Żużel - Best Speedway Tv

Stanisław Chomski po meczu z Motorem Lublin | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer
Stanisław Chomski

Stanisław Chomski po meczu z Motorem Lublin

Stanisław Chomski po meczu z Motorem Lublin

W niedzielę na stadionie Edwarda Jancarza odbył się pierwszy mecz finałowy PGE Ekstraligi. Gorzowianie pokonali Motor Lublin 51:39 i są bliżej zdobycia tytułu Drużynowych Mistrzostwo Polski. Rewanż odbędzie się 25 września w Lublinie. Po meczu Stanisław Chomski nie ukrywał swojej radości z faktu, że jego podopieczni pokonali “Koziołki”.

Trener Stanisław Chomski miał powody do radości. Jego drużyny zwyciężyła, Stalowcy mają 12 punktów zaliczki przed rewanżem. Gorzowianie nie byli faworytami, żużel to jednak taki sport, w którym dzieją się różne rzeczy. Szkoleniowiec z miasta nad Wartą często był krytykowany przez kibiców. Fani mieli pretensje zazwyczaj o to, że źle układa składy awizowane, nie potrafi korzystać z rezerw oraz robi specyficzny tor. Mimo wszystko szkoleniowiec gorzowskiej Stali udowodnił, że zna się na żużlu i że potrafi działać pod presją.

– Zaliczka mogła być trochę większa, no ale nie bądźmy butni. Każde zwycięstwo brałbym w ciemno, bo przyjechał rywal bardzo zacny. Jednak te 12 punktów to sporo i daje nam nadzieję, przed rewanżem w Lublinie. Jeśli chodzi o zastępstwo zawodnika, to trochę pozmieniałem i przestrzeliłem, bo jednak zaryzykowałem, a ręka Martina nie jest taka sprawna w stu procentach, ale tu nasz fizjoterapeuta Jurek dobrze się sprawił. Fajnie, że nam wyszło. Nie przegraliśmy biegu młodzieżowego 5:1. W powtórce mogło być inaczej, sędzia zadecydował tak, a nie inaczej. Szkoda tego biegu 7. gdzie nie liczyłem, że przegramy 5:1, ale z kolei w 10 wyścigu wygraliśmy 5:1 – wyjaśnił trener Stanisław Chomski.

Stanisław Chomski
Fot. Natalia Gotter

Mecz miał status zagrożonego i od środy na torze znajdowała się plandeka. W czwartkowy poranek nad Gorzowem przeszła ulewa, która wyrządziła spore szkody w mieście. Organizatorzy stanęli jednak na wysokości zadania i zrobili wszystko, aby ten mecz się odbył. Gorzowianie nie mieli możliwości trenowania na własnym owalu.

To było takie wróżenie z fusów, ale pogoda reżyserowała w tym tygodniu to przygotowanie toru. Trzeba było sporo się napracować i wszystko przemyśleć, jak zabrać się do tego meczu, żeby nie pobłądzić z ustawieniami. Środkowa część spotkania była taka niepewna, ale końcówka była już nasza – zakończył szkoleniowiec Stali Gorzów.

Fot. Sandra Rejzner

Zostaw komentarz

×