ROW bez szans w starciu z Unią!

W piątek, 10 lipca, na Stadionie Miejskim w Rybniku odbył się mecz 5. kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy PGG ROWem Rybnik a FOGO Unią Leszno. Kolejne z rzędu zwycięstwo odniosły leszczyńskie “Byki”. ROW nie miał żadnych argumentów, aby podjąć rękawicę. Jedynym zawodnikiem, któremu udawało się bronić honoru gospodarzy był Robert Lambert.

Trzeba przyznać, że nikt raczej nie spodziewał się wielkich emocji w tym spotkaniu. Od samego początku Unia małymi krokami budowała przewagę nad rywalem. Po pierwszej serii startów m.in. dzięki podwójnemu zwycięstwu juniorów z Leszna mieliśmy wynik 10:14. Kolejna seria to dwa remisy i podwójne zwycięstwo pary Emil Sayfutdinov i Janusz Kołodziej. Co ciekawe, trzecia seria potoczyła się tak samo jak druga. Tym razem jednak, główne role odgrywali Bartek Smektała oraz Jaimon Lidsey. Trzy dwupunktowe zwycięstwa biegowe z rzędu sprawiły, że przed biegami nominowanymi rybniczanie nie mieli już najmniejszych szans na urwanie mistrzom Polski choćby jednego oczka, ponieważ wynik brzmiał 30:48. W 14. biegu Unia potwierdziła swoją ogromną przewagę nad rywalem i wygrała podwójnie. Przed kompromitacją w ostatnim wyścigu skutecznie bronił swojej drużyny Robert Lambert. Spotkanie zakończyło się wynikiem 34:56.

W ekipie FOGO Unii prawie wszyscy odjechali świetne zawody. Prawie, bo trzeci z rzędu słaby występ zaliczył Janusz Kołodziej. Mimo dobrych startów, wielokrotny mistrz Polski na trasie nie radził sobie najlepiej. Dopiero w swoim ostatnim wyścigu odnalazł się na rybnickim torze i wygrał bieg. Warto zwrócić uwagę na zdobycz punktową Jaimon’a Lidsey’a. Widać, że młody Australijczyk coraz lepiej odnajduje się w PGE Ekstralidze i możliwe, że na stałe zajmie miejsce w składzie Brady’iego Kurtza. Coraz śmielej poczyna sobie również Bartosz Smektała, jadący pierwszy sezon w roli seniora. Dwanaście punktów popularnego “Smyka” to jak dotąd jego najlepsze osiągnięcie w tym sezonie.

Po stronie PGG ROWu próżno szukać udanych występów. Poza wcześniej wspomnianym Robertem Lambertem nikomu nie udało się udźwignąć wagi spotkania. Zaledwie jeden punkt juniorów z Rybnika, 3 oczka Vaclava Milika oraz Sergieja Łogaczowa, 7 puntów Adriana Miedzińskiego oraz zaledwie 5 Kacpra Woryny. To na pewno za mało, żeby wygrywać mecze. Ostatniego z wymienionych zawodników chyba na dobre dopadły problemy sprzętowe. Mimo zwycięstwa w pierwszym swoim wyścigu, w dalszej części zawodów był cieniem samego siebie.

fot. speedwayekstraliga.pl

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *