EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

Szalona Korrida, czyli felieton o zimie w Lesznie.

Jest 11 października 2020 roku. Na stadionie w im. Alfreda Smoczyka w Lesznie trwa wielka feta po zdobyciu przez miejscowy klub czwartego z rzędu tytułu Drużynowego Mistrza Polski na żużlu. To mistrzostwo smakuje szczególnie, bo zdobyte zostało w czasach w których walczyć trzeba było nie tylko z rywalami na torze, ale również tym który unosił się gdzieś w powietrzu i wywrócił rozgrywki do góry nogami. Nikt jeszcze nie spodziewa się, jak ciężka zima czeka klub z Leszna i nie chodzi tu o warunki pogodowe…

smyk idomin

Podróż rollercoasterem dla kibiców Unii Leszno zaczęła się już chwilę później. Pierwszy wagonik poprowadził Dominik Kubera, czyli wychowanek, który w wieku 21 lat właśnie zdobył swój piąty złoty medal DMP. W pomeczowym wywiadzie zakomunikował, że czas napisać nowy rozdział w jego karierze.

Kolejny cios przyszedł tydzień później. Odchodzi Bartosz Smektała. Dla miejscowych kibiców to był szok. Jeszcze kilka miesięcy wcześniej Józef Dworakowski zapewniał o wizji stworzenia polskiego składu, opierającego się głównie na wychowankach leszczyńskiego klubu. A teraz bez walki Unia oddaje dwóch młodych, utalentowanych wychowanków… O co tu chodzi?

Zgodnie z powiedzeniem, jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Tak było również w tym przypadku. Panowie skrzętnie wykorzystali swoje dobre wyniki, ale również zmiany w regulaminie, które ogłoszono na sezon 2021. Nowy zapis mówiący o konieczności posiadania w składzie zawodnika do lat 24, sprawił, że Kubera i Smektała stali się łakomymi kąskami na rynku transferowym. Kluby Ekstraligi wyłożyły ogromne pieniądze na stół i szybko wychowankowie znaleźli zatrudnienie na bardzo satysfakcjonujących warunkach z gwarancją regularnych startów.

Mimo wszystko zabolało. Kogo najbardziej? Oczywiście kibiców. Ale nie tylko, zabolało Piotra Barona, który w wywiadach nie czuł rozgoryczenia tą decyzją. Padły słowa o żalu z powodu oddanych dla chłopaków biegów i całej pracy włożonej w ich rozwój. Zabolało z pewnością Romana Jankowskiego, pod którego skrzydłami dorastali Ci chłopacy. To przecież legenda Unii Leszno była odpowiedzialna za wyszlifowanie tych diamentów, tak starannie, że były one w stanie odnosić sukcesy nie tylko w Polsce, ale również na arenie międzynarodowej. A teraz będą wykorzystywać wiedzę zdobytą w Lesznie, aby przywozić punkty dla rywali.

Nie można im jednak z pewnością odmówić udziału w ostatnich sukcesach klubu. Bez nich zdecydowanie nie byłoby czterech mistrzostw z rzędu. Dlatego w Lesznie zawsze będą mogli liczyć na miłe przywitanie przez kibiców i myślę, że mimo tych wszystkich niepotrzebnych słów – również działaczy.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i odzież wierzchnia
https://www.facebook.com/unialesznoks/photos/pcb.3616651208415559/3616650908415589/

No dobrze… Ale co począć ma taki klub jak Unia Leszno, gdy z jego szeregów odchodzi dwóch zawodników podstawowego składu. Oczywiście wybrać się na zakupy. Zbawienie żużlowe znalazł w ramionach Unii Leszno niechciany w swoim dotychczasowym zespole, Jason Doyle. Ktoś powie „Kto nie chciałby Indywidualnego Mistrza Świata w swoich szeregach?” Odpowiedź jest prosta – Włókniarz. Klub, który w związku ze wcześniej wspomnianymi zmianami regulaminu, musiał rozpocząć przebudowę składu. A ze względu na to, że Australijczyk zaliczył słabszy sezon, to padło na niego. Kto wie może Unia spełni marzenia kolejnego wielkiego gracza i śladami Nickiego Pedersena, Australijczyk zdobędzie brakujące w gablocie złoto DMP. Z pewnością nie powinno być problemu z charakterem Jasona, przecież Piotr Baron nie raz już udowodnił, że potrafi okiełznać każdego Byka.

W Lesznie wszyscy bardzo szybko starali się zapomnieć o problemach i skupić się na kolejnym sezonie i ponownej obronie tytułu. W sezonie 2021 Unia po raz kolejny jest jednym z faworytów rozgrywek. Jednak łatwo z pewnością w tym roku nie będzie. Zmiany w formacji seniorskiej. Roszady również na pozycjach juniorskich, na których występować będą zawodnicy bez doświadczenia w najwyższej klasie rozgrywkowej. A konkurencja nie śpi. Kluby z Wrocławia, Częstochowy, Lublina czy Gorzowa, od kilku lat mają coraz większy apetyt na zdetronizowanie „Byków” i pozbawienie ich korony. Po kolejnych nieudanych próbach wyciągają wnioski i wciąż się wzmacniają. Łaguta we Wrocławiu, Kubera w Lublinie, Smektała i Woryna w Częstochowie. Może tegoroczna zima wcale nie była taka ciężka dla Unii Leszno jeśli porównać ją do wyzwań nadchodzącego sezonu… Jedno jest pewne. Będzie się działo w tym sezonie PGE Ekstraligi!

Fot. Paulina Mruk

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *