Twierdza w Lublinie zdobyta! Częstochowskie Lwy nadal w walce o play-offy

Po wczorajszym meczu zarówno klub, jak i kibice z Częstochowy, mają z pewnością dobre humory. Wygrana na wyjeździe z tak mocnym zespołem jakim jest Motor Lublin to nie lada wyczyn, zwłaszcza, że wcześniej żaden z przyjezdnych zespołów nie odniósł zwycięstwa przy Z5. Częstochowianie byli lepsi pod każdym względem, stąd wynik 39-51.

W lubelskiej drużynie ciężko szukać pozytywów. Motor w całym meczu wygrał drużynowo tylko jeden bieg. To zdecydowanie nie był wieczór Koziołków. Jednak na wyróżnienie zasługuje junior Motoru – Wiktor Trofimov, który na torze pokazał wolę walki i w 4 startach zdobył 9 punktów. Myślę, że był to jeden z lepszych występów tego młodzieżowca. Oprócz niego jedynym zawodnikiem, który pojechał na swoim poziomie był Matej Zagar, który zakończył mecz z 13 punktami. Po 7 punktów w 6 startach zdobyli Jarosław Hampel i Grigorij Laguta. Jak na tych zawodników to zdecydowanie za mało. Od nich wymaga się o wiele więcej. Poza tym totalnie zawiedli: Paweł Miesiąc, Mikkel Michelsen i Wiktor Lampart. Każdy z nich przywiózł zaledwie 1 punkcik. Bez wątpienia zabrakło ich punktów, przez co Motor skończył mecz bez dorobku punktowego.


Częstochowski zespół nie uległ presji jaka na nich ciążyła. Przyjechali do Koziego Grodu po wygraną i wyjechali z niego z 3 punktami. Wykonali plan tak jak powinni i dzięki temu nadal liczą się w walce o najlepszą czwórkę. Drużyna pokazała, że w trudnych chwilach umieją się zmobilizować i pojechać równo. W odpowiednim momencie do swojej wcześniejszej formy wrócił Mistrz Świata z 2017r., Jason Doyle, który był liderem drużyny i zdobył 12 punktów. Może to cieszyć działaczy przed najważniejszą fazą sezonu jaką są play-offy. Jedno oczko mniej zrobił Fredrik Lindgren. 9 punktów Madsena, czy 8 Przedpełskiego, również powinno cieszyć. Zwłaszcza postawa Polaka, który ostatnio jeździł w kratkę. Do wyniku końcowego 6 punktów dorzucił Holta, a 5 junior Włókniarza – Jakub Miśkowiak. Drugi z młodzieżowców – Mateusz Świdnicki – przywiózł same śliwki, ale to nie przeszkodziło w wygranej zespołowi z Częstochowy.

Częstochowianie jechali przy Z5 jak u siebie. Udowodnili wszystkim, że będą walczyć o medale jak prawdziwe lwy. Inaczej wygląda sytuacja w Lublinie. Czy widoczny spadek formy sprawi, że wypadną z czwórki? A może zimny prysznic dobrze im zrobi?
Po tym meczu w tabeli jest ciaśniej niż było. Szykuje się zacięta walka o najlepszą czwórkę. I tak naprawdę dopiero po odjechaniu wszystkich meczów fazy zasadniczej dowiemy się, kto będzie walczył o medale. Żużel jest tak nieprzewidywalnym sportem, że wszystko może się w nim zdarzyć, dlatego pozostaje nam śledzić kolejne mecze i czekać na ich rozstrzygnięcie.

fot, speedwayekstraliga.pl


0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *