Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA/Wywiady

Bartosz Bańbor wierzy w wygraną Motoru, a sam stawia na dalszą ciężką pracę

Bartosz Bańbor
fot. Kazimierz Kożuch

Autor: Edyta Wojdeł

Bartosz Bańbor wierzy w wygraną Motoru, a sam stawia na dalszą ciężką pracę

W minioną niedzielę Platinum Motor Lublin bez większego wysiłku wjechał do finału PGE Ekstraligi pokonując Tauron Włókniarz Częstochowę. Lubelskie Koziołki tym samym zapewniły sobie możliwość obrony tytułu Drużynowego Mistrza Polski.

Wygrana 26 punktami w rewanżowym meczu półfinałowym i 44 punktami w dwumeczu, to zdecydowanie pewna i spokojna droga do finału, a w przypadku lubelskiego Motoru również do obrony tytułu Drużynowego Mistrza Polski. Żużlowcy z Lublina bez problemu poradzili sobie w ostatnim spotkaniu z częstochowskimi Lwami. Jak podkreślił w pomeczowej rozmowie Bartosz Bańbor, największą rolę w odniesionym sukcesie bez wątpienia odegrała zespołowa praca drużyny i fakt, że każdy z zawodników, był w stanie dorzucić do całkowitego wyniku coś od siebie.

Koziołki kontra Lwy

Młodzieżowiec Motoru nie był jednak zachwycony swoim wynikiem. W całym spotkaniu przywiózł trzy punkty z bonusem. Dla porównania w pierwszym starciu półfinałowym w Częstochowie wywalczył, aż pięć oczek. Niby dwa punkty różnicy, to nie wiele, jednak dla ambitnego młodego żużlowca nie było to bez znaczenia.

– Każdy z nas dokładał dzisiaj cenne punkty. Widać, że pasowało wszystkim. Ja nie jestem zbyt zadowolony ze swojego występu, no ale myślę, że jakieś wnioski wyciągniemy.

Choć nie zawsze wszystko idzie tak jak by się tego oczekiwało, to jak słusznie zauważył Bartosz Bańbor, najważniejsze jest wyciąganie odpowiednich wniosków i wykorzystywanie zdobytej wiedzy w kolejnych potyczkach.

– Miałem troszkę problemy z dopasowaniem motocykla, więc musiałem po prostu walczyć bardziej i dawać sobie jakoś radę. Wyciągnąłem, to co dałem radę, chociaż mogłem więcej i wnioski wyciągnięte też na finał. Najważniejsze, że może będzie lepiej.

A jeśli już mowa o wiedzy, to gdzież byłoby lepiej ją zdobywać, jak nie wśród tak doświadczonych żużlowców jak Jarosław Hampel, Fredrik Lindgren, czy też Bartosz Zmarzlik. Junior lubelskiego Motoru doskonale wie, że to z czego ma właśnie możliwość korzystać może bardzo zaprocentować w jego dopiero rozwijającej się karierze.

– Tak, rozmawiam, pytam się. To są najlepsi zawodnicy świata, więc od kogo się uczyć jak nie od nich. Myślę, że, to mi da w przyszłości trochę.

Chociaż Bartosz Bańbor nie zadziwił ilością punktów, to obserwując jego jazdę i wolę walki można by stwierdzić, że czerpanie wzorców z seniorów wcale nie idzie w parze z jakimś specjalnym respektem wobec żużlowców światowej czołówki. Mowa oczywiście o bezbłędnej walce szesnastolatka z samym Mikkelem Michelsenem. Młody Koziołek jednak, sam podkreślił, że nie miał pełnej świadomości tego komu zamyka żużlowe ścieżki.

– Ja po prostu zobaczyłem, że jakiś zawodnik tam jedzie i wiedziałem, że nie mogę zostawić miejsca, bo nie zostawia się miejsca na żużlu i pojechałem.

Pora na finał

Platinum Motor Lublin w tym sezonie prezentował już bardzo różnorodną dyspozycję, zarówno na własnym owalu, jak i podczas meczy wyjazdowych. Koziołki odnosiły piękne triumfy, ale nie uchroniły się również przed tymi zarówno mniej, jak i bardziej spodziewanymi porażkami. Na chwilę obecną forma lubelskiej drużyny wygląda nieco stabilniej i właśnie to między innymi pozwala wierzyć Bartoszowi Bańborowi w możliwość obrony tytułu Drużynowego Mistrza Polski na Żużlu.

– Myślę, że tak. Patrząc na formę każdego z nas. Na to, że tak na prawdę jest lepiej niż na początku sezonu, gdzie wielu z nas miało problemy różne. Teraz każdy się już wjeździł w ten sezon, więc wierzę, że wygramy.

Sam młodzieżowiec również zapowiada, iż będzie dokładał starań, by wspomóc swoich żużlowych pobratymców z drużyny.

– Myślę, że uda się lepiej dopasować, bo po prostu wiemy co zrobiliśmy źle i ja też wiem, że mogłem trochę lepiej jechać, więc będziemy walczyć.

Podczas rozmowy z lubelskim juniorem, nie znany był jeszcze oficjalnie, finałowy przeciwnik Koziołków. Bartosz Bańbor nie miał sprecyzowanych upodobań w kwestii żużlowców, z którymi wolałby się ścigać o złote medale. Co ciekawe dla 16-latka bardziej istotny okazuje się aspekt torowy i właśnie to nakierowywało jego ewentualne preferencje na Wrocław.

– Nie wiem, który rywal, ale bardziej lubię tor we Wrocławiu. Bardziej, to że mi się tam przyjemniej jeździ, jest lepsza taka geometria według mnie.

Szczęście dopisało i Bartosz Bańbor będzie miał okazję do zaprezentowania się w wielkim finale, właśnie na wrocławskim Stadionie Olimpijskim.

MAGAZYN ŻUŻLOWY Best Speedway TV

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *