Skrawki toru (12): Co naprawdę się liczy

Ostatni tydzień boleśnie przypomniał nam, że w żużlu i w życiu są rzeczy ważne i rzeczy ważniejsze. W kategorii „ważne” można na pewno zamieścić Grand Prix Rosji (o nazewnictwie będzie jeszcze słowo lub dwa) czy plotki i fakty z rynku transferowego. A w kategorii „ważniejsze” – zdrowie i życie chłopaków z czarnych torów. Bo to oni są głównymi aktorami tego widowiska.

Trzymajcie się, chłopcy!

Mija już niemal tydzień od fatalnego wypadku Mateusza Jabłońskiego na treningu w Toruniu. Brak oficjalnych wiadomości, jak bardzo by nie niepokoił niektórych kibiców, to dobra wiadomość. Chłopak żyje. Walczy. Lekarze walczą, by z tego wyszedł. Nie wyobrażam sobie, co czuje teraz cała rodzina Jabłońskich, ale myślami jestem z nimi – tyle ja mogę zrobić i tyle możemy zrobić my wszyscy. Nie pytać, nie nalegać, nie przeszkadzać. Po prostu być – jako wielka żużlowa rodzina.

To niejedyny wypadek, który wstrząsnął żużlowym światem w ostatnich dniach. W środowy wieczór podczas meczu Allsvenskan w Eskilstunie Daniel Henderson wyleciał za bandę i uderzył w słupek. Podobno głową. Podobno ma problemy z oddychaniem, chociaż inne źródła mówią, że jedynie jest obolały. Brzmi to jak powtórka wypadku Petera Ljunga sprzed roku. I oby skończyło się tak samo: wyglądało strasznie, ale zawodnik pozbierał się i wrócił. Pomyślcie ciepło i o Danielu. Nie potrzebujemy żużlowych tragedii.

Milczenie jest złotem

Niestety, wypadek Mateusza Jabłońskiego zrobił to, co zwykle robią podobne sytuacje – sprawił, że nagle żużlem zainteresowały się ogólnopolskie media. Znowu słuchamy, jaki to niebezpieczny sport – a odbiorca, który na żużlu się nie zna, dostaje przekaz, że to dyscyplina tylko dla szaleńców, gdzie krew i flaki są na porządku dziennym. Przoduje w tej narracji pewna duża stacja, która, zdawałoby się, wyrosła już z historii o „tym złym żużlu”.

W końcu mistrza świata Bartosza Zmarzlika zaprosiła do kilku programów, zrobiła dwa seriale z wątkiem żużlowym (choć w jednym wątek ten był tylko epizodyczny, ale przecież był, nawet na stadionie kręcony)… Ale potem znowu przejmuje się rzeczami, których nie rozumie. Albo prezentuje żużel w idiotycznej odsłonie, jak w pierwszym odcinku nowego sezonu tego programu z modelkami i modelami. Miło było w nim zobaczyć podprowadzające ROW-u Rybnik. Mniej miły był komentarz jurorów, że to wygląda jak „podprowadzanie wyścigów ślimaków” i propozycja lepszego podprowadzenia w postaci małpich skoków.

Niektórzy to się chyba nie nauczą.

Zdrajcy?

Posypały się gromy na dwóch zawodników, którzy ogłosili odejście z dotychczasowych klubów: Emila Sajfutdinowa i Patryka Dudka. Jeden winien zachować dla siebie takie informacje, póki nie skończyły się play-offy, drugi ma moralny obowiązek wobec kibiców zostać w klubie, który „doprowadził do spadku”. A ja tylko słucham tego i wzdycham. Raz, że kolejny sezon nie wyciągamy wniosków – plotki transferowe huczą od kwietnia, a samych zawodników ciągnie za język nawet telewizja.

Ale kiedy już zawodnicy coś powiedzą, to są tymi złymi. Dwa, że jak słyszę o „moralnym obowiązku wobec kibiców”, to coś mi się wewnątrz zadzierzguje. Wobec których kibiców? Tych, którzy zrozumieją, że zawodnik z mistrzowskimi ambicjami lądujący w pierwszej lidze może pójść drogą Kacpra Woryny i potrzebować potem co najmniej 2-3 sezonów na odbudowanie się? Czy może tych, którzy po jednym nieudanym meczu wyzywają zawodnika od nieudaczników, a po gorszym sezonie polecają zakończyć karierę?

Co to jest Rosja

Zostawmy jednak te niemiłe tematy na inną okazję. Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym: mapa Grand Prix powiększyła się o kolejny kraj!

Przyjemniejszym? No dobrze, przyznaję, dopadła mnie pewna melancholia, kiedy patrzyłam na Grand Prix w Togliatti. To nie tak powinno wyglądać. Turniej, na który żużlowy świat czekał stanowczo zbyt długo (bo kiedy by był, gdyby nie śmierć Anatolija Stiepanowa? Nie dalej jak w 2010-2011), powinien wjechać na pełnej… prędkości, z wielką pompą. Nie w covidowym sezonie, przy zamkniętych granicach.

I nie pod idiotyczną nazwą GP Togliatti. To jest w ogóle jakiś kryminał, że żużel, który od rosyjskiego Ministerstwa Sportu dostał dokładnie nic, ma obrywać rykoszetem za działalność tegoż Ministerstwa. Ja wiem, że nie ma sprawiedliwości, ale elementarna logika powinna istnieć. Gdyby żył Andriej Sawin, wieloletni człowiek od żużla w Rosyjskim Związku Motocyklowym, Rejtana by odstawił, a nie dopuściłby do takiej farsy.

Ale dzielne Togliatti, udźwignęło sytuację. Rosyjscy kibice dopisali, atmosfera na trybunach była szampańska, Oleg Kurguskin w wielkim stylu usadził Phila Morrisa, a na torze działo się nawet więcej niż zazwyczaj w Togliatti. Tym, którzy narzekają i twierdzą, że złe Togliatti, nigdy więcej, bo było nudno, przypomnę tylko, jak zazwyczaj wyglądają wyścigi na GP w Warszawie. I nikt nie mówi, żeby Narodowy wywalić z kalendarza.

Dla mnie prywatnie i tak to Grand Prix się nie liczy, póki nie będzie mieć oficjalnej nazwy Grand Prix Rosji i póki hymn Rosji nie rozbrzmi nie tylko z gardeł kibiców. Tych, którzy odpowiadają za ten jednoznacznie polityczny bajzel, osądzi historia.

Patrzcie uważnie

Jeszcze jedna rosyjska wiadomość. 2 września (czyli jakby już? Kiedy to minęło?!) o godzinie 17:00 czasu polskiego rozpocznie się impreza, którą winni bacznie śledzić ekstraligowi włodarze, zwłaszcza w kontekście Ekstraligi U24. Co to za impreza? Indywidualne Mistrzostwa Rosji Juniorów. Nie od dziś wiadomo, że chłopcy ze wschodu to oddani wojownicy, szaleni na torze i przesympatyczni poza nim. Na Jewgieniju Sajdullinie już poznała się w tym sezonie Abramczyk Polonia Bydgoszcz. Drużyna z Gdańska zgarnęła Aleksandra Kajbuszewa. To co, drogie kluby, łowimy nowe obiecujące talenty made in MFR?

Przejściowe mistrzostwa świata, odcinek 12

W dzisiejszym odcinku relacja z Przejściowych Mistrzostw Świata jest skandalicznie krótka. Wińcie Patryka Dudka (i tylko za to!). Otóż rzeczony Dudek zabrał Mistrzostwo swojemu koledze, Timo Lahtiemu, podczas wtorkowego wyjazdowego meczu Rospiggarny. A jak zabrał, to już nikomu nie oddał i skończył zawody z kompletem punktów. Kolejny mecz Dudka (chciałam napisać „zielonogórzanina”, ale nie wiem, czy jeszcze wolno) już w czwartek. Czy nadal będzie po nim Przejściowym Mistrzem Świata?

fot.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *