Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Mateusz Cierniak o pewnym zwycięstwie nad Włókniarzem i swojej dyspozycji „Dzisiaj po prostu zaryzykowałem”

Mateusz Cierniak

Autor: Dawid Ociepa

Mateusz Cierniak o pewnym zwycięstwie nad Włókniarzem i swojej dyspozycji „Dzisiaj po prostu zaryzykowałem”

W sobotę Platinum Motor Lublin postawił ogromny krok ku awansowi do finału PGE Ekstraligi. Na wyjeździe pokonał TAURON Włókniarz Częstochowa 54:36, a w środowisku mówi się, że tylko ogromny pech może pozbawić Koziołki zwycięstwa w tym dwumeczu. Po spotkaniu głos zabrał Mateusz Cierniak – junior ekipy gości.

Żużel. Koziołki rozgromiły lwy w spektakularnym półfinale! [RELACJA]

Lubelski monolit znów zachwyca

Lubelski junior tego spotkania nie zaliczy do udanych. Po znakomitym biegu juniorskim, w który wykręcił najlepszy czas pierwszej serii, żużlowiec przygasł i w następnych wyścigach zdobył tylko punkt. W tym pojedynku jednak nie było to takie ważne, gdyż seniorzy znakomicie wywiązali się ze swoich obowiązków.

Zawsze się chce, ale dzisiaj to nie był do końca mój dzień. Najważniejsze, że w momencie, kiedy ktoś zawodzi (w tym dniu akurat ja nie byłem w optymalnej formie), to zespół pojechał naprawdę równo, solidnie i mamy naprawdę dobrą zaliczkę przed rewanżem.

– przekazał nam Mateusz Cierniak.

Spóźniona zmiana ustawień powodem problemów

Nie jest jednak zaskoczeniem, że młodzieżowiec wygrał w cuglach juniorską gonitwę. W tym sezonie syn byłego żużlowca jest najlepszym juniorem PGE Ekstraligi. Przegrane drugie wyścigi dnia przez Mateusza możemy policzyć na palcach jednej ręki. Niestety dla niego był to jedyny udany występ w tych zawodach. Nie mógł się później odnaleźć i został pokonany między innymi przez 16-letniego Kacpra Halkiewicza. Jak się okazuje, powodem było spóźnienie w korektach sprzętowych.

Troszkę za późno wziąłem się za zmianę przełożeń, o której myślałem, ale zaryzykowałem. Nie wykonałem zmiany, o której myślałem, a już później było o jedną zmianę za późno. 

– powiedział

Kolejny nieudany występ w Częstochowie

W poprzednim pojedynku na częstochowskim owalu Mateusz Cierniak zdobył pięć punktów. Łącząc to z innymi, tutejszymi występami 21-latka w PGE Ekstralidze, na pewno nie jest to szczyt marzeń dla 21-latka. Szczególnie że na zawodach juniorskich od przynajmniej dwóch lat zawodnik Motoru robi tam komplety. Tego dnia powodem gorszego wyniku było niedopasowanie sprzętu w dalszej fazie zawodów.

Ten tor naprawdę bardzo lubię. Jeździ mi się tutaj zawsze bardzo fajnie. Zawody indywidualne, czy chociażby Mistrzostwa Polski Par Juniorów 2 lata temu. Zdobyłem wtedy komplet punktów. Jeździ mi się tu z wielką przyjemnością. Czasami czegoś brakuje. Dzisiaj po prostu zaryzykowałem, co akurat dzisiaj nie wydało. Cały czas się uczę i zbieram doświadczenie z każdego ligowego toru. Na przykład w Częstochowie czy we Wrocławiu jeżdżę przy dobrych wiatrach dwa, trzy razy. Czasami też brakuje mi takiego doświadczenia z danego toru, objeżdżenia.

– opowiedział junior

Tor był przygotowany perfekcyjnie

Większość zawodników zresztą lubi przyjeżdżać do Częstochowy, bo jest to owal, który daje dużo możliwości do wyprzedzania. Zwłaszcza, kiedy jest on przygotowany dobrze. Wątpliwości co do tego mogli mieć kibice, którzy widzieli upadki Kacpra Woryny i Kacpra Halkiewicza. W podobnym miejscu na drugim łuku problemy miał też Maksym Drabik. Sam Cierniak jednak nie widział tam żadnych nierówności i powodów tego stanu rzeczy widzi w czymś innym.

Nie no, myślę, że tam nie działo się nic niedobrego. Na przykład jeśli chodzi o wypadek Kacpra Woryny, to on się już troszkę nie zmieścił i to bardziej wyszło z niedogadania się z Maksem (Drabikiem – przyp. red.) podczas biegu. Tor był naprawdę dobrze przygotowany mimo tych opadów, które były zapowiadane. Na szczęście to nas minęło i naprawdę był dobry tor do ścigania. 

– przekazał

5 lat minęło jak jeden dzień

Mateusz Cierniak pierwsze oficjalne jazdy zaliczył w 2018 roku. Wtedy pomógł Ostrovii Ostrów w awansie do 1. Ligi Żużlowej zdobywając płatny komplet – 9 punktów z trzema bonusami. Niektórzy kibice pomyśleliby, że to przecież wydarzyło się wczoraj, a to przecież szmat czas. Teraz, czyli w 2023 roku Mateusz Cierniak kończy wiek juniora. Czy szkoda mu tego, że jego młodzieżowa kariera się kończy?

Trochę tak. Początki, kiedy zacząłem jeździć w lidze, czyli w 2019 roku, to się wydawało „kurde, 5 lat, ale to jest jeszcze dużo czasu„. A już tak, jestem tutaj, 5 lat później. Trochę mi smutno, ale jestem naprawdę zadowolony z tego, jak te 5 lat przepracowałem. Jak dalej będę tak pracował, to myślę, że jestem w miarę na tyle gotowy, aby w dobry i solidny sposób wkroczyć w seniorską karierę

– odpowiedział na pytanie reportera

Czy Lublin jest już pewny awansu do finału PGE Ekstraligi?

Sprawa nie jest taka jasna. Zdroworozsądkowo myślący kibice są już praktycznie o tym przekonani, ale czarny sport nie jedną brutalną historię już pisał. 18-punktowa strata wydaje się ogromna zważywszy na to, że w obecnej chwili Motor wydaje się ekipą o klasę lepszą od Lwów z Częstochowy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w obecnej kadrze brązowych medalistów z ubiegłego sezonu jest dwóch byłych zawodników Motoru – Mikkel Michelsen i Maksym Drabik. Junior lubelskiej drużyny w nich widzi szansę przeciwników na to, żeby nawiązać walkę z jego drużyną.

Myślę, że w zasadzie Częstochowa przyjeżdżając do nas za 2 tygodnie ma Mikkela (Michelsena  – przyp. red.), który jeździł dużo lat w Lublinie, Maksa, który też zeszły sezon spędził w Lublinie i naprawdę bardzo dobrych zawodników. Więc myślę, że do tego meczu trzeba podejść nie tak, że go przegrali tutaj, ale że jadą „od zera”. 

– zakończył Mateusz Cierniak, junior Platinum Motoru Lublin

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *