EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

Włókiennicze maszyny ruszyły w ruch – pierwszy w sezonie triumf drużyny spod Jasnej Góry

Nie ma już drużyny bez zwycięstwa PGE Ekstraligi w 2021 roku. Włókniarz Częstochowa nie bez problemu pokonał Falubaz Zielona Góra. Wynik, oczywiście, 49-41, bo drużyna spod Jasnej Góry takim właśnie wynikiem kończyła również dwa pierwsze swoje, przegrane mecze.

Zgodnie z przewidywaniami, obejrzeliśmy emocjonujące spotkanie, którego wynik do biegów nominowanych był kwestią otwartą. Rajderem meczu został wybrany Fredrik Lindgren, który po słabszym nieco początku sezonu wydaje się spełniać nadzieje gospodarzy. Wśród gości najlepszy był Max Fricke, który w tym sezonie odzyskał pewność siebie i Zielonogórzanie mogą w nim widzieć nadzieję na w miarę udany sezon.

Już pierwszy wyścig meczu sugerował, że będzie się działo. Częstochowianie wystartowali lepiej, ale Fricke na dystansie powalczył ze Smektałą i dzięki niemu Falubaz uniknął podwójnej porażki. Lindgren od początku  pokazał, że będzie trudny do doścignięcia. Drugi wyścig to wyraźne zwycięstwo pary juniorów gospodarzy, wśród których tym razem wystąpił Świdnicki, a nie Kowalski, tak waleczny w Lublinie dzień wcześniej. Trzeci bieg to pierwsza indywidualna (Dudek) i parowa (z Protasiewiczem) wygrana gości, którzy zostawili w polu nieco wolniejszego niż zwykle Madsena i słabego w tym sezonie Worynę. Wreszcie czwarty bieg to pierwszy remis – Zagar zwyciężył przed Jeppesenem i Miśkowiakiem, a ostatni, pomimo walki, przyjechał Ragus. Po pierwszej serii 14-10 dla Włókniarza.

Kolejna seria to pierwsza podwójna wiktoria Zielonogórzan. Fricke i Zagar pięknie pojechali parą i goniący ich Smektała musiał obejść się smakiem. Woryna znów daleko z tyłu. Riposta gospodarzy nastąpiła już w szóstym biegu – Madsen i Świdnicki wystartowali doskonale i nawet doświadczenie Protasiewicza nie wystarczyło, by ich rozdzielić. Bieg siódmy to zwycięstwo Fredki, ale tylko remis, bo pechowy Jeppesen zanotował nieostatni w tym dniu defekt. Czyli druga seria na remis i przewaga Częstochowy nadal wynosiła 4 punkty.

Bieg 8 to jeden z ciekawszych dotychczas biegów. Zagar i Fricke wystartowali jak z procy, MIśkowiak został pół kółka za nimi, ale Madsen nie lubi przegrywać 1-5, więc gonił Austalijczyka przez 3 i pół okrążenia i minął go na ostatnich metrach. Kolejny bieg to zwycięstwo gospodarzy w tym samym stosunku. Rezerwa zwykła gości – Kvech za Pawliczaka – niewiele dała. Lingdren znów pokazał, że przeciwnicy muszą w tym dniu oglądać jego plecy, mimo zaciętej początkowo walki z Protasiewiczem. Do sześciu punktów przewaga gospodarzy urosła po biegu 10 – Smektała w drugiej części zawodów znowu jedzie lepiej niż na początku, Dudek przyjeżdża drugi. Warto zauważyć, że pomimo dopiero trzeciego miejsca był to jeden z lepszych występów Woryny w sezonie – przegrał z Duzersem po całkiem zaciętej walce. Czyli 33-27, ale sprawa wyniku nadal otwarta, bo Zielonogórzanie mogą reagować taktycznie.

Bieg 11 to 4. trójka Lindgrena, który na drugim okrążeniu wyprzedził Zagara, który ostatecznie przyjechał za Frickiem, który wcześniej musiał uporać się z Woryną, który skończył zawody z jednym zaledwie punkcikiem. Następnie Smektała wygrał swój drugi bieg po walce z Protasiewiczem, ale Świdnicki niespodziewanie ulega Osyczce, który zaskakująco dobrze walczył również ze starszymi zawodnikami. Wreszcie ostatni wyścig przed nominowanymi to powtórka z biegu 8 – ale z „drobną” różnicą.  Po początkowej walce całej czwórki, Jeppesen zdefektował, a Madsen znów jechał na trzecim miejscu i do samego końca naciskał Fricke’a. W rezultacie linię mety minęli niemal jednocześnie, ale to Fricke tym razem okazał się szybszy o pół szprychy. W ten sposób sytuacja stała się bardzo ciekawa, bo Włókniarz prowadził tylko dwoma punktami, a obsada biegów nominowanych wcale nie była oczywista.

Jednak po przedostatnim wyścigu wszystko było jasne. Trener Świderski zdecydował się postawić na pechowego dotychczas Jeppesena i Madsena. Tym razem to jednak Zielonogórzanie przeżyli dramat, a konkretnie Zagar, którego maszyna na początku odmówiła współpracy. Jeppesen na dystansie powalczył z popularnym Pepe i w ten sposób Włókniarz zapewnił sobie zwycięstwo. W ostatnim biegu kropkę nad i wygraną 4-2 postawili Smektała i Lindgren, który jednak utracił pierwsze punkty na rzecz Fricke’a.

Nie da się ukryć, że to Częstochowianie byli o kilka punktów lepsi i zasłużyli na wygraną. Lindgren i Smektała wchodzą na właściwe tory, Madsen jest pewniakiem do dwucyfrowego wyniku, ale to młodsi zawodnicy chyba byli decydującą siłą. Jeppesen pomimo dwóch defektów zrobił 5+1 pkt, a juniorzy łącznie 8+3. Woryna jak na razie jeździ na ogromny minus i wszyscy pod Jasną Górą czekają na jego przebudzenie, bo będzie konieczne do walki o czołową czwórkę. Wśród gości równo punktowali Fricke, Zagar (9+2) i Dudek (10), nieco słabiej Protasiewicz (7), ale Pawliczak, Kvech i Ragus przywieźli okrągłe 0, jedynie Osyczka starał się walczyć (3+1). Z pewnością ta formacja z Zielonej Góry wymaga pracy, żeby wyniki klubu pozwalały myśleć o spokojnym utrzymaniu.

Eltrox Włókniarz Częstochowa

9 Fredrik Lindgren 13 (3, 3, 3, 3, 1)
10 Jonas Jeppesen 5+1 (2, d, 1, d, 2*)
11 Bartosz Smektała 11 (1, 1, 3, 3, 3)
12 Kacper Woryna 1 (0, 0, 1, 0)
13 Leon Madsen 11 (2, 3, 2, 1, 3)
14 Jakub Miśkowiak 3+2 (2*, 1*, 0)
15 Mateusz Świdnicki Mateusz Świdnicki 5 +1 (3, 2*, 0)
16 Bartłomiej Kowalski Bartłomiej Kowalski

Marwis.pl Falubaz Zielona Góra

1 Damian Pawliczak 0 (0, 0)
2 Piotr Protasiewicz 7 (1, 1, 2, 2, 1)
3 Max Fricke 12+1 (2, 3, 1, 2, 2*, 2)
4 Matej Zagar 9 +2 (3, 2*, 3, 1*, d)
5 Patryk Dudek 10 (3, 2, 2, 3, 0)
6 Fabian Ragus  0 (0,0, 0)
7 Jakub Osyczka 3 +1 (1, 1, 1*)
8 Jan Kvech 0 (0)

fot. PGE Ekstraliga.pl

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *