Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Bartosz Bańbor, Platinum Motor Lublin: „Myślę, że udowodniłem, iż zasługuję na miejsce w składzie”

Bańbor
Fot. Kazimierz Kożuch

Autor: Norbert Giżyński

Bartosz Bańbor, Platinum Motor Lublin: „Myślę, że udowodniłem, iż zasługuję na miejsce w składzie”

Platinum Motor Lublin zrobił pierwszy krok w stronę awansu do ostatniej fazy PGE Ekstraligi 2023. W sobotę (26 sierpnia) podopieczni Macieja Kuciapy i Jacka Ziółkowski pokonali na wyjeździe Tauron Włókniarza Częstochowa 54:36. Teraz lublinianom nie pozostaje nic innego, jak obronić 18-punktową zaliczkę w rewanżu na swoim torze.

Gdy już pewny był brak startu w tych zawodach, po stronie gości, Jack’a Holder, który nadal nie wrócił do pełnej sprawności, podejrzewano, że na „Arenie zielona-energia.com” wygrać mogą gospodarze i to dość wyraźnie. Jednakże zmotywowani przyjezdni w bardzo dobrym stylu ograli ekipę „Lwów”. Do końcowego wyniku przyczyniła się z pewnością m.in. postawa Bartosza Bańbora, z którym rozmawialiśmy po tym starciu. – Finał jest coraz bliżej. Jak na fakt, że nie mamy obecnie w składzie Jack’a – który jest mocną podporą naszej drużyny – wygląda to bardzo dobrze. Uważam, że jak Jack już do nas wróci, może być jeszcze lepiej. To pokazuje, że naprawdę mamy szanse nawet na wygranie całych rozgrywek mówił junior lubelskiej drużyny.

16-latek przeciwko częstochowianom na ich własnym terenie zgromadził 5 punktów i bonus dla Motoru. Jak ocenił swój występ? – Jestem generalnie zadowolony z niego zadowolony. Jest wprawdzie troszkę niedosyt, ale jednocześnie mnie to buduje. Pokazałem bowiem samemu sobie, że mogę pojechać dobrze, a nawet jeszcze lepiej. Będę dążył do tego – dodał zawodnik.

Rodowity rzeszowianin mecz w Częstochowie zaczął od „dwójki” z bonusem oraz „trójki”. W następnych swoich dwóch gonitwach nie zdołał jednak zdobyć punktów. Co było tego przyczyną?Po pierwsze w ostatnich dwóch wyścigach miałem trudnych rywali. Po drugie zaś nie udało mi się już za bardzo powalczyć na trasie o punkty, jak wcześniej. Miałem mniej szczęścia na pierwszym łuku. Albo nie mogłem złapać odpowiedniej ścieżki lub rywale po prostu zamykali mi tor jazdy. Krótko mówiąc, wyszło tak po prostu przez sytuacje torowe – wyjaśnia.

Do rewanżu lubelsko-częstochowskiego dojdzie 10 września. Na pewno „Koziołki” będą robić, co w ich mocy, by utrzymać przewagę z pierwszej potyczki. Jednak panuje powszechnie opinia, że zespół Włókniarza generalnie dobrze czuje się na obiekcie w stolicy Lubelszczyzny. Pokazuje to historia spotkań obu ekip z lat 2019-2023. W ciągu tego okresu „Biało-Zielonym” w Lublinie udało się zremisować (sezon 2019), a także wygrać (2020).

Mało tego w „lwim” teamie obecnie startują Mikkel Michelsen oraz Maksym Drabik, którzy jeszcze w ubiegłym roku reprezentowali „żółto-biało-niebieskie” barwy. W związku z tym nasz rozmówca uważa, że rajderzy aktualnego Drużynowego Mistrza Polski nie będą mogli lekceważyć przeciwników w drugiej półfinałowej batalii na stadionie przy Alejach Zygmuntowskich. Myślę, że nie możemy się rozluźniać. Ekipa z Częstochowy jest mocna, co udowodniła, awansując do półfinału. W jej składzie jest też Mikkel Michelsen, który jeździł w Lublinie. Tak więc nie możemy zlekceważyć rywala. Nie będzie to łatwy mecz, na pewno się namęczymy. Tak czy inaczej, liczę, że wygramy – stwierdza młodzieżowiec.

Jeszcze przed sezonem 2023, gdy sprowadzano do Motoru Bartosza Bańbora, mówiło się, że żużlowiec ten ma przede wszystkim zdobywać doświadczenia w rozgrywkach juniorskich. Tymczasem przebojem wdarł się do podstawowego, ligowego zestawienia. – W turniejach młodzieżowych pokazałem właśnie, że rozjeździłem się przez cały sezon i że potrafię jeździć. Myślę, że udowodniłem tym, iż zasługuje na miejsce w składzie na mecze Ekstraligi. Wywalczyłem je sobie sam. Mam nadzieję, że już pozostanę na stałe w meczowej „ósemce”, a nawet „siódemce” – zakończył.

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *