Żużel. Groźny upadek w meczu Orzeł Łódź – Stal Rzeszów. Kibice aż zamilkli
Groźny upadek w meczu Orzeł Łódź – Stal Rzeszów przerwał rywalizację w 12. biegu. Na torze leżeli Franciszek Majewski i Szymon Szlauderbach, a przez chwilę zrobiło się bardzo nerwowo. Obaj zawodnicy na szczęście wrócili do parku maszyn o własnych siłach.
Groźny upadek w meczu Orzeł Łódź – Stal Rzeszów przerwał 12. bieg
Mecz H.Skrzydlewskiej Orła Łódź ze Stalą Rzeszów wkroczył w decydującą fazę, gdy doszło do niebezpiecznego zdarzenia na torze. W dwunastym wyścigu dnia kibice zobaczyli groźnie wyglądający upadek dwóch zawodników.
Do zdarzenia doszło na wyjściu z pierwszego łuku trzeciego okrążenia. Franciszek Majewski stracił panowanie nad motocyklem, a chwilę później w jego maszynę wpadł jadący za nim Szymon Szlauderbach. Obaj zawodnicy z dużą siłą upadli na tor, a sędzia natychmiast zdecydował o przerwaniu biegu.
Nerwowe chwile w Łodzi
Przez moment sytuacja wyglądała bardzo niebezpiecznie. Zarówno zawodnicy, jak i kibice z niepokojem obserwowali, czy uczestnicy kraksy podniosą się o własnych siłach. Zobacz także: Żużel. Dwie karetki wyjechały na tor. Co wydarzyło się w Krośnie? –>
Na szczęście szybko pojawiły się pozytywne informacje. Majewski wrócił do parku maszyn o własnych siłach, podobnie jak Szlauderbach. To była dobra wiadomość dla obu drużyn, które walczyły o niezwykle ważne punkty w kontekście tabeli Metalkas 2. Ekstraligi.
Sędzia podjął decyzję
Po analizie sytuacji arbiter zawodów wykluczył z powtórki Franciszka Majewskiego. Oznaczało to, że Stal Rzeszów musiała kończyć wyścig w osłabieniu.
Powtórka przyniosła zwrot akcji. Mateusz Szczepaniak wygrał start i wydawało się, że goście uratują korzystny wynik. Chwilę później zawodnika Stali podniosło jednak na wyjściu z pierwszego łuku, co wykorzystali gospodarze. Łodzianie minęli rywala i dowieźli do mety podwójne zwycięstwo 5:1, doprowadzając tym samym do remisu 36:36 w całym meczu.
Upadek, który mógł zmienić losy meczu
Sam upadek nie zakończył udziału zawodników w zawodach, ale miał ogromne znaczenie sportowe. W momencie kraksy Stal Rzeszów prowadziła i była blisko kolejnego ważnego biegu. Po powtórce przewaga stopniała całkowicie, a emocje przed końcówką spotkania sięgnęły zenitu.
Pozostaje pytanie, czy właśnie ten moment okaże się jednym z kluczowych punktów całego spotkania.

- Żużel. GKM Grudziądz ukarał juniora. Kościecha: „To była jedyna rzecz”
- Żużel. Doyle nie miał litości. Skończyło się pogromem w Manchesterze
- Żużel. Sparta Wrocław mogła uniknąć odwołania meczu? Prezes zabrał głos
- Żużel. GKM Grudziądz jest liderem. Trener nie pozwala patrzeć na tabelę
- Żużel. Fogo Unia Leszno zyskała bohatera. Parnicki był zaskakująco szczery