielnie dwóch poszkodowany seniorów, zgromadzi w całym spotkaniu osiem punktów, dwa bonusy i stał się cichym krośnieńskim bohaterem.

– No nie chcę powiedzieć, że ja też się nie spodziewałem, ale myślę, że przed zawodami brałbym taki wynik w ciemno, oczywiście chodzi o mój. Szkoda, że kontuzje wykluczyły nas z tej walki o najwyższy tutaj cel, bo myślę, że gdybyśmy jechali do końca w siedmiu, to na spokojnie moglibyśmy wyciągnąć wynik korzystny dla nas.

Może, gdyby – takie kwestie zawsze pozostają niestety w sferze domysłów. Nie ulega jednak wątpliwości, iż zarówno w oczach wielu fanów sportu żużlowego, jak i samej drużyny Cellfast Wilków Krosno, brak niefortunnego wypadku, bądź też inny jego przebieg mógł zmienić bardzo wiele. Według Krzysztofa Sadurskiego nawet mniejsze poszkodowanie chociażby jednego z drużynowych kolegów miało szansę zmienić bieg tej historii.

– Myślę, że nawet jeżeli zdarzyłby się ten upadek i Krzysztof byłby wykluczony, choć oczywiście życzył bym sobie tego, żeby on się nie zdarzył. Myślę, że z Vackiem bylibyśmy w stanie powalczyć, gdyby oczywiście Vaclavowi się nic nie stało, o korzystny wynik, na przykład cztery – dwa w drugą stronę. No bylibyśmy w stanie walczyć o zwycięstwo.

Co się stało, to się nie odstanie. Trzeba jechać dalej

Już w tę niedzielę przed Wilkami kolejne ekstraligowe spotkanie. Tym razem jako goście udadzą się oni do Grudziądza i zmierzą z tamtejszymi Gołębiami. I choć wydawać by się mogło, że Wilk Gołębia mógłby capnąć na raz, to jednak te grudziądzkie Ptaszki, zdążyły już pokazać, że na własnym terenie niestraszne im nawet mistrzowskie Koziołki. Łatwo zatem nie będzie i młody Krzysztof Sadurski jest tego świadom. Mimo to jednak optymizmu i pozytywnego nastawienia mu nie brakuje.

– Jedziemy na bardzo trudny teren, tu nie ma co owijać w bawełnę. Grudziądzanie pokazali, że są na swoim torze piekielnie mocni. Pokonali Mistrza Polski w tym roku, ale jeżeli nie my to kto.

Równie bojowym nastawieniem wykazuje się kapitan krośnieńskiego zespołu – Adnrzej Lebiediew. Doświadczony Łotysz wie bowiem, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, a na wynik zawsze składa się bardzo wiele zależnych i niezależnych czynników. Tak czy inaczej, walka zostanie podjęta i to z pełną mobilizacją.

– Pewnie. To brzmi, jakby patrząc na wyniki Grudziądza, jaką dyspozycję pokazują u siebie w domu, i że naprawdę spasowali się z torem, fury są sklejone i tak dalej, ale każdy dzień jest inny. Dyspozycja dnia, jednego czy drugiego zawodnika, mogą zmienić bardzo dużo. Jedziemy na te zawody bojowo nastawieni i uważam, że wynik jest otwartą sprawą.

Pozytywne prognozy

Jak wiadomo, każde żużlowe spotkanie, zarówno te łatwiejsze, a już w szczególności te trudniejsze najlepiej odjeżdżać pełnym składem. Chociaż Krzysztofa Kasprzaka z krośnieńskiego toru zabrało pogotowie, a Vaclav Milik, przez nasilony ból głowy, nie był zdolny do dalszej jazdy, to prognozy, na szczęście dla Wilków, są nad wyraz pozytywne. Po meczu było bowiem już wiadomo, iż u popularnego „KK” nie doszło do złamań, a i wstępne badania Milika nie wskazywały na poważniejszy uraz. Kapitan Andrzej Lebiediew wierzy w swoich żużlowych kolegów, jak i w to, że bój przeciwko GKMowi uda się stoczyć w pełnym składzie.

– Oby nasze chłopaki do niedzieli wyzdrowiały i były w pełni sił i obyśmy wystartowali w pełnym składzie.

Sile i woli walki Krzysztofa Kasprzaka daje również pełną wiarę jego, prawie dwadzieścia lat młodszy, imiennik i kompan z wilczej Watahy – Krzysztof Sadurski.

– Trzymam za Krzysia kciuki, wierzę, że to jest twardy chłop, z charakterem i na pewno da sobie radę.

Niestety, jak dowiedzieliśmy się w niedzielę rano, Krzysztof Kasprzak nie pojedzie w Grudziądzu.

MAGAZYN BEST SPEEDWAY TV ONLINE!

fot. Cellfast Wilki Krosno – Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *