Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Motor Lublin przyczyną kolejnych dyskusji o KSM? Proszę, skończmy z tym

Żużel
Fot. Kazimierz Kożuch

Autor: Dawid Ociepa

Motor Lublin przyczyną kolejnych dyskusji o KSM? Proszę, skończmy z tym

Z reguły nie lubimy, kiedy sąsiad ma lepiej. To nasza narodowa przywara, która przenosi się również na świat żużlowy. Za każdym razem, kiedy jedna drużyna kompletowała kadrę, która zdecydowanie wyróżnia się na tle innych dobrych ekip, po czasie eksperci grzmieli i pytali „co z tym KSM?”. Czy tak też musi być tym razem?

Obecnie jesteśmy „na haju” po urzeczywistnieniu się transferu cudownego dziecka Polonii Bydgoszcz – Wiktora Przyjemskiego do i tak mocarnego Platinum Motoru Lublin. Każdy dziennikarz chce pisać o dream teamie z Lublina, a każdy kibic (szczególnie Motoru) chce o tym czytać. Mam wrażenie, że na takie artykuły reagujemy trochę mniej alergicznie, niż byłoby w przypadku innych klubów. Pamiętajmy, że mimo wszystko Lublinianie to jeszcze świeża sprawa w PGE Ekstralidze, a po pięciu latach w najlepszej żużlowej lidze świata zdobyli już 2 mistrzostwa. Piękna historia, którą duża część ludzi żużla chce przeżywać. Do czasu.

Zaraz przyjdzie czas transferów. Otworzy się okienko, powoli zaczniemy porównywać siłę rażenia wszystkich kadr w Ekstralidze. I zapewne okaże się, że na Motor nie będzie bata. Betard Sparta Wrocław straciła swój potężny juniorski atut – Bartłomieja Kowalskiego, a zastępcy na jego poziomie ze świecą szukać. For Nature KS Solutions Apator Toruń? Prawdopodobnie z trenerem Baronem, ale kadra ma być w większości ta sama.

Chociaż nie ucieka mi fakt, że nieważne, kto by w grodzie Kopernika startował, to i tak w większej ilości przypadku mówimy o rozczarowaniu. TAURON Włókniarz Częstochowa? Myślę, że powoli dochodzimy do podobnych wniosków. Mikkel Michelsen okazał się transferowym niewypałem, a mocny atut na pozycji U-24 (co z trudem przechodzi mi przez gardło, kiedy przypomnę sobie początek sezonu) – Jakub Miśkowiak, według mediów ma uciec z paszczy lwa.

Po takim przedstawieniu sprawy nietrudno dojść do wniosku, że jeśli nie stanie się coś niespodziewanego, to Motor wygra ligę w cuglach. A to wielu ludziom, działaczom i prezesom się nie spodoba. Eksperci będą mieli swoje pole do popisu i proponować swoje zmiany regulaminowe. Będziemy słuchać, czy czytać o tym, że ktoś, kto z żużlem jest na dobre i na złe od 80 lat, będzie mówił „Już od 75 lat mówię, należy wprowadzić KSM! Wtedy będzie równo i będziemy cieszyć się wyrównanymi meczami co kolejkę”. W opozycji pojawią się znowuż ludzie, który będą odszczekiwać „Żadnych KSM-ów! Zawodnicy będą tylko na tym kosić kasę. Wprowadźmy większy obieg juniorów! Dopuśćmy zagranicznych młodzieżowców do głosu!”. I tak w koło Macieju.

Zabrzmię może jak hipokryta, bo w moich artykułach czasem analizuję różne propozycje pod kątem obiektywnych danych. W pewnym momencie jednak należy postawić kropkę i to zanim w ogóle wrócimy do rzeczonych dyskusji. Dlatego wykorzystam to miejsce, żeby zadać jedno, poważne pytanie. Czy aż tak nam się w tym żużlu nudzi, że musimy wymyślać nowe przepisy i na okrągło wracać do starych? Nie znam innego sportu, w którym kibice, działacze, eksperci tak mocno by debatowali na tego typu tematy.

A żużel jest ciekawy bez tego. Proszę, odpuśćmy sobie takie debaty w tym sezonie. Cieszmy się żużlem, bo w każdym innym sporcie mamy dominatorów i nikt regulaminowo nie chce ich osłabiać. A Motor Lublin, nawet z tak kompletną kadrą, nie musi nim być. Wiele razy widzieliśmy, że jeden zatarty silnik, jedna kontuzja może zmienić przebieg sezonu. Skupmy się na ważniejszych rzeczach.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *