To był mecz! [5] ROW Rybnik – Stal Gorzów 28.06.2020

W piątej odsłonie artykułu z cyklu “To był mecz!” powrócimy do ubiegłego roku. W Rybniku spotkały się drużyny, które po 2. kolejkach nie zanotowały jeszcze ligowych punktów. Obie ekipy liczyły na przełamanie złej passy i zgarnięcie pełnej puli. Faworytem tego starcia byli gorzowianie, którzy przyjechali na Śląsk w optymalnym składzie. Rybniczanie natomiast osłabieni byli brakiem Andrzeja Lebiediewa, który w meczu przeciwko GKM-owi złamał nogę. Przed sezonem z jazdy wykluczył się także Przemysław Giera, którego zastąpił… pozyskany chwilę przed 2. kolejką zawodnik Stali Gorzów, Kamil Nowacki.

28. czerwca, Stadion Miejski w Rybniku, 16:30. Tor tego dnia był bardzo twardy, a termometry wskazywały prawie 30 stopni Celsjusza. Z racji obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa miejscowi kibice mogli wypełnić stadion w zaledwie 25%. Oczywiście zrobili to i wspierali ROW w walce o pierwsze, ligowe punkty. Na próbie toru ze strony gospodarzy zaprezentowali się Robert Lambert oraz Vaclav Milik, natomiast goście desygnowali Andersa Thomsena i Bartosza Zmarzlika. Sędzia zawodów, Remigiusz Substyk wylosował drugi zestaw startowy. Wszystko już było gotowe do rozpoczęcia bardzo ciekawego starcia o pierwsze punkty dla obu ekip!

Awizowane składy na pojedynek przy ul. Gliwickiej 72:

PGG ROW Rybnik:
9. Vaclav Milik
10. Mateusz Szczepaniak
11. Andrzej Lebiediew (zastępstwo zawodnika)
12. Siergiej Łogaczew
13. Kacper Woryna
14. Mateusz Tudzież
15. Kamil Nowacki
16. Robert Lambert

MojeBermudy Stal Gorzów:
1. Krzysztof Kasprzak
2. Szymon Woźniak
3. Anders Thomsen
4. Niels Kristian Iversen
5. Bartosz Zmarzlik
6. Rafał Karczmarz
7. Wiktor Jasiński
8. Mateusz Bartkowiak

W pierwszym wyścigu, zgodnie z oczekiwaniami, w ramach zastępstwa zawodnika pojawił się Robert Lambert, który atomowo wystartował i wysunął się na prowadzenie. Za jego plecami znalazł się Anders Thomsen, lecz atakował go Vaclav Milik. Moment zawahania Czecha na ostatnim okrążeniu wykorzystał Krzysztof Kasprzak atakiem po wewnętrznej.Milik jednak szybko odbił pozycję. Gospodarze wygrali w stosunku 4:2 ku uciesze rybnickiej, okrojonej publiczności. W starciu młodzieżowców najlepiej wystartował Mateusz Tudzież, który udowodnił po raz kolejny, że ten element żużlowego rzemiosła ma opanowany. Na dwóch kolejnych pozycjach zameldowali się gorzowianie. Tudzież bronił się przez 3 okrążenia, ale jechał zbyt pasywnie i napędzony Rafał Karczmarz wykorzystał niepewność juniora gospodarzy. Na przeciwległej prostej ostatniego okrążenia debiutujący w ekstralidze Wiktor Jasiński napędził się po zewnętrznej i także minął Mateusza! Stal momentalnie zrewanżowała się Rekinom i objęła dwupunktowe prowadzenie w meczu. Wysoka temperatura, która towarzyszyła rozgrywanym zawodom wymusiła krótką przerwę na polanie toru już po 2. biegach. W gonitwie 3. bardzo dobrze wystartowali podopieczni Stanisława Chomskiego. Na drugim łuku jednak Szymon Woźniak pojechał zbyt szeroko i spadł na ostatnią pozycję, a po chwili zjechał z toru z powodu defektu motocykla. Bartosz Zmarzlik wygrał z ogromną przewagą nad Łogaczewem i Woryną. Zanotowaliśmy pierwszy, biegowy remis w tym spotkaniu. Bieg 4. to ponownie bardzo dobry start Tudzieża. Na pierwszym łuku dołączył do niego Szczepaniak! Na dystansie jednak ponownie Karczmarz minął młodzieżowca z Rybnika po zewnętrznej. Na torze utworzyły się dwie pary – o pierwszą pozycję walczyli Szczepaniak z Karczmarzem, natomiast o 1 punkt Tudzież z Iversenem. Junior Stali zdecydowanym atakiem na ostatnim wirażu wszedł pod Szczepaniaka i to on wygrał wyścig, natomiast Mateusz Tudzież obronił się przed Duńczykiem. Byliśmy świadkami fantastycznego ścigania z udziałem juniorów obu ekip! Przed pierwszą, dłuższą konserwacją toru goście prowadzili, ale tylko dwoma punktami.

W wyścigu piątym ponownie za Andrzeja Lebiediewa ujrzeliśmy Roberta Lamberta. Brytyjczyk najlepiej wyszedł spod taśmy i nie oddał prowadzenia do końca. Show na pierwszym łuku zrobił natomiast Siergiej Łogaczew. Rosjanin startując z czwartego pola przedłużył prostą, spojrzał co się dzieje na wewnętrznej i fantastycznym atakiem wyprzedził zarówno Iversena i Thomsena. Rekiny pewnie triumfowały i to oni tym razem objęli dwupunktowe prowadzenie! Kibice przy ul. Gliwickiej 72 ożywili się i gromkimi brawami nagrodzili postawę swoich zawodników. Szóste rozdanie punktowe rozpoczęło się od atomowego startu pary Woźniak-Kasprzak. Kacper Woryna jeszcze na pierwszym okrążeniu napędził się po zewnętrznej na tyle, że bez problemu minął Woźniaka, lecz na popularnego KejKeja to nie wystarczyło i zanotowaliśmy 4:2 dla gorzowian, a w całym meczu 18:18. W gonitwie 7. po dobrym rozegraniu pierwszego łuku rybniczanie objęli podwójne prowadzenie. Za plecami mieli jednak fantastycznie dysponowanego tego dnia aktualnego mistrza świata. W niecałe dwa okrążenia Zmarzlik przedarł się na pierwszą pozycję i nie pozostawił złudzeń gospodarzom na coś więcej niż biegowy remis. Po siedmiu starciach obie ekipy uzbierały po 21 punktów.

Ósmy bieg to trzeci już w tym meczu występ młodzieżowca gospodarzy – Mateusza Tudzieża i trzeci fantastyczny start. Junior wygrał moment startowy, poszerzył tor jazdy i zamknął Nielsa Kristiana Iversena. W tym czasie Woryna uporał się z Thomsenem i gospodarze objęli podwójne prowadzenie! Kapitan Rekinów cały czas oglądał się za siebie, zwalniał, aby wraz z Tudzieżem przywieźć 5 punktów dla ROW-u. Ta sztuka udawała się do przeciwległej prostej trzeciego okrążenia. Duńczyk, który startował w białym kasku wykorzystał odejście od krawężnika Woryny i jednym atakiem wyprzedził dwóch rywali! Kacper próbował kontratakować, lecz nie dał rady odbić pierwszej pozycji. Tudzież natomiast musiał do ostatnich metrów bronić się przed atakami Iversena, ale udało mu się to! Ponownie zwyciężył ze stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Kolejny, fantastyczny wyścig zaprezentowali żużlowcy obu drużyn. Ostatecznie zanotowaliśmy remis i status quo w meczu zostało zachowane. W gonitwie 9. dość nieoczekiwanie został zastąpiony w ramach rezerwy zwykłej Mateusz Szczepaniak, który na swoim koncie po dwóch startach posiadał 3 punkty i bonus. Wyjście spod taśmy należało do gorzowian, lecz już na wyjściu z pierwszego łuku to Robert Lambert objął prowadzenie. Kasprzak na chwilę zameldował się na pierwszej pozycji, ale Brytyjczyk szybko odbił prowadzenie stosując “nożyce” na drugim łuku. Na dystansie pokaz umiejętności zaprezentował także Vaclav Milik, który wyprzedził słabo jeżdżącego tego dnia Woźniaka. Gospodarze wygrali bieg 4:2. Trener Lech Kędziora wykazał się niezłym instynktem posyłając Lamberta w miejsce Szczepaniaka. 10. starcie już przed rozpoczęciem obfitowało w niesamowite emocje. Pod taśmą zameldowało się trzech, niepokonanych zawodników – Bartosz Zmarzlik, Rafał Karczmarz i Robert Lambert. Moment startowy należał do rybniczan, lecz już na pierwszym łuku Zmarzlik wszedł pomiędzy dwóch gospodarzy i pomknął po trzy punkty. Za jego plecami uplasowali się miejscowi, a na końcu stawki, tym razem bez walki przyjechał Rafał Karczmarz. ROW utrzymywał dwupunktową przewagę przed kolejną kosmetyką toru.

W wyścigu jedenastym ze startu bardzo dobrze wyszli goście i objęli podwójne prowadzenie. Rafał Karczmarz, zastępujący Iversena nie dał rady jednak utrzymać drugiej pozycji. Na drugim okrążeniu najpierw minął go Milik, a już za moment tego samego dokonał Łogaczew atakiem po wewnętrznej. Czech przez cały wyścig gonił Kasprzaka i nawet przez moment objął prowadzenie, lecz Polak szybko odbił pierwszą pozycję. To było kolejne, bardzo widowiskowe starcie tego dnia w Rybniku! W gonitwie 12. wreszcie przebudził się Szymon Woźniak. Wygrał start i starał się uciec Worynie. Rybniczanin wszedł ostro na drugim łuku przed Woźniaka zahaczając przednie koło zawodnika Stali. Podopieczny Lecha Kędziory został z powtórki biegu wykluczony. Barw gospodarzy bronił osamotniony Kamil Nowacki, który do tej pory nie zdobył żadnego punktu. Ku zaskoczeniu wszystkim, junior ROW-u wygrał start i objął prowadzenie! W pościg za zawodnikiem wypożyczonym właśnie ze Stali udał się Woźniak. Senior gości szukał prędkości po zewnętrznej, lecz Nowacki bardzo umiejętnie się bronił. Niemożliwe stało się faktem! Młodzieżowiec gospodarzy wygrał wyścig, dzięki czemu rybniczanie wciąż prowadzili dwoma punktami! Zapanowała euforia na stadionie. Zawodnik nie ukrywał swojej radości z dokonanego czynu, a kibice dziękowali mu brawami i okrzykami. To było duże osiągnięcie dla młodego zawodnika. W ostatnim starciu przed biegami nominowanymi para Zmarzlik-Thomsen bardzo dobre wystartowała i dzielnie broniła się przed atakami Woryny i Lamberta, co przyczyniło się do podwójnego triumfu. Gorzowianie objęli prowadzenie pierwszy raz od czwartego wyścigu.

Biegi nominowane rozpoczęły się świetnie dla ROW-u! Ze startu wystrzelił Lambert, a Milik zdecydowanym atakiem po wewnętrznej na drugim łuku pierwszego okrążenia uporał się z Kasprzakiem i dołączył do Brytyjczyka! Czech szybko uciekł podopiecznym Stanisława Chomskiego i to ponownie gospodarze meldują się na dwupunktowym prowadzeniu! Na trybunach ponownie usłyszeliśmy aplauz kibiców w kierunku miejscowych żużlowców. Losy spotkania rozstrzygną się w ostatniej gonitwie. Pod taśmą stanęli: Zmarzlik i Thomsen w żółtym i białym oraz Łogaczew i Woryna w czerwonym i niebieskim kasku. Najlepszy tego dnia, aktualny mistrz świata również i w 15. biegu potwierdził swoją dominację. Decydujące rozstrzygnięcia działy się jednak za jego plecami. Rybniczanie zajmowali 2. i 3. miejsce, natomiast Thomsen cały czas atakował dwójkę gospodarzy. Zawodnicy Lecha Kędziory starali się jechać parą i nie dali szansy Duńczkowi na choćby 1 punkt w tym wyścigu. ROW Rybnik wygrał ze Stalą Gorzów 46:44! To był fantastyczny spektakl przy ul. Gliwickiej. Kibice jeszcze długo po zakończeniu ostatniego biegu cieszyli się z pierwszego zwycięstwa swojej drużyny w PGE Ekstralidze, a goście nadal pozostali bez punktów w ligowej tabeli. Najlepszy czas dnia uzyskał Bartosz Zmarzlik w 3. gonitwie.

Kluczowym momentem meczu był wyścig 12. i fantastyczna obrona pierwszej pozycji przez Kamila Nowackiego. Młodzieżowiec ROW-u po wcześniejszych, słabych występach pokazał potencjał swoich umiejętności i zaskoczył wszystkich. W ekipie Rekinów najlepiej punktującym zawodnikiem był Robert Lambert (13), pozostali pojechali na solidnym poziomie, co dało upragnione zwycięstwo. W drużynie gości bezbłędny był Bartosz Zmarzlik (14+1), na wysokości zadania stanęli także Krzysztof Kasprzak (9) i Anders Thomsen (8). Do zwycięstwa zabrakło punktów Szymona Woźniaka (3) i wracającego po kontuzji Nielsa Kristiana Iversena, który był najsłabiej punktującym zawodnikiem tego spotkania (1).

Ciekawostka:
W sezonie 2020 było to jedyne zwycięstwo ROW-u. Zespół z Rybnika zdołał jeszcze tylko raz przekroczyć barierę 40. punktów (w domowym meczu z Włókniarzem Częstochowa).

foto. Arkadiusz Siwek

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *