bstv 1536x162 4 1024x108 1

Trener Stanisław Chomski o porażce z Lwami i powrocie kibiców na trybuny. GORCZE 44:46

Autor: Aleksandra Gucia Data: 24-05-2021

W niedzielne popołudnie drużyna MOJE BERMUDY Stal Gorzów została pokonana minimalnie na własnym torze przez ELTROX Włókniarz Częstochowa. Szkoleniowiec z miasta nad Wartą Stanisław Chomski zabrał głos po niedzielnym meczu.

Aura w tym sezonie jest wyjątkowo kapryśna. Mimo to gospodarzą, udało się przygotować tor, na którym było mnóstwo mijanek, jednak Stal minimalnie przegrała.
„ Tor przygotowany był zgodnie z regulaminem, jeśli chodzi o zagrożone mecze. Komisarz jest dzień wcześniej. Odbiera tor zgodnie z kwalifikacją meczu zagrożonego, tor musiał być twardy. Udało nam się tak przygotować tor, aby było atrakcyjne widowisko, żeby w jakiś sposób zadowolić kibiców, jednak nie na tyle, żeby on wszystkim moim zawodnikom pasował. Na treningu tor był taki sam jak na meczu. Patrzyliśmy na prognozy pogody. Były takie okna pogodowe, gdzie nie padało i tor był przygotowany na twardo. Trenowaliśmy w takich warunkach zbliżonych, ale to są tylko treningi. W dniu meczu kompletnie nic nie padało, w przed dzień meczu tylko trochę popadało. Tor musiał być już przygotowany w sobotę do godziny 20, musiał być ubity pod nadzorem komisarza. Na co zawodnicy byli nastawieni i jak poszło, to wszyscy widzieliśmy. Żużel w tych czasach charakteryzuje się tym, że minimalne przestrzelenie, zła dyspozycja, samopoczucie, ale przede wszystkim nietrafiony dobór, który wydawało się, że na treningach to funkcjonowało, warunki pogodowe, które się zmieniają. Dziś mamy jakieś swoje przemyślenia, sztab szkoleniowy, mechanicy i zawodnicy dotyczące ustawienia sprzętu i jeżeli to się nie sprawdza, to jest bardzo mało czasu, żeby to poprawić. Ten element udało się poprawić dopiero na ostatni bieg, ale to było za późno jeżeli chodzi o Bartka. Bartek próbował wszystkich sztuczek, czegoś, co mogłoby przynieść sukces. To, co funkcjonowało wcześniej, nie funkcjonowało teraz i musimy szukać innych rozwiązań”

Spotkanie było dość zaskakujące, nie tylko z powodu wyniku, ale również z tego liderzy pojechali słabiej a, zawodnicy, którzy do tej pory spisywali się słabo, wczoraj zaskoczyli i dołożyli sporo punktów do dorobku drużyny. Kacper Woryna, przez niektórych spisywany był już na straty, a tymczasem w niedzielnym spotkaniu wywalczył 10 punktów.
„Dlatego nigdy nie można się wymądrzać i spisywać kogoś na straty w trakcie trwania sezonu. Najlepiej ocenić po sezonie. Wiem, że po to są media i dziennikarze i kibice, którzy się wypowiadają, to jest ich prawo. Sport uczy pokory i potrafił zakpić z tych niektórych komentarzy, tak że Ci zawodnicy skreśleni w jakiś sposób, pokazują, że jeszcze nie pora to czynić. A zawodnicy, którzy nie zawodzą, w tym przypadku mieli słabszy dzień ”

Zespół z Gorzowa czekają trzy mecze pod rząd na domowym torze. W piątek podejmą drużynę z Torunia, a 6 czerwca Mistrzów Polski. Czy 3. spotkania na domowym torze to dobre rozwiązanie?
„Mamy taki terminarz. Nie chce dyskutować i zasiewać jakieś wątpliwości, czy niepewność wśród mojego zespołu. Taki jest kalendarz i do tego musimy się przygotować, a że jeszcze ma wpływ na to pogoda, taki to jest urok tego sportu, trzeba starać się wszystko przewidzieć, nic nie jest idealne, ten wygrywa, kto popełnia mniej błędów”

Na trybuny wreszcie wrócili fani czarnego sportu. Żużel bez kibiców na stadionie nie ma sensu. Szkoleniowca z Gorzowa cieszy powrotu miłośników speedwaya na stadiony.
„Kibice wczoraj bardzo nam pomogli, dopingowali nas. Widzieli, że mecz jest na styku, wspierali nas, jak tylko można było i to dało się odczuć. Wlali w nas powiew optymizmu, że musimy coś pokazać. Wyścig 14 pokazał, że wróciliśmy do gry. Zadecydował bieg 15, który zakończył się wynikiem 3:3 i niestety naszą porażką. Możemy tylko przeprosić kibiców i zrehabilitować się w najbliższym spotkaniu”

fot. wojtafoto.cz

bst2 1 1024x171 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *