Polonizacja żużla

Żużel polonizuję się już od wielu lat. Polska liga jest najlepsza na świecie, Polak jest mistrzem świata, żużlowcy przeprowadzają się do Polski, a nawet zmieniają obywatelstwo. Epidemia jednak przyśpieszyła to zjawisko. W roku 2020 3/4 rund SGP odbyło się w Polsce tak jak wszystkie rundy SEC i finał SoN. Czy na pewno sport żużlowy powinien iść w tę stronę?


Żużel na świecie niestety powoli upada, świadczy o tym na przykład fakt, iż jedyny powszechnie znany chorwacki żużlowiec (Jurica Pavlic) niedawno zakończył karierę, ale mimo to w Europie sytuacja nie wygląda tak źle. Na innych kontynentach tradycje żużlowe kontynuowane są tylko w Australii, USA i ewentualnie Argentynie. W RPA rok temu zamknięto ostatni czynny tor żużlowy, a w Nowej Zelandii żużel wciąż się trzyma, ale ma się nie najlepiej.

Obecnie w Polsce sytuacja żużla wygląda jednak dość dobrze. Organizuje się tutaj wiele różnych imprez, żużlowcy regularnie trenują, stadiony się wypełniają, a transmisje telewizyjne są oglądane przez wielu kibiców, a za nimi idą sponsorzy i duże pieniądze. Nikt nigdzie nie płaci żużlowcom tak, jak polskie kluby, co nadaje prestiż polskim rozgrywkom i sprawia, że zawodnicy z całego świata marzą o angażu w Polsce.

Do tej pory w Polsce organizowano 3/10 rund SGP, w tym roku było to aż 6/8 rund. Epidemia zamknęła żużel na obszarze naszego kraju, a poza nim rozgrywki wystartowały tylko w Szwecji i w Czechach. Żużel z każdym rokiem coraz bardziej się polonizował, ale epidemia niebezpiecznie przyśpieszyła ten proces. Jest to spory problem dla dyscypliny, ponieważ w obecnej sytuacji zainteresowanie żużlem w innych krajach zmniejsza się, a zawodnicy nie mają szans na regularne starty i treningi, o czym w wywiadzie dla speedwaynews mówił żużlowiec z Nowej Zelandii – Jake Turner. Musimy mówić o szczęściu, gdy uda nam się pojeździć raz na… trzy tygodnie – powiedział zawodnik. Sytuacja jest realnym problem, ponieważ jeżeli żużel wciąż będzie się polonizował, to przetrwa on tylko w kilku europejskich krajach i ewentualnie w Australii.

Polonizacja żużla jest faktem, a nie opinią. Żużel nie jest w stanie rozwijać się na świecie, jeżeli wszystkie zawody będą odbywać się tylko w Polsce i okolicach. Brakuje młodych perspektywicznych żużlowców i wydarzeń, które pchnęłyby do przodu speedway w innych częściach świata. Polonizacja speedwaya utrudnia sytuację również w Polsce. Brak zainteresowania żużlem na świecie sprawi, że duże zagraniczne firmy nie zdecydują się na sponsorowanie polskich drużyn i zawodników, co w pewnym momencie uniemożliwi dalszy rozwój żużla również u nas. Obecnie żadna z osób decydujących o przyszłości żużla nie zdecydowała się na konkretny ruch oprócz zmiany DPŚ na SoN, która w praktyce nic w tej kwestii nie zmieniła. Jedyną konsekwencją tej zmiany jest to, że zamiast Polski w Drużynowych Mistrzostwach Świata dominują Rosjanie, ale nie przełożyło się to w żaden sposób na rozwój żużla w tym kraju, a po tegorocznej edycji SoN rosyjską federację skompromitowały wypowiedzi byłych reprezentantów, czyli Grigorija Łaguty i Gleba Czugunowa, którzy zarzucali fatalną organizację i brak jednolitych kevlarów. Powstanie SoN, miało sprawić, że szansę na zwycięstwo będą miały inne kraje. W teorii mogłoby to pomóc w rozwoju żużla na świecie, ale nie w sytuacji, w której 2 z trzech dotychczasowych finałów odbyły się w Polsce. Należy też dodać, że formuła wciąż jest zamknięta na te same kraje i nie dopuszcza/nie daje możliwości udziału krajom słabszym w tej dyscyplinie. Obecnie w SoN nie zobaczymy reprezentacji z takich państw jak: Argentyna, Nowa Zelandia, Węgry czy Słowacja, a ostatnie dwa mogą liczyć tylko na starty w Mistrzostwach Europy Par.

Nadzieją na rozwój żużla na świecie jest umowa FIM-u z Eurosport Events. Od 2022 roku to właśnie amerykańska firma będzie promotorem m.in. Grnd Prix, SoN i Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Obecnie Eurosport Events nie zdradza planów na pomoc w rozwoju żużla, ale sam fakt, że zawody będą transmitowane w większej ilości państw może rozwinąć żużel, w krajach, w obecnie których upada lub nigdy nie istniał. Eurosport to ogromna stacja dostępna na całym świecie, do tej pory przejęli już prawa do transmisji cyklu SEC i pod ich skrzydłami niszowy turniej zyskał wysoką rangę, a obecnie jego zwycięstwo zapewnia awans do Grand Prix. Wielu fanów podejrzewa również, że żużel w Eurosporcie to coś więcej niż transmisje na całym świecie. Nowy promotor będzie miał możliwość organizacji zawodów w miejscach, które przez fanów dyscypliny zostały zapomniane lub nigdy nie istniały na żużlowej mapie. Spekuluje się, że Eurosport może podjąć się organizacji zawodów w takich miejscach jak na przykład: Argentyna, Australia, USA, Nowa Zelandia, Malezja, Japonia, Chiny, czy Katar. Oczywiście wizja organizacja imprez żużlowych w Azji jest bardzo odległa, ale są kraje poza europejskie, w których żużel ma długie tradycje, a mimo to były one przez BSI pomijane na rzecz zawodów w Polsce. Dla nas może być to problem, ponieważ może zmniejszyć się liczba turniejów organizowanych w naszym kraju, ale dla zagranicznych ośrodków może być to duża szansa na reaktywację żużla.

fot. Sonia Kaps

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *