EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC
Żużel "romantyczny" czy "nowoczesny"? Czy przyszłość speedwaya zależy od coraz większego strumienia pieniędzy? 5

Żużel „romantyczny” czy „nowoczesny”? Czy przyszłość speedwaya zależy od coraz większego strumienia pieniędzy?

W minioną środę 21 kwietnia 2021 roku odjechano pierwszą kolejkę Metal Speedway League. Transmisje ze wszystkich meczów można było śledzić na wielu kanałach internetowych, a jedno spotkanie pomiędzy Region Varde Elitesport – Slangerup Speedway (41:43) było do obejrzenia na kanale Best Speedway TV z komentarzem Krystiana Natońskiego i Krzysztofa Dziamskiego.

Wielu kibiców, oglądając relacje z meczów pierwszej rundy duńskiej ligi, zastanawiało się nad jakością infrastruktury tamtejszych stadionów, mimowolnie porównując ją do tej znanej z krajowych obiektów. Nie zabrakło też głosów, że ligę duńską od polskiej dzieli przepaść zarówno pod względem sportowym, jak i organizacyjnym.

Z tą drugą tezą nie do końca zgadza się Przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego Piotr Szymański, który wraz z Grzegorzem Drozdem i Łukaszem Malaką byli gośćmi Krystiana Natońskiego i Krzysztofa Dziamskiego w czwartkowym Best Speedway Magazynie.

„Oczywiście pod względem infrastruktury dla kibiców to jest przepaść, ale te stadiony w przeważającej większości spełniają wszystkie wymogi, które muszą spełniać, czyli wymogi dla zawodników, wymogi bezpieczeństwa, w tym wymogi FIM, bo inaczej by nie zostały odebrane. Nieraz te stadiony są nawet lepiej przygotowane niż niektóre polskie stadiony pod względem dostępności dla zawodników i pod względem bezpieczeństwa. Pod względem infrastruktury dotyczącej zawodów jest tak samo jak u nas. Inaczej nikt nie otrzymałby homologacji, czy licencji stadionu wymaganej do zawodów FIM. Tak samo są traktowane stadiony w Danii jak i w Polsce”.

„Nie tylko dla zawodników jest dobre zaplecze w lidze duńskiej, bo dla kibiców zawsze płynnie i sprawnie działa gastronomia, są smaczne potrawy i to mimo, że stadiony są często w szczerych polach i trudno je czasami znaleźć” – dodał Grzegorz Drozd.

„Co do poziomu sportowego to – zdaniem Piotra Szymańskiego – w Danii jest to nieco inny żużel niż w Polsce. Jest większy luz, większa zabawa. Zarówno kibice jak i zawodnicy starają się tym sportem bawić. Natomiast u nas jest większa „napinka” większy profesjonalizm, duże pieniądze”.

Tory są techniczne, trudne. Duńczycy postawili na swoich zawodników i warto te zawody oglądać, gdzie możemy różnych zawodników zobaczyć w tych ligach, a nie w kółko te same uznane nazwiska, które oglądamy w przeróżnych cyklach” – dodał Grzegorz Drozd.

Zdaniem Piotra Szymańskiego „Duńczycy i Szwedzi mają problem z dobrymi sędziami żużlowymi. FIM ostatnio ogłaszał nabór na sędziów i z Danii i Szwecji nikt się nie zgłosił i jest problem by znaleźć osoby do sędziowania.

Takie zdanie podzielił Krystian Natoński, który komentował wspomniany mecz pierwszej kolejki i zauważył, że „sędziowanie jest trochę inne niż w Polsce. Nie było takiej aptekarskiej dokładności szczególnie w kontekście startów. Mimo, że niektóre starty były nierówne sędzia puszczał bieg”.

Jednak także władze duńskiej ligi patrzą w przyszłość i za wzór stawiają sobie rozgrywki ligowe w Polsce.

„Z tego co mi wiadomo to w Danii podjęte zostały bardzo mocne działania marketingowe. Miesiąc temu powołany został cały nowy zarząd ligi duńskiej, który nakreślił sobie dwu, trzyletni plan odbudowy żużla i jednym z celów jest osiągnięcie średnio około trzech, czterech tysięcy widzów na każdym stadionie. Zatem w miarę rozwoju ligi będzie co raz mniej tej rekreacji na duńskich torach” – powiedział Łukasz Malaka.

„Federacja duńska chce znacznie podnieść poziom ligi duńskiej, a wzorem jest liga polska” – dodał Piotr Szymański.

Wydaje się, że liga duńska jest dobrym przykładem do tego, by zastanowić się w jakim wydaniu będziemy oglądać żużel w niedalekiej przyszłości. Czy to będzie wersja „romantyczna”, bez całego blichtru, telewizji pieniędzy i nowoczesności. Czy jednak żużel napędzany coraz większymi pieniędzmi, tzw. „nowoczesny speedway”, świetnie wyglądający w telewizji. Jedni uważają, że stadiony bez dachów, krzesełek, niejednokrotnie umiejscowione w szczerym polu to kwintesencja żużla „romantycznego” nie skażonego pieniędzmi i nowymi technologiami, gdzie podczas spotkań liczą się umiejętności, a nie jakość posiadanego sprzętu. Inni twierdzą, że jednak pieniądze napędzają rozwój dyscypliny i jej atrakcyjność, a nowoczesne stadiony, pokazane w świetnie zmontowanej telewizyjnej relacji są najlepszą promocją czarnego sportu, który musi pod tym względem równać do innych dyscyplin, takich jak choćby piłka nożna. Prawda pewnie jak zwykle leży po środku. Starsi kibice żużla zawsze będą tęsknić za „latami swej młodości”, z którą nierozerwalnie związane są wspomnienia z żużlem „romantycznym”. Jednak jak to bywa w wielu dziedzinach młodzież potrzebuje mocnych wrażeń, pokazanych w nowoczesny, często multimedialny sposób. Jeśli zatem chcemy zachęcić młodych kibiców, a jeszcze lepiej ludzi którzy nic nie mają wspólnego z żużlem do oglądania speedwaya to musi być on pokazany przynajmniej tak jak jest to obecnie robione w Polsce, czyli w sposób nie odbiegający od spotkań piłkarskich, co wiąże się z nieodzownym zastrzykiem finansowym. Inaczej młodzi ludzie wybiorą produkt atrakcyjniejszy marketingowo, na przykład football, a w dobie dostępu do wszelakich transmisji sportowych nie pomoże niski poziom polskiej ligi piłki nożnej. Jeszcze trudniejsze zadanie, jeśli chodzi o promocję speedwaya mają inne federacje, choćby Anglicy, czy Niemcy, gdzie ligi piłkarskie są jednymi z najlepszych na świecie. Tylko bowiem piękne opakowanie, w postaci nowoczesnych obiektów, coraz lepszych i szybszych motocykli i telewizyjnej transmisji na najwyższym poziomie jest w stanie przyciągnąć nowych kibiców i pozwolić na rozwój tej pięknej, ale jednak niszowej dyscypliny sportu. I czy się komuś to podoba czy nie rozwój wiąże sie z szerszym odbiorem społecznym spotkań żużlowych, a to wymaga dopływu coraz większych pieniędzy do speedwaya. Może w tej chwili nie dotyczy to jeszcze naszej rodzimej ligi, ale jak pokazuje przykład Duńczyków inne nacje patrzą na to, co sie dzieje na polskich torach i zaczynają to powielać. Zatem wydaje się, że odejście od „romantycznej” wersji żużla na rzecz tej „nowoczesnej” to tylko kwestia czasu i oczywiście pieniędzy, a najważniejszym zadaniem poszczególnych federacji będzie przejście w nowoczesność bez całkowitej utraty romantyzmu. Czy to się uda? Pożyjemy zobaczymy, ale wydaje się, że innej drogi nie ma.

Cały magazyn z Piotrem Szymańskim, Grzegorzem Drozdem i Łukaszem Malaką do obejrzenia tutaj.

źródło: informacja własna

fot. Sonia Kaps

baner 1200 200
Żużel "romantyczny" czy "nowoczesny"? Czy przyszłość speedwaya zależy od coraz większego strumienia pieniędzy? 6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *