Co dalej z Drabikiem?

W styczniu na światło dzienne wypłynęły informacje o złamaniu przepisów antydopingowych przez jednego z żużlowców. Sprawa nadal nie jest rozwiązana, a sezon trwa. Co dalej z Maksymem Drabikiem? 

W tej sprawie nie mamy do czynienia z twardym dopingiem. Żużlowiec Betardu Sparty Wrocław miał bowiem przyjąć kilkukrotnie większą niż dopuszczalna norma infuzję dożylną. U Drabika nie wykryto substancji, która znajduje się na liście środków zabronionych. W tym przypadku chodzi o przekroczenie limitu przyjmowanych przez kroplówkę odżywek. Jest to zupełnie nowa sytuacja w sporcie żużlowym. 

Na początku lutego mecenas Łukasz Klimczyk złożył wniosek o przyznanie zawodnikowi wstecznego TUE. Był on poparty mocnymi dokumentami takimi jak dowody na leczenie ambulatoryjne czy dokładne wyjaśnienia w jakich okolicznościach i kto podał Drabikowi kroplówkę. Komitet Wyłączeń dla Celów Terapeutycznych odrzucił podanie uznając je za bezzasadne. 

Pełnomocnik zawodnika złożył odwołanie od powyższego postanowienia. Rozprawa miała odbyć się 13 marca, lecz przez panującą na świecie  pandemię znów została odłożona w czasie. Po tygodniu dokumentu tego nie zaopiniowano pozytywnie, skutkiem czego został odrzucony. Należy dodać, że polska antydopingówka nie dołączyła do wniosku załącznika, jakim było pismo przewodnie i w związku z tym nie było ono rozpatrywane jako element tej sprawy. Komitet Wyłączeń dla Celów Terapeutycznych miał następne dwa tygodnie na rozpatrzenie powyższego. 

W pierwszych dniach maja ogłoszony został werdykt POLADY. Ostatecznie wniosek został odrzucony. Mecenas Klimczyk zwrócił się do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl przedkładając 29-stronicowy opis sprawy, który zawierał także dwadzieścia jeden załączników, by przekonać sędziów do przyznania Maksymowi wstecznej zgody na przyjęcie wlewki witaminowej. Odwołanie od wcześniejszej decyzji wpłynęło 5 czerwca. Ze względu na obszerne materiały sprawa utknęła w Trybunale i możemy być pewni, że Drabik wystąpi pewnie w najbliższych trzech spotkaniach drużyny z Wrocławia. 

Artykuł nie ma na celu podważenia wiarygodności dokumentów, polemiki z dotychczasowo wydanymi werdyktami, czy też krytyki postępowania Drabika. Jest krótkim i obiektywnym spojrzeniem na wydarzenie. 

foto. źródło dziennikzachodni.pl

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *