bstv 1536x162 1
Emocje, dramaty, nerwy, taśmy… a Zmarzlik na czele. 4

Emocje, dramaty, nerwy, taśmy… a Zmarzlik na czele.

Zaczęło się od ulewy. Wiele osób w Polsce topiło się z powodu nieludzkich upałów, a Zielona Góra topiła się z powodu deszczu. Ulga, zawody jednak się odbędą. Potem zawód – okazało się, że w zawodach w Zielonej Górze nie pojadą Piotr Pawlicki i Maciej Janowski, odczuwający skutki upadków (odpowiednio w eliminacjach GP i w lidze szwedzkiej). Brak Janowskiego teoretycznie oznaczał łatwiejszą drogę dla broniącego tytułu ZK Bartosza Zmarzlika, ale przecież dopóki piłka w grze, a maszyna na torze…

Już pierwszy wyścig był sygnałem, że tego wieczora będzie się działo dużo ciekawego. Zwyciężył jeden z weteranów, Hampel, a tuż za nim po kapitalnej walce Przedpełski minął Czugunowa. A nawet ostatni Kołodziej wcale nie jechał źle. Być może ten wynik to mała niespodzianka. Kolejna w drugim biegu – zawodnicy przyjechali w kolejności od najmłodszego – Lampart, Tonder, Woryna, Musielak, a walki znów nie brakowało. W trzecim biegu pewne zwycięstwo IMŚ, ale Woźniak z Miśkowiakiem walczyli jak lwy o drugie miejsce – wygrał starszy z nich. Cierniak ostatni, ale wstydu nie przyniósł. Wreszcie na koniec pierwszej serii świetny atak na ostatniej prostej dał zwycięstwo Dudkowi nad Smektałą, ale ku rozpaczy miejscowych kibiców Protasiewicz przyjechał ostatni, jeszcze za Kuberą.

Druga seria to na początek spokojne zwycięstwo Dudka przed Hampelem. Musielak za Cierniakiem poczuł, że w stawce zawodów nie ma słabeuszy. W ciekawym biegu szóstym triumf Przedpełskiego, który pokazał niezłą prędkość, przed Miśkowiakiem, który tylko przed chwilę był na prowadzeniu. Tonder tym razem ostatni, bo po własnym błędzie spadł jeszcze za niewyraźnego Smektałę. Kolejny bieg to na starcie niezły Woźniak, ale na dystansie świetny Kołodziej, Kubera bez rewelacji i Woryna bez przekonania, że może coś ugrać. Wreszcie bieg 8 i świetna jazda legendy Falubazu – Protasiewicz wykorzystał znajomość toru i doświadczenie i obronił się po świetnej jeździe przed Zmarzlikiem. Lampart przed Czugunowem w cieniu. A że po dwóch rundach z kompletem tylko Dudek, to zielonogórskie serca biły bardzo mocno.

Bieg 9 i dwóch weteranów  – Hampel i Protasiewicz – musiało zadowolić się w sumie tylko 1 punktem. Zdobył go wyższy z nich, ale za plecami młodego kolegi z drużyny, Tondera i zwycięzcy wyścigu, Woźniaka. Bieg 10 to pokaz prędkości Przedpełskiego, zwycięska walka Zmarzlika z Kuberą i Musielak, który na początku się bardzo starał, ale uzyskał tyle samo punktów, co w swoich pozostałych startach tego wieczora – 0. W kolejnym biegu Kołodziej pokazał lubelskiej młodzieży, jak się mija na dystansie, Lampart się uczy szybko, więc też minął Cierniaka, a Smektała był myślami jakby gdzieś indziej.

Bieg 12 to strata punktów przed Dudka, który wystartował fatalnie i nie dowiózł nawet punktu, za to Woryna na nowym motocyklu spisał się najlepiej jak na razie tego dnia, wyprzedzając jeszcze Czugunowa. Zatem po trzech startach Dudek spada z podium z hukiem, na czele Przedpełski przed dwoma panami z Gorzowa – Zmarzlikiem i Woźniakiem.

Trzecia seria – Zmarzlik wziął przykład z Woryny i zmienił maszynę, na której wygrał w cuglach. Hampel za nim, a reprezentanci Włókniarza nieco się pościgali, Smyk tym razem szybszy od Woryny. Bieg 14 do droga z nieba do piekła (0) Lamparta, za to prawie do nieba dojechał piekielnie szybki Przedpełski. Następnie Kołodziej przed Protasiewiczem i wreszcie fatalny bieg 16. W pierwszym łuku w Kuberę (defekt maszyny) wpadł Czugunow, zaczepił o hak, wyrzuciło go z siodełka i przekoziołkował wraz ze swoim motocyklem, który na dodatek jeszcze pociągnął go za sobą po torze. Wyglądało to strasznie, ale na szczęście okazało się, że obyło się bez złamań.

Trzeba przyznać, że Sparta nie ma chodów u kogoś, kto decyduje o wypadkach i kontuzjach – to, że Tai tak szybko wrócił po kraksie w meczu z Grudziądzem jest cudem, Jankowski mocno poturbował dłonie i nie wiadomo, jak ta kontuzja odbije się na jego jeździe, teraz Czugunow prawie załatwił sobie prawą nogę. Zostaje życzyć temu ambitnemu zawodnikowi szybkiego powrotu do zdrowia.

Wracając do turnieju – w biegu 16 nieoficjalne MP Mateuszy wygrał Tonder przed Cierniakiem i Świdnickim, a po 4 seriach startów na czele Przedpełski, punkt przed Zmarzlikiem i dwa przed Kołodziejem i dość dobry układ biegu 19.

Zanim jednak bieg głównego faworyta do zwycięstwa, Miśkowiak pokazał niezwykłą dojrzałość mijając nieco starszego od siebie Hampela. Wreszcie bieg 18, emocje siegają zenitu, 5 sekund do startu, 4 … 3 … bum. Trudno orzec, co się działo w układzie nerwowym Przedpełskiego, ale wpadł w taśmę praktycznie zanim zaczęła iść do góry. Wiele osób zdających egzamin na prawo jazdy odczuwa takie nerwy, że trzęsą im się w sposób niekontrolowany stopy i dłonie. Może zawodnik Apatora nie czuł aż takiego stresu, ale przedobrzył.

Chciał wyjść idealnie, a idealnie wypadł z biegu. Wystarczyło 2 miejsce, ale literka przy jego nazwisku otwierała drogę do zwycięstwa Zmarzlika lub Kolodzieja. Zatem w 18 triumf Protasiewicza, który podobno żegna się ze Złotym Kaskiem – stanowczo za wcześnie, szczególnie patrząc na jego przewagę nad drugim Woryną, który ładnie wyprzedził Świdnickiego i Cierniaka, a potem przed tym ostatnim umiejętnie się obronił. Wreszcie bieg decydujący. O ile przed pierwszych 150 metrów można było myśleć o jakiejś walce, to potem Zmarzlik wykorzystał całą moc daną mu przed Ryszarda Kowalskiego (któremu ładnie podziękował), a Kolodziej przyjechał daleko za nim, doprowadzając jednak to barażu o srebro, w którym wyprzedził nieco chyba załamanego Przedpełskiego.

Podsumowując: Zawody ciekawe, wiele walki na torze, niespodzianki w poszczególnych biegach, ale wynik końcowy w sumie bez większego zaskoczenia. Gratulujemy zwycięzcy i pozostałym jeźdźcom, bo każdy coś pokazał, nawet jeśli była to skromność i pokora (Musielak). Młodzież pokazała, że potrafi walczyć i wkrótce jeszcze bardziej zdecydowanie będzie atakować obecnych mistrzów. Czugunowowi (Janowskiemu i Pawlickiemu i wszystkim innym) życzymy zdrowia. Teraz wracamy do ligowej szarzyzny (jakże fascynującej), a przed nami też kolejne rundy SEC i czekamy powoli na GP.

fot. własne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *