Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Włókniarz walczy z Rakowem o kibica? “Jesteśmy kompletnie niekonkurencyjną dyscypliną sportu”

Włókniarza
Fot. Paweł Wilczyński

Autor: Jakub Bielak

Włókniarz walczy z Rakowem o kibica? “Jesteśmy kompletnie niekonkurencyjną dyscypliną sportu”

Na częstochowskiej mapie sportu sporo się pozmieniało w ostatnich latach. Kiedy wydawało się, że Włókniarz nie będzie miał w mieście żadnej konkurencji po upadku siatkarskiego AZS-u, do głosu doszedł Raków, który przeszedł w kilka lat drogę z drugiej ligi do czołówki piłkarskiej Ekstraklasy. Prezes Włókniarza Michał Świącik podczas naszego magazynu Best Speedway TV zapewnia jednak, że o żadnej rywalizacji w mieście nie ma mowy. 

Dominik Kubera o wspólnej jeździe z trzykrotnym mistrzem świata

Każdy klub ma swoich oddanych kibiców, którzy chodzą na stadion zarówno, kiedy zespół walczy o medale, jak i wtedy, gdy rywalizuje w niższych klasach rozgrywkowych. Jednak na który stadion wybierają się ludzie, niebędący oddanymi sympatykami poszczególnych drużyn, a chcący jedynie zobaczyć dobre, sportowe widowisko? W czasach, w których kibice coraz częściej oszczędzają na wyjściach na stadion, zasadne jest zadać pytanie, czy w przypadku dwóch tak dużych klubów w swoich dyscyplinach, kibic musi wybierać? A jeśli tak, na co ostatecznie się zdecyduje? Prezes Michał Świącik patrzy na całą sprawę nieco inaczej. 

“Absolutnie nie ma walki o kibica. Jedyna rzecz, która się stała to taka, że kibice chodzą i tutaj, i tutaj. Ja pamiętam lata 90., gdzie jeszcze był trzeci bardzo duży gracz w Częstochowie, w najwyższej klasie rozgrywek – AZS Częstochowa (siatkówka – przyp.red.). Raków też wtedy był w Ekstraklasie, proszę pamiętać. My też zdobywaliśmy medale. Zarówno Hala Polonia, jak i stadion Rakowa oraz Włókniarza były pełne”.

Dalszy ciąg tekstu poniżej pod odtwarzaczem materiału wideo

Prezes odwołał się do lat 90. Rzeczywiście wtedy przez cztery lata Raków grał w najwyższej klasie rozgrywkowej, jeśli chodzi o piłkę nożną. Klub jednak mógł jedynie marzyć o poziomie, na jaki wszedł w ostatnich kilku latach. Raków to aktualny wicemistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski. Co więcej, te osiągnięcia powtórzył już dwa lata z rzędu. W tym sezonie jest z kolei na jak najlepszej drodze do zdobycia pierwszego w historii klubu piłkarskiego mistrzostwa Polski. Mowa więc o zupełnie innym poziomie zainteresowania piłką w Częstochowie niż przed niemal trzydziestu laty. Prezes Świącik apeluje jednak o niestawianie Włókniarza w kontrze do Rakowa. 

“Prosiłbym, żeby nie poróżniać tego, bo my jako działacze obydwu klubów, zarządy robimy wszystko, żeby tak nie było. Ja często jestem zapraszany na mecze Rakowa. Chłopaki z Rakowa są zapraszani do mnie i przychodzą, kibicują Włókniarzowi. […] Kibice idą na Raków, zakładają na siebie barwy Rakowa, a potem idą na Włókniarz i zakładają barwy Włókniarza i tak to ma być. Jesteśmy kompletnie niekonkurencyjną dyscypliną sportu, więc trzeba się wspierać. Wspólnie zawsze zrobi się więcej niż osobno”.

Kibice obu klubów także przeszli długą drogę. Przed laty zdarzały się niemiłe sytuacje, a między obiema stronami dochodziło nawet do rękoczynów. W 2013 roku grupa kibiców Rakowa weszła na stadion Włókniarza i podczas nadal trwającego spotkania z Falubazem Zielona Góra zaatakowała sektor najzagorzalszych fanów biało-zielonych. Tego typu sytuacje to jednak już odległa przeszłość. Aktualnie rzeczywiście często można spotkać te same twarze na obu stadionach. 

Michał Świącik zakończył cały temat krótko. O żadnym odpływie kibiców nie ma mowy. Sukces Rakowa nie przeszkadza Włókniarzowi w gromadzeniu pokaźnej widowni na domowych spotkaniach. 

“Wszystko jest okej. Nie tracimy kibiców absolutnie. Statystyki, które podają nam w PGE Ekstralidze, nadal mówią, że mamy jedną z największych widowni w Polsce”.

CAŁY MAGAZYN ŻUŻLOWY Z UDZIAŁEM MICHAŁA ŚWIACIKA – kliknij TUTAJ

fot. Paweł Wilczyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *