Przejdź do treści
Aktualności/Liga Szwedzka/Wywiady

Żużel. Nowy junior Motoru Lublin, Wiktor Przyjemski o startach w lidze szwedzkiej

Wiktor Przyjemski
Fot. Kazimierz Kożuch

Autor: Patrycja Kowalczuk

Żużel. Nowy junior Motoru Lublin, Wiktor Przyjemski o startach w lidze szwedzkiej

Najnowszy nabytek lubelskiego Motoru gościł w zeszłym tygodniu w audycji radiowej Pięć Jeden. Podczas rozmowy z dziennikarzami opowiedział m.in. o kulisach przejścia z Bydgoszczy do Lublina, czy o tym jak rozpoczął przygodę z żużlem. Nie zabrakło również rozmów o szwedzkiej lidze.

W minionym sezonie junior z Bydgoszczy nie startował tylko i wyłącznie w Polsce, ale również w Szwecji. W Bauhaus-Ligan startował w drużynie Rospiggarna Hallstavik. W jej barwach odjechał osiem spotkań, podczas których wywalczył łącznie 62 punkty. Przyjemski powiedział podczas wywiadu, co mu dają starty za granicą.
„Przede wszystkim objeżdżenie na tych cięższych i przyczepniejszych torach. W Szwecji jeździłem i wybrałem sobie najcięższy tor, gdzie zawodnicy nie bardzo go lubią, bo jest trochę kanciasty.”

Prowadzący audycję w Radiu Freee zapytali Wiktora, czy poleca młodym zawodnikom starty w lidze szwedzkiej.
„Na początku nie ma się co pchać, by sobie niepotrzebnie nie narobić jakiejś kontuzji. Miałem w tym sezonie trudne mecze w Szwecji. W Vastervik zawsze robią przyczepny tor. W 5. biegu zaczęło padać i odjechaliśmy cały mecz, a cały czas padało. Na pewno nie było łatwo.”

Niektórzy zawodnicy przyznają, że za granicą używają innych motocykli niż w polskiej lidze. Żużlowiec z Bydgoszczy zdradził, jak to wygląda w jego przypadku.
„Sprzęt jest taki sam. To jest homologacja, więc musimy na tych samych [motocyklach] jechać wszędzie. Wiadomo, też parę rzeczy w Szwecji testowałem, ale silniki miałem w zasadzie te, co w Polsce. Ja, akurat, samolotem latałem, to brałem silniki w plecak i leciałem do Szwecji. Te same jednostki co w Polsce to w Szwecji.”

Wiele osób narzeka w Polsce na pogodę, która często (szczególnie wiosną) uniemożliwia rozegranie spotkania. Inaczej sytuacja przedstawia się w Szwecji, gdzie nawet w deszcze rozgrywane są mecze. Czym, więc różni się żużel w naszym kraju od tego w Szwecji?

„Przede wszystkim nawierzchnią toru. W Szwecji te nawierzchnie są naprawdę inne. Teraz to w zasadzie w Polsce wszystkie nawierzchnie na wszystkich torach trzeba by pozmieniać, by mogło być przyczepnie. W Szwecji jest przyczepnie, ale nie robi się żadna dziura. W tym sezonie widzieliśmy, czy to w Toruniu, czy po różnych klubach, gdzie zrobili przyczepny tor, ale się dziury robiły. Te dziury są bardziej niebezpieczne na takich przyczepnych torach, więc przede wszystkim nawierzchnia się tam różni. Też mają dobry sprzęt, bo jak zaczęło padać, to przerwali zawody i zaraz wyjechały dwie koparki. Ściągnęły tą nawierzchnię i nasypały nową, beton się zrobił.”

Dziennikarze zastanawiali się, czy właśnie tego brakuje w polskich ligach.
„Polska liga rządzi się swoimi prawami, bo jest najlepszą ligą na świecie, więc każdy chce mieć atut swojego toru. W Szwecji tego nie widać, bo tam jest bardzo wyrównany poziom. Tam jest KSM, więc zespoły są wyrównane. Przede wszystkim Szwedzi nie patrzą na atut swojego toru, tylko po prostu chcą odjechać zawody, bo za tydzień w rewanżu możemy wygrać na terenie rywala. Raczej w polskim żużlu to jest tak, że są słabsze i mocniejsze drużyny i każdy chce mieć atut swojego toru.”

Na koniec rozmowy o Szwecji Wiktor Przyjemski zdradził, jakie ma plany na przyszły sezon względem występów zagranicą.
„Szwecję też chcę podpisać. Jest tam fajny klimat, jedzie się na luzie. Nie ma takiej napinki. Może w finale była napinka, ale na takich codziennych meczach, jak tam się jedzie we wtorek, to tej napinki nie ma. Ja sobie sam cel wyznaczyłem, że jedziesz do Szwecji i pomyśl, że to są DMPJ. Faktycznie cięższe tory, ale trzeba być wyluzowanym.”

MAGAZYN ŻUŻLOWY – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *