Przejdź do treści
Artykuły

PSŻ Poznań czyli Okiem Skorpiona – Nadzieja umiera ostatnia!

PSŻ Poznań

Autor: Dawid Procajło

PSŻ Poznań czyli Okiem Skorpiona – Nadzieja umiera ostatnia!

Tegoroczny sezon żużlowy a szczególnie rozgrywki 1. Ligi Żużlowej z różnych względów upływają dla mnie w bardzo dynamicznym tempie, stąd też brak w ostatnim czasie moich cyklicznych wpisów związanych z najbliższym memu kibicowskiego sercu klubowi – PSŻ Poznań. W dzisiejszym tekście nie będzie oczywiście o mnie ani słowa, a skupię się wyłącznie jakich przemyśleń dostarczyły mi obecne rozgrywki w wykonaniu „Skorpionów”.


Zanim PSŻ Poznań a właściwie obecnie InvestHousePlus PSŻ Poznań rozpoczął tegoroczny sezon 1. Ligi Żużlowej jako beniaminek, byłem umiarkowanym optymistą. Wielu ekspertów w przedsezonowych sondażach bardzo często upatrywało „Skorpiony” jako najsłabsze ogniwo spośród pierwszoligowych drużyn, nie dając przy tym najmniejszych szans na nawiązanie jakiejkolwiek walki. Jak się okazało większość z tych ocen była mocno przesadzona, o czym przekonali nasi żużlowcy.

Speedway Ekstraliga Camp po raz kolejny w Toruniu!


OBIECUJĄCY POCZĄTEK

adrian cyfer


Z wielkim wytęsknieniem wszyscy czekaliśmy na inaugurację, która miała mieć miejsce na Golęcinie w meczu z Trans MF Landshut Devils. Spotkanie od początku układało się po naszej myśli, czego efektem była nawet dziesięciopunktowa przewaga PSŻ Poznań. Mecz był do samego końca pod kontrolą „Skorpionów” i mimo przełożenia się przyjezdnych, nasza ekipa zwycięża to spotkanie (48:42), czym daje jasny sygnał w świat żużla, że również z nami trzeba się będzie liczyć. Na uwagę zasługuje również dobrze zbilansowana punktacja wystawionej formacji, o czym przede wszystkim świadczy końcowy rezultat.


DOMOWA PORAŻKA I NAGŁE ZMIANY PERSONALNE


Ze względu na niekorzystne warunki pogodowe wyjazdowy mecz do Zielonej Góry musiał zostać przełożony, w wyniku czego ponownie areną kolejnego pojedynku również był nasz „Golaj”, tym razem naszym przeciwnikiem były łódzkie Orły. Do tego spotkania „Skorpiony” przystępowały z brakiem chorego Aleksandra Łoktajewa oraz biorącego udział w DME w tym dniu Emila Breuma. Początek meczu był bardzo trudny dla PSŻ Poznań ze względu na poniesione straty punktowe i jak się później okazało, był on kluczowy dla końcowych losów tego pojedynku, który zakończył się nieudaną pogonią i wynikiem (43:47).

emil breum


Dość nieoczekiwany zwrot akcji nastąpił zaraz po tej przegranej potyczce gdzie na jednym z treningów PSŻ Poznań przed wyjazdowym spotkaniem z Arged Malesą Ostrów zapadła decyzja o wypożyczeniu Adriana Cyfera oraz Emila Breuma do klubów 2. Ligi Żużlowej, odpowiednio do Enea Polonii Piła oraz OK Bedmet Kolejarza Opole. Do kadry „Skorpionów” z kolei dołączył zawodnik Zooleszcz GKM Grudziądz Norbert Krakowiak, który miał niezwłocznie zadebiutować w nadchodzącym derbowym meczu.


ZACIĘTE POJEDYNKI I „WYCIECZKA” DO ZIELONEJ GÓRY


Nasz nowy nabytek wchodząc z marszu do drużyny, jedzie bezbłędnie na dobrze sobie znanym torze w Ostrowie aż do czwartej serii i podobnie jak cała drużyna „Skorpionów” pokazująca bezkompromisową jazdę bez mała do samego końca. Mimo niewielkiej porażki z faworytem (48:41), żużlowcy pozostawili po sobie dobre wrażenie, szczególnie Adrian Gała, będąc najlepiej punktującym w naszej ekipie.

Zaledwie kilka dni po derbowej potyczce przyszedł czas na domowy pojedynek z rybnickimi „Rekinami”, który wyglądał jak wyreżyserowany przez Alfreda Hitchcocka, ale z happy endem. Tym razem pogoń za rywalem zakończyła się sukcesem, czego ukoronowaniem była popisowa jazda pary Łoktajew-Seifert-Salk w biegach nominowanych, przed którymi PSŻ Poznań przegrywał sześcioma punktami. Diamentem w koronie okazały się dwa podwójne zwycięstwa wspomnianych bohaterów przy euforii całego stadionu na Golęcinie, które podsumowały to pięknie odniesione zwycięstwo (46:44).

aleksandr loktajew


Po emocjonującej domowej wiktorii, bez wielkiej presji ekipa PSŻ Poznań udała się na zaległy wyjazd do Zielonej Góry, mając przeciwko sobie piekielnie mocną ekipę „Mysz”, nie było niespodzianki, choć ambicji i woli walki w szeregach naszej drużyny nie brakowało, mimo rezultatu (53:37) dla naszego faworyzowanego rywala. Wyjazd do Bydgoszczy wlał z kolei sporo nadziei na sprawienie sporej niespodzianki na terenie dużo wyżej notowanego rywala. Po świetnym początku zawodów rozpoczęła się walka na całego praktycznie do samego końca, gdzie mimo walecznej postawy całej drużyny ostatecznie trzeba było uznać wyższość „Gryfów” (48:42).


DWUMECZ, KTÓRY MIAŁ PRZYNIEŚĆ SPOKÓJ


Przełom rund przypadł na boje poznańsko-gdańskie, w których można była upatrywać kapitału punktowego dającego bezpieczną sytuację w tabeli 1. Ligi Żużlowej. Zawodnicy PSŻ Poznań w pierwszym domowym pojedynku stanęli na wysokości zadania, zwyciężając pewnie (49:41), nie oddając ani razu prowadzenia przyjezdnym z nad Bałtyku. Z wielkimi nadziejami można było zatem wypatrywać spotkania rewanżowego, licząc na pierwszy w sezonie punkt bonusowy czy może nawet wygraną.

adrian gala


Jak mylne okazało się za to założenie pokazał pechowy przebieg tego nieszczęśliwego dla PSŻ Poznań pojedynku na gdańskim owalu. Seria upadków Adriana Gały oraz Karola Żupińskiego w wyniku, których pierwszy z wymienionych zakończył przedwcześnie to spotkanie, nie zniechęciła „Skorpiony” do walki. Niestety czarna passa trwała w najlepsze, dwa defekty Norberta Krakowiak, upadek Jonasa Seiferta-Salka w piętnastym biegu, zaważyły na tym, że nasi żużlowcy wracają z nad morza na tarczy bez choćby punktu bonusowego przy wyniku (49:40) dla Wybrzeża.


MECZ Z ULTIMATUM I POWRÓT LEGENDY


Przed domowym rewanżem z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, czuć było w powietrzu wyższe napięcie wynikające z konieczności uzyskania zwycięskiego rezultatu. Podobnie jak w każdym z dotychczasowych spotkań PSŻ Poznań podjął rękawicę z rywalem, walcząc do samego końca o szczęśliwy finał. Niestety pomimo słabszej postawy liderów „Gryfów”, mieli oni po swojej stronie żużlowca z ekstraligowej planety, czyli Wiktora Przyjemskiego, który po raz kolejny udowodnił, kto wiedzie prym wśród pierwszoligowców. Porażka (44:46) przesądziła los zwolnionego po tym spotkaniu Tomasza Bajerskiego.

tomasz bajerski


Zarząd PSŻ Poznań zadziałał dynamicznie, zwracając się do Adama Skórnickiego z ofertą bycia trenerem ekipy „Skorpionów”. Wraz z nim do drużyny przywędrował wypożyczony ze ebut.pl Stali Gorzów jego podopieczny Oskar Hurysz. Mecz w Rybniku był zatem kolejnym, który miał być tym na przełamanie, miał bo pomimo twardej postawy znów nie udało się sięgnąć po punkty na ostatniej prostej. Porażka (48:42) nie przynosi może punktów, ale pokazuje, że wciąż brakuje małych detali do pełni szczęścia.


OKIEM SKORPIONA


Moja ulubiona żużlowa drużyna InvestHousePlus PSŻ Poznań jako beniaminek rozgrywek 1. Ligi Żużlowej przechodzi trudny sezon, w którym było pewne, że nie obejdzie się bez cierpienia w postaci przełknięcia goryczy kilku porażek. Cel pierwszoligowego utrzymania postawiony przed startem rozgrywek wciąż się nie zmienia i co najważniejsze nadal jest realny! Jak to typowo ma się w światku żużla, nie obeszło się bez poniesionych ofiar i wielu decyzji, które na wskroś mogą zdawać się nieracjonalne. Na ich podsumowanie przyjdzie oczywiście czas po ostatnim meczu.


Nietrudno jest mi jednak oprzeć się wrażeniu, że zgrzyty w drużynie PSŻ Poznań miały swoje źródło już od samej inauguracji. Decyzja o wypożyczeniu Adriana Cyfera i Emila Breuma do dziś nie wydaje mi się do końca sportowo uzasadniona, choć dla samych zawodników z racji szans pewnej jazdy, jest z pewnością pozytywnym kompromisem, choć na pewno nie takim, na jaki liczyli przed sezonem. Trudno przypuszczać, co by było gdyby ale nie wchodząc w głębszą polemikę, wydaje się, że te ruchy nie były decyzjami Tomasza Bajerskiego.


Idąc dalej tropem zwolnionego menedżera PSŻ Poznań, można przypuszczać, że wiele zmian i rotacji składem mogło mieć odgórny nacisk, mimo nie zawsze sportowego uzasadnienia. Gęsta atmosfera wokół Tomasza Bajerskiego jak sam zainteresowany przyznaje była już od pewnego czasu, a jak sam ocenił z jego perspektywy dobrze się stało, że to zostało przerwane. Nadmierna rotacja i częsty brak piątego przyzwoicie punktującego seniora w każdym z minimalnie przegranych meczów, wydaje się być tym, czego brakowało drużynie, by przechylać szalę na swoją korzyść.

antonio lindbaeck


Tym piątym najsłabszym ogniwem formacji seniorskiej PSŻ Poznań najczęściej byli z różnych powodów dwaj zawodnicy: Antonio Lindbaeck oraz Adrian Gała. Zacznijmy od doświadczonego Szweda przybywającego do naszego klubu jako kandydat na lidera zespołu, a nawet wedle niektórych padających słów miał być „TOP 5” całej 1. Ligi Żużlowej. Niestety wraz z przyrostem temperatury powietrza wprost proporcjonalnie zaczęła gasnąć forma „Toninho” i prawdopodobnie są to objawy przestrzelenia przygotowania sprzętowego od obecnego tunera. U Adriana Gały podstawowym problemem jest degradacja techniki jazdy, która powoduje problemy w płynnej jeździe i nad wyraz częste upadki na takich torach jak chociażby nasz „Golaj”.


Żeby nie być posądzonym o wyłączny ostracyzm własnej drużyny, dostrzegam również wiele pozytywów, jakie w tym roku mają miejsce w PSŻ Poznań. Jonas Seifert-Salk i Aleksandr Łoktajew to nasze główne motory napędowe, na które zawsze można liczyć. Trudno sobie wyobrazić walkę o każdy cenny punkt bez Norberta Krakowiaka czy Kevina Fajfera. O tym jak spokojnie i z pokorą rozwija się talent Kacpra Teski, możemy być świadkami w każdym kolejnym meczu. Czy nowym impulsem, o którym wspomina prezes Jakub Kozaczyk, faktycznie będą trener Adam Skórnicki i młodzieżowiec Oskar Hurysz, przekonamy się już w najbliższym czasie, oby z pozytywnym dla zespołu skutkiem.


SŁOWEM PODSUMOWANIA

psz poznan


Realnie patrząc na obecną sytuację PSŻ Poznań w tabeli nie jest ona najlepsza ale i też wciąż pozostawiająca dużo możliwości by zdobyć upragniony cel jakim jest utrzymanie. Czas kalkulowania i margines błędów został już wyczerpany, miejmy nadzieję też, że limit pecha również. Teraz każde spotkanie „Skorpiony” muszą traktować jak finał sezonu a pierwszym ważnym krokiem będzie zbliżające się derbowe spotkanie z Arged Malesą Ostrów na domowym torze. Sport żużlowy w naszym kraju już widział nie jeden spektakularny powrót drużyn z dalekiej podróży, należy więc trzymać kciuki i mieć nadzieję, że i nasz zespół napisze swoją własną historię zakończoną happy endem! Hej, hej Skorpiony!


Wasz Skorpion!


Foto: Sandra Rejzner

BEST SPEEDWAY TV NA YouTube – CIEKAWOSTKI, NEWSY I WIELE WIĘCEJ


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *