Żużel - Best Speedway Tv

Artem Łaguta o relacjach z rosyjską federacją, przynależności klubowej i startach z polską licencją | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Artem Łaguta o relacjach z rosyjską federacją, przynależności klubowej i startach z polską licencją

Łaguta

Artem Łaguta o relacjach z rosyjską federacją, przynależności klubowej i startach z polską licencją

W poniedziałkowy wieczór w programie “HejtPark” na Kanale Sportowym na Youtubie mogliśmy oglądać Artema Łagutę, czyli czarnego konia poprzedniego sezonu. Odpowiedział on na wiele pytań zadawanych przez kibiców, znanego przez wielu fanów czarnego sportu Edwarda Durdę oraz prowadzącego program “Park Maszyn” Pawła Kołodziejczaka. 

Od dawna wiadomo, że Artem posiada polski paszport. Wielu działaczy jak i kibiców zastanawia się, dlaczego w takim razie nie startuje on z polską licencją. Sam zainteresowany przyznał, że nie chce w Rosji wyglądać na zawodnika, który jeździ tylko dla pieniędzy. Jako Rosjanin chce reprezentować swój kraj. Dodał także, że jest bardzo wdzięczny za możliwość posiadania polskiego paszportu, ponieważ dzięki temu łatwiej jest mu między innymi podróżować. 

Żużlowcy, którzy przeprowadzają się do Polski zwykle osiedlają się w mieście, w którym startują lub w jego okolicach. W tym przypadku było inaczej. Artem na co dzień mieszka w Bydgoszczy. Rosjanin wytłumaczył, że jego kariera zaczęła się właśnie tam. To tam poznał Rafała Lewickiego, z którym współpracuje już od dawna oraz wielu swoich sponsorów. Padła propozycja zamieszkania tam i tak zostało. Dodatkowo Bydgoszcz jest położona w centralnej Polsce, co daje wiele udogodnień. 

Reklamy

Reprezentacji Rosji przez wieloletnią aferę dopingową nie mogą startować pod narodową flagą a na podium zamiast hymnu Rosji słyszymy muzykę Czajkowskiego. Niestety i to dopadło Łagutę, który po stanięciu na najwyższym stopniu podium Grand Prix nie mógł celebrować swojej wygranej. Co sądzi o tym Rosjanin? Przyznał, że jest mu przykro z tego powodu i chciałby usłyszeć hymn swojego kraju. 

Gorącym tematem minionego sezonu był spór na linii zawodnicy i rosyjska federacja motocyklowa. Topowi zawodnicy jak Sayfutdinov czy właśnie Łaguta zrezygnowali ze startów w Speedway of Nations. Czy Artem widzi jeszcze szansę na występ w reprezentacji? Rosjanin stwierdził, że bardzo by chciał, jednak to wszystko zależy od rosyjskie federacji. Okazało się także, że w momencie trzykrotnego zdobycia złotego medalu w cyklu SoN zawodnicy sami finansowali przyjazd na turniej. Zawodnicy czekają w takim wypadku na ruch ze strony federacji, a kontakt z nimi mają tylko w momencie zakupu licencji i zgody na starty. 

Ostatni turniej cyklu Grand Prix z pewnością był dla Artema bardzo stresujący. Słabe trzy biegi a później presja by wejść do półfinałów i tam przypieczętować swój triumf. Łaguta nie poczynił wtedy żadnych zmian w sprzędzie względem poprzedniego dnia a pogoda i warunki były bardzo zbliżone. Mimo to motocykl zachowywał się zupełnie inaczej. Do tego doszła presja nałożona przez siebie samego. Po wygranej w czwartej serii Artema ogarnął spokój i udało mu się zwyciężyć swój piąty bieg a następnie półfinał z głównym rywalem do złota – Bartoszem Zmarzlikiem. 

Wiele mówi się o relacjach braci Łagutów i to nie w ten pozytywny sposób. Okazuje się, że nie mają oni kontaktu. Artem wiedzie swoje życie inaczej a Grigorij inaczej. Bracia nie kontaktują się ze sobą na żadnej płaszczyźnie. 

Powrót Artema do cyklu Grand Prix nastąpił w 2018 roku. Właśnie – powrót. We wcześniejszej karierze Rosjanina wystąpił epizod startów o miano najlepszego żużlowca globu i miało to miejsce w 2011 roku. Łaguta zajął wtedy piętnaste miejsce i zrobił sobie przerwę nawet jeśli chodzi o staranie się o powrót do cyklu. Czym było to spowodowane? Jak sam przyznał, musiał nabrać pewności siebie, rozjeździć się i mierzyć się z najlepszymi. 

Wielu zawodników nie dopuszcza do siebie myśli, że “bije się” o bycie najlepszym na świecie i jedzie z turnieju na turniej. Nie inaczej było z Artemem. To, że za parę godzin może zostać mistrzem Świata doszło do niego dokładnie drugiego października, czyli w dzień wielkiego finału. 

Jak dużo dla żużlowców znaczy reprezentowanie danego klubu? Artem jest tego doskonałym przykładem. Reprezentował Grudziądz przez sześć sezonów i czuł się tam jak w domu. Rosjanin stwierdził, że nie lubi podpisywać kontraktów na rok i następnie zmieniać klubu. W połowie minionego sezonu już myślał nad tym, by przedłużyć kontrakt z Betard Spartą Wrocław.

fot. Paweł Wilczyński

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
×