Czy czas oszlifuje diament?

Dominik Kubera na początku sezonu prezentuje znakomitą formę. Młodzieżowiec Unii Leszno po czterech kolejkach PGE Ekstraligi może pochwalić się średnią biegową 2.0 pkt, co plasuje go na 4 pozycji w lidze wśród polskich zawodników.

Świetna dyspozycja juniora z Leszna odbija się szerokim echem w środowisku żużlowym. Nie nikną słowa pochwały kierowane pod jego adresem. Menadżer FOGO Unii Leszno Piotr Baron, porównał nawet młodego “Byka” do Tai’a Woffindena. Aktualny trener leszczynian kilka lat temu miał okazję przyglądać się poczynaniom trzykrotnego mistrza świata prowadząc ekipę Sparty Wrocław. Od 2017 roku, kiedy to przejął stery nad klubem z Wielkopolski, obserwuje z bliska Dominika Kuberę i stara się o jak najbardziej komfortowe warunki dla jego rozwoju.

Dominik w profesjonalne ściganie wszedł z przytupem. Już jako 16-latek zadebiutował w PGE Ekstralidze. W swoim trzecim meczu ligowym, który notabene był wielkim finałem rozgrywek, zszokował całą żużlową Polskę. W spotkaniu o mistrzostwo kraju młodzieżowiec wygrał swoje dwa pierwsze wyścigi. Już wtedy było jasne, że w Lesznie pojawił się kolejny diament. Przez kolejne cztery lata startował na pozycji juniora wraz z Bartoszem Smektałą, przeplatając lepsze występy tymi, o których wolał zapomnieć. Dziś widać, że wychodzi z cienia Bartka i śmiało przejmuje od niego pałeczkę.

W trakcie wciąż trwającej młodzieżowej kariery popularny “Domin” świetnie radził sobie również na światowych salonach. W 2017 oraz 2019 roku wywalczył wraz z reprezentacją Polski tytuł drużynowego mistrza świata juniorów. Z kolei w minionym sezonie był bardzo bliski osiągnięcia niezwykle prestiżowego statusu indywidualnego mistrza świata juniorów. Przed ostatnią rundą tego cyklu Kubera prowadził w klasyfikacji ogólnej. Ostatecznie jednak musiał uznać wyższość swoich rodaków – Maksyma Drabika oraz wspomnianego wcześniej Bartka Smektały.

W tym roku przed utalentowanym zawodnikiem jawi się ostatnia szansa, aby zdobyć złoty medal w tych zawodach. Mimo, iż jest on uznawany za jednego z głównych faworytów do mistrzostwa, to zadanie nie będzie łatwe, ponieważ formułę zawodów ograniczono do jednego finału.

Gablota z juniorskimi trofeami na arenie międzynarodowej Tai’a Woffindena świeci pustkami. Nie oznacza to jednak, że Tai był słabym żużlowcem w młodości. W latach 2007-2011 zdobywał medale w młodzieżowych indywidualnych mistrzostwach Anglii. Dwukrotnie stawał w nich na najwyższym stopniu podium. Z powodzeniem radził sobie także w indywidualnych mistrzostwach Wielkiej Brytanii. Jeszcze jako junior trzykrotnie sięgał po brązowy medal w tych zawodach. W indywidualnych mistrzostwach świata juniorów nie miał szczęścia. Najlepszy występ w swojej karierze Tai zanotował w 2009 roku, kiedy to na torze w Gorican zajął czwarte miejsce. W późniejszych edycjach nie mógł już wystartować, ponieważ wyżej stawiał cele indywidualne w Grand Prix w 2010 oraz dobro drużyny narodowej w 2011 roku. Od dziesięciu lat “Tajski” jest stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. Po ciężkich pierwszych latach w cyklu, Tai dostał drugą szansę – w 2013 roku przyznano mu stałą dziką kartę. 23-letni wówczas zawodnik nie zawiódł. Jego forma eksplodowała, a wybuch był tak potężny, że zakończył się pierwszym w karierze Brytyjczyka tytułem indywidualnego mistrza świata. Kolejne dwa mistrzostwa i przydomek jednego z najlepszych żużlowców globu były już tylko kwestią czasu. Ambitny Anglik nie składa broni i zapowiada walkę o kolejne złote krążki. Jego celem jest zostanie najlepszym żużlowcem w historii.


Niewątpliwie tych dwóch panów dzieli jeszcze sporo, jeżeli chodzi o osiągnięcia w czarnym sporcie. Jednak porównując ich styl jazdy można dostrzec coraz więcej podobieństw. Zawsze waleczni, nieustępliwi i głodni kolejnych sukcesów. Te cechy sprawiają, że usłyszymy o nich z pewnością jeszcze nie raz i nie dwa.

Pozostaje tylko kibicować Dominowi i liczyć na to, że śladami Tai’a Woffindena z diamentu przekształci się w brylant i będzie świecił długimi latami na arenie międzynarodowej.

fot. Karolina Łukaszewska

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *