Skrawki toru (10): Wóz albo przewóz

Sezon wchodzi w decydującą fazę. To banał. To truizm. Kończy się sierpień, robi się zimno, to gdzie ma być sezon? Na początku? Ale nikt się nie spodziewał, że decydujący będzie nie tylko dla rozstrzygnięć na torze, ale też dla, ekhm… pozatorowych okoliczności.

Lepsze jest wrogiem dobrego

PGE Ekstraliga wprawiła środowisko w nielichy popłoch, ogłaszając, że „wkrótce” zapuści program Ekstraliga 3.0. Nie wiem wprawdzie, gdzie zgubiłam wersję 2.0, ale nie wiem też, czy chcę się tego dowiadywać. Może się okazać, że 2.0 to był ten manual dla zawodników, który obsobaczyłam już we wszystkich możliwych miejscach. Albo że 2.0 to było wtedy, jak się dopiero zaczęłam żużlem interesować…

Tak czy inaczej, w pierwszej wersji tego felietonu razem ze środowiskiem debatowałam, co to za tajemnicze 3.0 i co to za obiecany plan czteroletni. Ale zanim felieton poszedł w świat, PGE Ekstraliga – szybka jak mało kiedy – odkryła karty i…

I ja nie wiem, starzeję się może. Albo mam dziś za dobry humor. Albo tak bardzo nastawiłam się na KSM i inne traumatyczne wspomnienia, że wszystko, co KSM-em nie jest, przyjmę z otwartymi ramionami. Ale fakt faktem, na pierwszy rzut oka pomysły na wersję 3.0 są zwyczajnie DOBRE. Obiecujące. Takie, które mogą przynieść długofalowe skutki.

W tej poprzedniej wersji felietonu, której nie zdążyliście zobaczyć, pisałam: „ustaliliśmy, że ludzie zupełnie nie wiadomo czemu myślą tylko o najgorszym. A może ta Ekstraliga 3.0 to więcej pieniędzy dla zawodników i ich teamów, sponsoring kolejnego potężnego gracza, program ratowania żużla w krajach ościennych i dalej, a do tego surowe kary dla sędziów za błędy. Co wy na to?”. Jasne, byłam optymistką, ale i tak mam wrażenie, że włodarze najlepszej ligi świata (nigdy nie oduczę się pisać tego z lekkim przekąsem) patrzyli w tym samym kierunku.

Zespół U24 dla każdej ekstraligowej drużyny za pieniądze z kontraktu telewizyjnego? Obiecywane przez Ekstraligę 2,5 miliona dla klubu to dość, żeby taką ekipę zmontować, a podobny zespół pomoże się rozwijać młodym zawodnikom nie porzucić sportu tuż po skończeniu wieku juniorskiego, a może, kto wie, zrobić w efekcie furorę po trzydziestce, jak taki na przykład Jason Doyle. Wolałabym wprawdzie, żeby nie były to osobne rozgrywki, ale porozumienie z klubami drugoligowymi albo chociaż możliwość wprowadzenia żużla na zapomniane tory, ale nie wszystko można mieć i tyle. Tym bardziej, że gdyby te dodatkowe zespoły przyszły do drugiej ligi, mogłyby mieć nieuczciwą przewagę względem „standardowych” drugoligowców, którym nikt nie pożyczy zawodnika z najwyższej klasy rozgrywkowej.

Plan marketingowy? Jedyne, co mnie w nim niepokoi, to niewielki budżet (3,5 miliona złotych to dość, żeby zrobić niezłą multiplatformową grę, ale gdzieś w tym pomieścić marketing i telemetrię?). Natomiast sama koncepcja stworzenia gry i platformy e-sportowej, która miałaby do żużla przekonywać, jest super. Tyle narzekamy, że nasz sport ma mniejszą rozpoznawalność niż piłka nożna, bo w piłkę może grać każdy – to włodarze Ekstraligi wymyślili, co zrobić, żeby i żużlowcem mógł się poczuć dowolny obywatel naszego kraju.

Obóz dla zagranicznej młodzieży? Mój ulubiony punkt! Jesteśmy potęgą żużla, a z wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność. Weźmy ją właśnie za szkolenie w innych krajach, żeby speedway nie stał się endemicznie polskim sportem. Jeszcze powiedzcie, że weźmie się za to Krystian Plech, człowiek, który stworzył Speedway Camp, to już macie pierwszą fankę!

A o plandekach to nawet nie ma co mówić. Się wie, że to dobra opcja – i tyle.

Wóz albo przewóz

Nad BSI zebrały się ciemne chmury. I to dosłownie. Pamiętacie jakieś Grand Prix w tym roku, przed którym by nie padało? Może pierwsza Praga, ale już nie jestem pewna. Głównie pamiętam deszcz. Nie to, żeby deszcz w takiej Målilli był czymś niezwykłym – prawdę powiedziawszy, nie dałabym sobie głowy uciąć, czy była tam jakaś runda Grand Prix, żeby nie padało.

W każdym razie kończą się rządy BSI, Brytyjczycy w popłochu wyciskają areny Indywidualnych Mistrzostw Świata jak cytrynę… A co potem? Aż chciałoby się powiedzieć, że musi być lepiej, bo gorzej to nie bardzo wiadomo jak. Zresztą, przy okazji organizacji SEC ekipa One Sportu już pokazała, że ma umiejętności nie mniejsze niż panowie z BSI – a do tego ma też bonus w postaci świeżego spojrzenia i, na to wygląda, ambicji, żeby długofalowo uczynić z żużla produkt najwyższej jakości. Umówmy się: jakiekolwiek ambicje sięgające poza napychanie własnej kiesy to dobry prognostyk.

Druga jest ekstra

Zejdźmy jednak z gwiazd na ligowe podwórko. Skład pierwszoligowych play-offów mamy już rozstrzygnięty (z dość zaskakującym, przyznajcie, pierwszym miejscem), skład play-offów w Ekstralidze też już znany (choć jeszcze niepewny układ par)… zostaje nam się ekscytować drugą ligą. Oto jej czas, oto jej szansa. I faktycznie, jest czym się ekscytować: oto piątkowe i niedzielne mecze pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy jadący głównie lokalnymi siłami Lokomotiv Daugavpils znajdzie się w czwórce, czy jednak wypadnie z niej na rzecz Stali Rzeszów. Teoretycznie wszystko jest możliwe, ponieważ Stal jedzie u siebie z walczącym z samym sobą PSŻ-em Poznań, a Lokomotiv podejmuje lidera tabeli, opolskiego Kolejarza. Ale wiecie, co mówią o żużlu?

Tak, tak, że jest nieprzewidywalny. I za to go kochamy.

To za kogo trzymacie kciuki w tym korespondencyjnym pojedynku?

Przejściowe mistrzostwa świata, odcinek 10

Jak pamiętamy, w glorii Przejściowego Mistrza Świata znalazł się ostatnio młodziutki Jordan Palin, na co dzień występujący w barwach Peterborough Panthers. „Pantery” w czwartek odbyły kolejne spotkanie, tym razem na torze „Gwiazd” z King’s Lynn. Już w pierwszym swoim starcie Palin dał się objechać wszystkim – i rywalom, i koledze z drużyny, Hansowi Andersenowi. Nowym mistrzem faktycznie został Andersen… tylko że Kasper Andersen. Co więcej, Duńczyk w kolejnym swoim starcie postąpił jak Palin – oddał palmę pierwszeństwa wszystkim. A mistrzostwo? Dostało się, ku uciesze pewnej części żużlowej społeczności, Chrisowi Harrisowi.

Ta część pewnie chciałaby w tym momencie zakończyć mecz. Ale nic z tego. Królowanie Harrisa potrwało jeden wyścig, po którym oddał panowanie w ręce Richarda Lawsona.

W tym momencie, przyznać muszę, szykowałam się już do ustalania, gdzie jeszcze jeździ pan Lawson i mentalnie przygotowywałam na batalię o Przejściowego Mistrza Świata w Indywidualnych Mistrzostwach Wielkiej Brytanii. Ale Lawson też zaskoczył i po trzech trójkach w wyścigu piętnastym przywiózł… zero. A trójka? Trójka dostała się Erikowi Rissowi.

Przenieśmy się do soboty, wtedy bowiem rozegrała się kolejna runda Przejściowych Mistrzostw Świata. Ale nie, jak IMŚ, w Malilli, lecz w Stralsundzie, podczas Indywidualnych Mistrzostw Niemiec.

W wyścigu 12, w swoim pierwszym starcie, Riss stracił tytuł Przejściowego Mistrza Świata na rzecz młodego Noricka Blödorna. Junior, ostatecznie brązowy medalista imprezy, w kolejnym starcie jednak musiał uznać wyższość Kaia Huckenbecka. Ten w ostatnim wyścigu rundy zasadniczej przekazał koronę Michaelowi Härtelowi.

A Härtel? Härtel dojechał do finału, w którym był ostatni. Nowym Przejściowym Mistrzem Świata został zatem Indywidualny Mistrz Niemiec 2021, czyli Martin Smolinski.

To oznacza, że następny etap batalii o Przejściowe Mistrzostwo Świata odbędzie się podczas meczu drugiej ligi między Trans MF Landshut Devils a Metalika Recycling Kolejarz Rawicz. Czy Smolinski obroni tytuł? Kto wyjedzie z Landshut w chwale Przejściowego Mistrza Świata? O tym przekonamy się już w kolejnym odcinku.  

Joanna Krystyna Radosz

fot. Emilia Hamerska – Lengas

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *