Żużel. Kościecha nie wytrzymał. Mocne słowa po meczu
Robert Kościecha GKM Grudziądz o torze i decyzjach sędziego. Co naprawdę wydarzyło się w Zielonej Górze?
Bayersystem GKM Grudziądz może mieć wiele powodów do zadowolenia po meczu w Zielonej Górze. Wygrali oni czternastoma punktami na terenie rywala w walce o fazę Play-Off. Poza drobnymi wyjątkami, cała drużyna spisała się bardzo dobrze. Może to być więc optymistyczny znak na dalszą część sezonu.
Zadowolenia po meczu nie ukrywał trener Grudziądza, Robert Kościecha. Mówi jednak o tym, że mecz był ciężki. Było w nim dużo upadków i różnych decyzji sędziowskich. Na temat słuszności decyzji trener wolał się nie wypowiadać. Mimo to cieszy się z wygranej w tym meczu. Każdy punkt był w nim ważny. Od początku byli skupieni na tym, aby wygrać ten mecz. Początek nie był udany. W pierwszym biegu przegrali podwójnie. Powtórzyła się jednak historia z zeszłego sezonu, gdzie również tak rozpoczęli zawody i również końcowo wygrali.
– Dzisiaj był ciężki mecz. Dużo wykluczeń, dużo decyzji. Lepiej się nie wypowiadać na ten temat bo to można sobie krzywdę zrobić. Cieszę się, że wygraliśmy jako zespół, każdy punkt jest ważny i był ważny. Byliśmy skupieni od początku do końca. Po tym pierwszy biegu ciężko było ale jak rok temu pierwszy bieg przegraliśmy ale później zaczęliśmy powoli te strat odrabiać i w końcowym rezultacie wygraliśmy z czego się bardzo cieszę. – mówił Robert Kościecha po meczu.
Następnie skupiono uwagę na torze. W trakcie zawodów, na drugim łuku, pojawiła się spora koleina. Dodatkowo powstała również przy krawężniku na pierwszym łuku. Stwarzała ona duże problemy dla zawodników. Trener przyznał, że był w Zielonej Górze już 6,5 godziny przed meczem. Wtedy jeszcze nic nie zapowiadało takich problemów. Mogły one jednak powstać przez zbronowanie tego toru.
– Ja tu byłem 6,5 godziny przed zawodami, był zbronowany przez to gdzieś ten tor się poodklejał. Dziury się porobiły. Nawet nie było tego widoczne na próbie czy na pierwszy biegach.
Żużel. Kubera nie wytrzymał. Wszystko nagle się posypało
Żużel. Walasek przeprasza po meczu Falubazu. „To nie powinno się zdarzyć”
Kolejnym aspektem rozmowy była środkowa część zawodów. W niej Stelmet falubaz-zielona-gora/">Falubaz Zielona Góra był w stanie zbliżyć się do Grudziądza. Po dziesiątym biegu przewaga wynosiła tylko dwa punkty. Robert Kościecha mówi, że przyczyną były gorsze pola startowe. Szczególnie czwarte, z którego dwa razy jechał Michael Jepsen Jensen. Pierwszy jego bieg z tego pola skończył się kontrowersyjnym wykluczeniem. W drugim po prostu nie mógł z niego wyjechać. Duńczyk jednak po tych dwóch biegach wrócił na dobre tory i pomógł Grudziądzowi zbudować jeszcze większą przewagę.
– Czwarte pole było bardzo dzisiaj słabe. Było bardzo twarde i Michael miał dwa razy czwarte pole, więc to zdecydowało, że właśnie te dwa biegi poszły. Raz wykluczony, interpretacja do wszystkich, którzy to widzieli. Drugi raz po prostu z czwartego pola nie mógł wyjechać ale cieszę się, że ostatnie dwa biegi złapał i były wszystko okej.
Na koniec pojawił się temat młodzieżowców drużyny z Grudziądza. Łącznie zrobili oni 16 punktów. Można więc śmiało stwierdzić, że to dzięki nim GKM zbudował tak dużą przewagę. Co do występu Kevina Małkiewicza, trener był spokojny. Wiedział, że Kevin dobrze sobie radzi na torze w Zielonej Górze, więc i tym razem sobie poradził. Pozytywnie zaskoczył go występ Bastiana Pedersena. Duńczyk bardzo dobrze poradził sobie w tym meczu. Można więc spodziewać się, że taka para juniorska wystąpi również w niedzielnym meczu z Betard Spartą Wrocław.
– Szczerze powiem, że spodziewałem się, że Kevin Małkiewicz, który bardzo lubi ten tor. On tutaj zawsze, czy młodzieżówki, czy jakieś eliminację, czy ligę zawsze dobrze tutaj jedzie. Nie spodziewałem się tak dobrego występu Bastaiana, ale widać było, że gryz tor i wszystko i z tego jestem zadowolony, że po prostu tak para juniorska rozbiła kapitalną robotę w dzisiejszym spotkaniu.


