Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Żużel. Maksym Drabik i „jego” Włókniarz Częstochowa. O pomocy młodym zawodnikom i relacji z kibicami, których nie widać w tv

Maksym Drabik
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Redakcja

Żużel. Maksym Drabik i „jego” Włókniarz Częstochowa. O pomocy młodym zawodnikom i relacji z kibicami, których nie widać w tv

W minionym sezonie wiele się działo w sporcie żużlowym, lecz nie zawsze kamery uchwyciły wszystkie istotne chwile z udziałem Maksyma Drabika, żużlowca Tauron Włókniarz Częstochowa. Jego zaangażowanie w rozmowy z juniorami oraz relacje z kibicami to tylko niektóre z aspektów, które rzadko trafiają na ekran w tv. W wywiadzie udzielonym dla gazetaregionalna.pl Maksym otwiera się na tematy, które niekoniecznie znajdują się w centrum uwagi mediów, dzieląc się swoimi przemyśleniami na temat wsparcia dla młodych zawodników i relacji z fanami zarówno na stadionie, jak i poza nim. Dodatkowo zdradza swoje spojrzenie na kontynuację swojej historii związanej z Włókniarzem Częstochowa, choć unika stosowania literackich gatunków do opisu własnego życia. Przekazuje przemyślenia dotyczące przeszłości, teraźniejszości i nadchodzącej przyszłości.

Maksym Drabik o wspieraniu młodych zawodników Włókniarza

Pytanie o zaangażowanie w pracę z młodzieżowcami Włókniarza skłoniła Maksa Drabika do refleksji. Telewizja, zawsze podążająca za sensacją, nie zarejestrowała tych momentów, kiedy pracował z młodszymi zawodnikami. Była to część jego pracy, którą uważał za niezwykle istotną, ale która rzadko trafia na ekran tv dla kibiców.

„Uważam, że rozmowa, która nie zakłada ukazania się w odpowiednim świetle za wszelką cenę, dbałości o niektóre subtelności, blichtru oraz opinii niosących za sobą, jest bardzo potrzebna w drużynie.” Jego słowa wybrzmiały tak, jakby mówił o czymś, co leży mu na sercu od zawsze. Wspieranie młodych zawodników nie polega na lansowaniu siebie czy kreowaniu wizerunku za wszelką cenę. To chodzi o autentyczność i chęć wymiany spostrzeżeń. Kiedy młodzi zawodnicy wyrażają zainteresowanie rozmową, zawsze stara się być dostępny i otwarty na taką konwersację z młodszymi zawodnikami klubu.

Maksym Drabik
Fot. Paweł Wilczyński

Maksym Drabik o relacji z kibicami


Ocena tegorocznych relacji z kibicami jest dla niego niezwykle pozytywna. Jest to dla niego tak ważne, że hciałby podziękować ttym, którzy wspierają ich na każdym kroku, zarówno na stadionie, jak i poza nim. Uważa, że relacje z kibicami w poprzednim roku były silne i oparte na wzajemnym szacunku. To zawsze daje zawodnikowi dodatkową motywację

– W dużej mierze opisałem tę kwestię w innym pytaniu. Jeśli osoby przychodzące na stadion posiadają czyste zamiary, są komunikatywne i wykazują zainteresowanie, to rad jestem przebywać w takim towarzystwie. Dzieci przybywające na stadion przynoszą ze sobą bardzo dużo uśmiechu i szczerości. Spotkania są bardzo miłe i staram się, choć wiem, że niekiedy to niewykonalne, poświęć każdemu chwilę. Bywają również sytuacje nieprzyzwoite, od których staram się trzymać z dala. Rekomenduję ludziom z irracjonalnym poglądem funkcjonowania społeczeństwa milczenie. Jest to stosowniejsze niźli tuzin wulgarnych, niewłaściwych słów. Zachęcam również do obiektywnego i uczciwego oceniania sytuacji, w których tak śmiało postronne osoby wyrażają swoje subiektywne zdanie czy podają apodyktyczne opinie. – odpowiedział Maksym Drabik

Na pytanie o to, że pisze własną historię związana z Częstochową i Włókniarzem i o tym, że będzie kontynuował karierę w swoim klubie, został zapytany o to, do jakiego gatunku literackiego by porównał swoją historię, odpowiedział

– Głupiec, którym jestem, nie powinien pozwolić sobie na wykorzystanie literatury pięknej do własnego przykładu. Tak jest zapisane na górze, że przyszłość jest zaskakująca, a jednocześnie intrygująca. Chciałbym, by wiele ułożyło się po mojej myśli, i byłbym kontent, gdyby moje zamiary zostały zrealizowane w przyszłości, a to, co minęło, nigdy nie istniało, dlatego że najważniejszy jest dzień jutrzejszy.

Żużlowiec Włókniarza Częstochowa
Fot. Łukasz Wilk
żużel
Fot. Paweł Wilczyński

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *