Motywacja, a puste trybuny w żużlu

Pandemia koronawirusa nie ukrywając namieszała w wielu sprawach. Jednak czy musiała być na tyle potężna aby odciąć kibiców od ich ukochanego sportu? Pozwolę przytoczyć sobie słowa piosenki z zespołu Lady Pank: ,, przecież trzeba kochać coś by żyć (…) No właśnie! Nie jeden z kibiców wyrywa sobie włosy z głowy, myśląc o tym, że nie będzie mógł pojawić się na stadionie. To straszne! Dla większości z nas, żużel nie jest jakimś tam hobby… On po prostu  stał się stylem życia. W głowach każdego fanatyka pojawia się to samo pytanie: Jak będzie wyglądał żużel bez kibiców na stadionie?

Bez dwóch zdań czarny sport oddziałuje na nasze zmysły: wzrok, słuch i węch. Ryk silnika motoru żużlowego a także roznoszący się po stadionie doping to idealna  muza dla naszych uszu. Odwołując się do zmysłu wzroku sądzicie, że siedzenie przed telewizorem odwzoruje widok zdarzeń jakie wydarzą się na torze? To bardzo trudne wyzwanie dla każdego z nas, ponieważ żużel bez dwóch zdań powinno się czuć.

Nie tylko miłośnicy żużla mają ciężko. W trudnej sytuacji postawieni zostali również żużlowcy. Każdy z nich przyzwyczaił się do gorąco dopingującej publiczności. Dla większości z nich wsparcie kibiców jest ogromną motywacją. Każdy sportowiec uprawiając swoją dyscyplinę, nie robi tego tylko dla pieniędzy. Robią to, ponieważ to kochają. Zdobywają osiągnięcia i tytuły, wyciągają wiele wniosków, oraz mają możliwość mierzenia się z samym sobą.

Starają się być coraz lepsi w swoim fachu. Jednak uwierzcie mi, każdy z nich nie trudzi się tylko dla siebie. Poświęcają się dla nas, dostarczają nam wielu emocji i wrażeń.  Dzielą się z nami wspaniałymi wspomnieniami, które zostaną z nami do końca życia. Z pewnością mają więcej zapału do jazdy, gdy czują naszą obecność i wiedzą, że mają dla kogo jechać. Wiadomo ,że prawdziwi kibice będą z nimi na dobre i na złe w tym przypadku musimy być z nimi duchem. Jednak to nie to samo…

Motywacja, a puste trybuny w żużlu

Poza zawodnikami i kibicami warto wspomnieć ,że również ludzie prowadzący kluby żużlowe zostali postawieni na równe nogi. Z pewnością jest to dla nich wielki stres. Główne obawy kręcą się wokół upadku klubów oraz utraty pracy przez wiele osób. W tej sytuacji stwarza się łańcuch pokarmowy. Bez pozwolenia na kibiców nie ma biletów… Bez biletów nie ma pieniędzy… A bez pieniędzy nie można ponieść kosztów związanych z tym sportem. To niewyobrażalne, aby rywalizacje toczyły się bez kibiców. Jedynym ratunkiem w tej sytuacji pozostają sponsorzy lub stacje telewizyjne, które mogą wspierać czarny sport. Wiele klubów rozpoczęło akcję ,,Ratuj  żużel”, gdzie można wpłacać dowolne kwoty.

Zarys pandemii korona wirusa jest jak mroczny sen. To nieprawdopodobne jak zamienił życiowy porządek w jeden wielki bałagan. Nie do pojęcia jest to jak swoją mocą podzielił ludzi. Uwięził nas w czterech ścianach domowego zakątka. Jak więc mamy radzić sobie w tej ciężkiej sytuacji? Przede wszystkim musimy być dobrej myśli. Pozostaje nam przeczekać ten trudny czas i liczyć na to, że wspólnie jak najszybciej znajdziemy się na stadionach.

Dzielą nas barwy, pomimo tego jesteśmy jedną wielką, żużlową rodziną. Powinniśmy się teraz wzajemnie wspierać. Wolno nam teraz zostać przed telewizorami. Zaufajcie mi, jest to teraz najbezpieczniejsza opcja. Pamiętajcie, po każdej burzy wychodzi słońce i ani się obejrzymy, a będziemy zakładać szaliki. Trzymajcie się, razem przetrwamy wszystko. Bądźcie zdrowi i do zobaczenia na stadionach!

fot. Natalia Gotter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *