Kubera nie boi się intensywnego sezonu
Kubera nie boi się intensywnego sezonu
Za niecałe trzy tygodnie startują rozgrywki ligowe, a pod koniec kwietnia ruszamy z nowym sezonem Speedway Grand Prix. Tegoroczna walka o tytuł Mistrza Świata zapowiada się interesująco (chociaż już niektórzy przyznali tytuł Zmarzlikowi), a kilka nazwisk może nas zaskoczyć. Jedną z takich osób może być Dominik Kubera.
Kibice już od jakiegoś czasu domagali się przyznania dzikiej karty zawodnikowi Motoru, który wielokrotnie pokazał na torze, że ma papiery na ściganie. Zeszłoroczny gościnny występ w cyklu SPG nie był zbyt owocny i pewnie wielu nie chciałoby pamiętać wydarzeń z Warszawy. Ten rok może być pod tym względem dużo lepszy, chociaż by dlatego, że leszczynianin jedzie cały cykl.
-Na początku była radość, później był taki trochę strach, ale bardziej obawa, a później byłem z siebie dumny – przyznaje zawodnik Motoru w audycji Pięć Jeden.
Żużlowiec o przyznaniu dzikiej karty dowiedział się kilka dni po SGP w Toruniu i jak sam przyznał w wywiadzie starty w tym cyklu oraz rywalizacja z najlepszymi były jego dziecięcym marzeniem. Oprócz walki o tytuł Mistrza Świata, Kubera będzie rywalizował w Ekstralidze oraz w Szwecji, zapewne czekają go również starty w reprezentacji. Ten sezon będzie bardzo intensywny dla lubelskiego żużlowca, jednak jak sam przyznał stara się o tym nie myśleć, tylko dawać z siebie 100% w każdych zawodach.
Czy 2024 okaże się sezonem sukcesów dla Dominika Kubery? Czy może będzie to sezon pełen trudnych, ale potrzebnych lekcji? Przekonamy się już niedługo, jak będzie przebiegał ten czas dla leszczynianina.


Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ
- Transmisja Speedway Grand Prix Wrocław 2026. Gdzie oglądać Grand Prix Polski na żywo?
- Żużel. Stal Gorzów rozbiła GKM Grudziądz! Pewne zwycięstwo i trzy punkty do tabeli [Relacja]
- Franciszek Szczyrba mistrzem świata SGP3. Polak najlepszy we Wrocławiu
- Włókniarz Częstochowa – Unia Leszno. Pewne zwycięstwo gości i dramat Janusza Kołodzieja
- Żużel. Janusz Kołodziej upadł w Częstochowie. W Unii Leszno obawiają się złamania obojczyka