Przejdź do treści
Aktualności/Turnieje Indywidualne/Wywiady

Bartosz Zmarzlik – „Jakby nigdy nie jesteś sto procent pewny, bo licho nie śpi i trzeba mieć szeroko oczy otwarte”

Bartosz Zmarzlik

Autor: Edyta Wojdeł

Bartosz Zmarzlik – „Jakby nigdy nie jesteś sto procent pewny, bo licho nie śpi i trzeba mieć szeroko oczy otwarte”

Od wczoraj oficjalny już, trzykrotny Mistrz Polski na Żużlu, Bartosz Zmarzlik, kolejną obronę tytułu wywalczył sobie jeszcze przed zakończeniem ostatniej rundy Canal+ Indywidualnych Mistrzostw Polski. Pomimo wielu wysokich osiągnięć polski żużlowiec nie uważa się za bezkonkurencyjnego i podkreśla, że w tym sporcie stale należy być czujnym.

4-go września bieżącego roku, podczas ostatniej rundy Canal+ Indywidualnych Mistrzostw Polski na Żużlu, Bartosz Zmarzlik po raz pierwszy w swojej żużlowej karierze zawitał na łódzką Moto Arenę. Jak podkreślił na pomeczowej konferencji prasowej, było to dla niego zaskakująco pozytywne doświadczenie. W szczególności, w odniesieniu do przygotowanego na ten dzień w Łodzi owalu i tego jakie dawał on możliwości jazdy.

– Jestem pozytywnie zaskoczony, bardzo fajny tor, mega dobrze się jeździło, była jakby frajda z jazdy i o to chyba nam wszystkim najbardziej chodzi.

Z tym, że o śledzenie żużlowych zmagań na najwyższym poziomie i o umożliwiające to warunki torowe, zdecydowanie chodzi, zgodzi się chyba każdy fan czarnego sportu. Frajda z jazdy, o której wspomniał Bartosz Zmarzlik, okazała się w przypadku ekstraligowca, tak duża, że już w szóstym tego dnia wyścigu, pobił, zdobyty całkiem nie dawno przez Wiktora Przyjemskiego, rekord toru na łódzkiej Moto Arenie. Osiągając czas 57,72 s.

Jak wszystko i wszyscy, tak i polscy fani zmagań żużlowych dzielą się na dwie grupy. Pierwszą i bez wątpienia dość liczną reprezentują ci spośród sympatyków czarnego sportu, którzy nie zależnie od ilości i powtarzalności schematu, fetują każde zwycięstwo Bartosza Zmarzlika. Jednakże istnieje również ta część polskiego speedwayowego społeczeństwa, która z pewnością nie pogardziłaby nader nieprzewidywalną żużlową konkurencją. Nie ulega bowiem wątpliwości, że bycie najlepszy musi zostać uhonorowane. Aczkolwiek bardziej zacięta walka i większa rywalizacja na drodze do udowodnienia tej żużlowej wartości, również, z pewnością byłaby dodatkowym walorem.

Bartosz Zmarzlik w tegorocznym cyklu nie potrzebował nawet wejścia do wielkiego finału ostatniej rundy, a trzeci tytuł Indywidualnego Mistrza Polski na Żużlu zapewnił sobie już w piętnastym biegu. Jednakże utytułowany zawodnik podkreśla, że wbrew pozorom zdobywanie kolejnych tytułów wcale nie przychodzi tak łatwo, jak może wydawać się, to z punktu widzenia wielu obserwatorów. Według 28-letniego żużlowca czujność, to stale podstawa.

– Jakby nigdy nie jesteś sto procent pewny, bo licho nie śpi i trzeba mieć szeroko oczy otwarte i po prostu wykonywać swoją, że tak powiem pracę. A wcale tak łatwo nie było jakby się wydawało, też turniej w Rzeszowie czy w Pile był dosyć wyrównany, no i tyle.

Do tego, czy sam miałby ochotę na większą konkurencję na żużlowych owalach Bartosz Zmarzlik postanowił się nie ustosunkowywać. Jednakże chociażby uwzględniając finałowy występ Janusza Kołodzieja, teoria „szeroko otwartych oczu” wydaje się być bardzo trafna. Ponieważ, kto wie, jak wyglądałoby ostateczne podium, gdyby popularny Koldi wziął udział we wszystkich trzech rundach Canal+ Indywidualnych Mistrzostw Polski i to jeszcze w pełni swych żużlowych sił.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *