Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Jeden z liderów Apatora Toruń skomentował dyspozycję Roberta Lamberta z meczu we Wrocławiu „Na pewno się męczył”

Robert Lambert
fot. Kazimierz Kożuch

Autor: Krzysztof Choroszy

Jeden z liderów Apatora Toruń skomentował dyspozycję Roberta Lamberta z meczu we Wrocławiu „Na pewno się męczył”

Ostatni mecz półfinałowy we Wrocławiu pokazał fatalną dyspozycję kilku zawodników For Nature Solutions Apatora Toruń. Tak naprawdę tylko Emil Sajfutdinow i Patryk Dudek punktowali na swoim poziomie, co przełożyło się na kompromitującą porażkę z bardzo osłabioną Betard Spartą 39 do 51.

W pomeczowej mix-zonie jeden z liderów gości, Patryk Dudek otrzymał pytanie, co zawiodło tego dnia w ich drużynie, która nie pojechała najlepszego meczu, czy może chodzi tutaj o podejście do zawodów. Dudek odpowiedział, że wiara i podejście było dobre, jednak zabrakło czegoś w pierwszej serii startów, kiedy to wrocławianie znacznie odjechali i późnej punktów z początku meczu zabrakło, aby móc myśleć o zwycięstwie. Wychowanek Falubazu pochwalił juniorów drużyny gospodarzy, którzy udźwignęli ciężar i pojechali świetne zawody.

Wiara i podejście powiem, było bardzo dobre. Szkoda na pewno tej pierwszej serii, gdzie nie poukładało się to nam po myśli. Później poprzez tak jak trener Marek wspomniał, kontuzje dopadły gospodarzy. My ten wynik wtedy gdzieś tam próbowaliśmy nadgonić, ale to jednak ta strata z pierwszej serii była za duża. Juniorzy wrocławscy też udźwignęli ciężar, no i ciężko było – powiedział w pomeczowej mix-zonie Patryk Dudek.

Podczas tamtego spotkania niemiłosiernie męczył się Robert Lambert, który oprócz trójki w pierwszym swoim wyścigu nie odegrał większej roli, przegrywając nawet w 12. biegu z juniorami Sparty. Zapytany o to, czy pomagali mu jako zespołowi koledzy Patryk, odpowiedział, że wymienianie się spostrzeżeniami nie zawsse ma wpływ na tego drugiego zawodnika. Lambo męczył się do tego stopnia, że w swoim ostatnim wyścigu testował nawet motocykl Patryka Dudka, ostatecznie wybrał jednak swój.

Wymieniając się spostrzeżeniami, kto jak jedzie przełożony, to chyba nie zawsze w żużlu ma przełożenie na drugiego zawodnika i to tak czasami bywa, bo Robert chyba, nie wiem, jak punktował, ale na pewno się męczył, bo nawet próbował startować w ostatnim biegu na moim motocyklu, ale chyba w końcu pojechał na swoim, więc to jest też taki tor, gdzie jest pełno ścieżek do ścigania i trudno jest się tu dopasować.

Zespół Apatora Toruń czeka teraz bardzo ciężkie wyzwanie. Pojadą oni o brąz z Włókniarzem Częstochowa i będą musieli się pozbierać, aby podejść do dwumeczu o brąz jak najlepiej, żeby udało im się ten medal wywalczyć. Z takimi problemami jednak może być im trudno, by nawiązać walkę z czwartą drużyną rundy zasadniczej.

Magazyn Żużlowy – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *