Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Toruń ze sporą przewagą w pojedynku o brąz. Włókniarz miał sporo pecha [RELACJA]

Toruń

Autor: Dawid Ociepa

Toruń ze sporą przewagą w pojedynku o brąz. Włókniarz miał sporo pecha [RELACJA]

For Nature Solutions KS Apator Toruń wysoko zwyciężył na swoim owalu w pierwszym meczu o brązowy medal PGE Ekstraligi. TAURON Włókniarz Częstochowa po porażce 50:40 podtrzymuje bolesną serię przegranych w play-offach na najwyższym szczeblu rozgrywkowych.

Apator ma znakomitą okazję, aby w rewanżu obronić medal

Włókniarz tego dnia miał sporo pecha. Żużlowcy Częstochowian upadali na tor aż trzykrotnie, a do tego problemy sprzętowe mieli Leon Madsen (9+1), Mikkel Michelsen (6) i Jakub Miśkowiak (8+2).

Na trudnej nawierzchni Motoareny najlepiej czuł się lider Krzyżaków – Emil Sajfutdinow, który tego dnia nie miał pogromcy. Swoje cenne punkty dokładali prawie wszyscy seniorzy Apatora z Robertem Lambertem (12) i Wiktorem Lampartem (9+1) na czele.

Dobry wynik Apatora stawia ich na miejscu faworyta w rewanżu, który w sobotę odbędzie się w Częstochowie. Dziesięciopunktowa zaliczka zwykle jest wystarczająca, aby wygrać tak ważny dwumecz, jakim jest pojedynek o brązowy medal. Z drugiej strony, Włókniarz rok temu wygrał z Torunianami w rewanżowym meczu o trzecie miejsce o 59:31, więc niczego jeszcze nie można być pewnym.

Początek zdradził, że nikt nie będzie brał jeńców

Już na początku zobaczyliśmy ogromne emocje usłane gigantycznymi problemami Leona Madsena. Wyszedł fatalnie spod taśmy w pierwszej gonitwie, a komentatorzy w pewnym momencie nawet pomyśleli, że liderowi Częstochowian zdefektował motocykl. Duńczyk jednak jechał dalej, a Torunianie po wyjściu spod taśmy byli na prowadzeniu 5:1. Okrążenie później demony objawiły się również Patrykowi Dudkowi, który dał się oszukać szybszemu Kacprowi Worynie. 31-latek wyniósł się szerzej, co wykorzystał wychowanek Rybek Rybnik, przycinając do krawężnika.

Nie tylko tamten wyścig ukazał nam to, że tor toruńskiej Motoareny był znakomicie przygotowany do żużlowej rywalizacji na najwyższym poziomie. W juniorskiej rywalizacji najlepiej spod taśmy wyszedł Mateusz Affelt, który rywalizował o zwycięstwo z Kajetanem Kupcem. Torunianin jednak stracił prowadzenie, później je odzyskał, a na drugim okrążeniu utracił je już bezpowrotnie. Wychowanek Apatora jeszcze musiał walczyć o drugą pozycję z szarżującym Kacprem Halkiewiczem, ale Częstochowianinowi zabrakło niezbędnego doświadczenia i to Affelt mógł cieszyć się z dwóch punktów.

Z pewnością wszyscy widzą, że pierwsza seria była tak interesująca, że każdemu wyścigowi musimy poświęcić osobny akapit. Start wygrał Mikkel Michelsen, a za nim uplasowała się para toruńska Sajfutdinow-Przedpełski. Po chwili przed tym drugim wyskoczył jak diabeł z pudełka Jakub Miśkowiak, który wykorzystał zbyt szeroki tor jazdy żużlowca z grodu Kopernika. Na ostatnim „kółku” zbyt zachowawczą jazdę Duńczyka wykorzystał atakiem po zewnętrznej Emil Sajfutdinow, któremu w rywalizacji o punkt wtórował Paweł Przedpełski. O ile Rosjaninowi atak się udał, to wychowanek Apatora musiał uznać wyższość Miśkowiaka.

Początkową serię zakończyć mogło podwójne zwycięstwo Włókniarza. Niespodziewanie spod taśmy najlepiej wyskoczył Kajetan Kupiec, a obok niego Maksym Drabik. Częstochowianie próbowali jechać parą, ale juniorowi Lwów zabrakło prędkości i obycia w żużlowym rzemiośle, przez co bardzo szybko utracił pozycję na rzecz Wiktora Lamparta. Na szarym końcu przyjechał Krzysztof Lewandowski zastępujący Oskara Rumińskiego. Na tamten moment Włókniarze prowadzili z Krzyżakami 13:11.

Apator w końcu dobrze czuł się na domowym owalu

Po pierwszym równaniu toru emocje na dystansie lekko ucichły, co nie znaczy, że rywalizacji nie obejrzeliśmy w ogóle. W wyścigu 5. dobrze wystartowali Torunianie, ale Roberta Lamberta podbiło na koleinie, która znajdowała się na pierwszym wirażu. W tamtym momencie Drabik i Woryna wyszli na podwójne prowadzenie, ale ten drugi również stracił prędkość poprzez nierówności w torze. Tyle wystarczyło, aby Lambert i Przedpełski wyprowadzili Anioły na dwupunktowe prowadzenie.

Emil Sajfutdinow w następnym biegu pokazał, dlaczego jest zdecydowanym liderem swojej drużyny. Dynamicznym początkiem biegu znowu wykazali się Włókniarze, tym razem Madsen i Miśkowiak. Złudzeń o wygranej w tym biegu Rosjanin pozbawił ich jednak bardzo szybko, wchodząc między nich na przeciwległej prostej i uciekając rywalom z Częstochowy.

Mało brakło, aby przewaga Torunian przed długą przerwą techniczną wzrosła do 6. punktów. Wiktor Lampart wraz z Patrykiem Dudkiem zdominowali pierwsze metry, a Mikkel Michelsen został daleko z tyłu. Szybko Duńczyk się jednak obudził i na kolejnych okrążeniach jadąc szeroko wyprzedził wychowanka Falubazu. Michelsen na tym nie poprzestał i do końca nękał żużlowca U-24 przeciwników. Lampart ostatecznie wygrał na ostatnich metrach, a Torunianie prowadzili 23:19.

Częstochowianie upadali, a Toruń budował przewagę

Złośliwość rzeczy martwych przywitała w 8. biegu Kacpra Worynę, gdyż w pierwszej odsłonie upadł na tor. Powodem był zerwany łańcuszek sprzęgłowy. W momencie upadku żużlowiec znajdował się na drugiej pozycji, a niespodziewanie przed Maksymem Drabikiem plasował się Oskar Rumiński. Powtórka wyścigu przyniosła taki sam rezultat, jak w momencie przerwania pierwszej odsłony.

379401595 1304866250198012 5101373342908840907 n

Straty z ostatnich dwóch wyścigów Włókniarz odrobił w 9. gonitwie. Dynamicznym momentem startowym popisali się Leon Madsen i Jakub Miśkowiak, który bardzo szybko ustawili się w parę. Patryk Dudek próbował grozić Lwom atakami przy krawężniku, ale „Duzers” nie dysponował zbyt dużą prędkością w tym biegu. Pewnym rozczarowaniem była też postawa Wiktora Lamparta, który do tamtej pory stracił tylko jeden punkt.

Niestety kolejny upadek zobaczyliśmy na pierwszym wirażu 10. biegu. Mikkel Michelsen bardzo gorliwie nakładał się na Pawła Przedpełskiego, który lekko opóźnił wejście w łuk. Skończyło się na upadku duńskiego żużlowca, któremu na szczęście nic się nie stało. Sędzia powtórzył wyścig w pełnoosobowej obsadzie.

W powtórce Torunianie nie chcieli dać krztyny szans rywalom na żaden pozytywny wynik. Dużą prędkością motocykli na początku popisali się Lambert i Przedpełski. Mikkel Michelsen znowu nie popisał się na pierwszych metrach, ale później uporczywie nękał Pawła Przedpełskiego, przycinając co łuk z zewnętrznej do krawężnika. Kiedy wydawało się, że Duńczykowi musi się udać, Mikkelsenowi wyprostowało i podniosło motocykl na koleinie ostatniego wirażu, przez co groźnie zapoznał się z nawierzchnią toru w Toruniu. Przewaga Apatora wzrosła po sześciu punktów.

Lekkie przebudzenie Włókniarza, Lampart agresywny jak nigdy

Włókniarz jednak nie składał broni, co pokazał w następnej rywalizacji. Madsen i Drabik perfekcyjnie rozegrali pierwsze metry. Szyki próbował pokrzyżować im Paweł Przedpełski, ale to nie był dobry wyścig wychowanka Apatora Toruń i na sam koniec przyjechał nawet za plecami Patryka Dudka. Włókniarz tym samym załapał kontakt z Torunianami, ale utracili ponownie możliwość używania rezerw taktycznych.

Jakub Miśkowiak podtrzymał płomień nadziei Włókniarza w 12. rozdaniu. Znowu kluczowy był moment startowy i rozegranie pierwszego wirażu, co żużlowiec do lat 24. zrobił fenomenalnie. Popularny Misiek nic nie robił sobie z ataków Roberta Lamberta i dobrze odczytywał jego plany ataków. Kacper Halkiewicz też próbował pogrywać z Mateuszem Affeltem, ale Torunianin pewnie dowiózł punkt i zarazem remis biegowy do mety.

Toruń błyskawicznie odrobił straty zwycięstwem 4:2 przed biegami nominowanymi. Michelsen najlepiej wyszedł spod taśmy, ale Emil Sajfutdinow od razu wybił mu 3 punkty z głowy. Kacper Woryna podrażniony upadkiem w swoim ostatnim występie ambitnie atakował po zewnętrznej Wiktora Lamparta, jednak żużlowiec Apator bardzo agresywnie zamykał tor jazdy Polakowi. Na ostatnim wirażu Woryna przeszarżował i był blisko kolejnego zapoznania się z przyczepną nawierzchnią Motoareny. Przed kluczowymi rozstrzygnięciami Anioły prowadziły 41:37.

Przypieczętowali zwycięstwo w nominowanych

Euforia na toruńskiej Motoarenie wybuchła już po pierwszym biegu nominowanym. Mikkel Michelsen i Maksym Drabik zostali wyraźnie ze startu, a Lampart i Przedpełski niezagrożenie mknęli do mety po ośmiopunktową przewagę w meczu. Drabik szukał jeszcze okazji na poprawę nastrojów w częstochowskim obozie, ale na niewiele się to zdało. Na domiar złego pod koniec 14. rywalizacji Mikkelowi Michelsenowi zdefektował motocykl.

We Włókniarzu wiedzieli, że dwumecz może uciec już w Toruniu. Stąd też zależało im na jak najszybszym odrobieniu strat. Ta sztuka wydawała się do wykonania, szczególnie że świetnym startem popisał się Jakub Miśkowiak. Podczas walki z Emilem Sajfutdinowem jednak zdefektował mu motocykl, a Apator Toruń dzięki temu ustalił wynik meczu na 50:40.

TAURON WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA – 40

NrNazwiskoIIIIIIIVVXIVXVRazem
1Leon Madsen022+1329+1
2Jakub Miśkowiak1+11+133D28+2
3Kacper Woryna21W/U03
4Maksym Drabik3022+118+1
5Mikkel Michelsen22U2D46
6Kajetan Kupiec3104
7Kacper Halkiewicz1001
8Franciszek KarczewskiNS

FOR NATURE SOLUTIONS KS APATOR TORUŃ – 50

NrNazwiskoIIIIIIIVVXIVXVRazem
9Patryk Dudek11013
10Wiktor Lampart23112+19+1
11Robert Lambert3332112
12Paweł Przedpełski02+12+1037+2
13Emil Sajfutdinow3333315
14Oskar RumińskiU00
15Mateusz Affelt201+13+1
16Krzysztof Lewandowski00

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *