Przejdź do treści
Aktualności/PGE EKSTRALIGA

Tomasz Dryła tłumaczy się z zarzutów stawianych przez kibiców

Tomasz Dryła
Fot. Kolegium Żużlowe/C+

Autor: Krzysztof Choroszy

Tomasz Dryła tłumaczy się z zarzutów stawianych przez kibiców

Miniony sezon PGE Ekstraligi przyniósł komentatorowi stacji Canal+, Tomaszowi Dryle, wiele krytyki ze względu na sposób, w jaki komentował on spotkania Motoru Lublin. Powszechnie wiadomo jest, że Dryła jest kibicem lubelskiego zespołu. Oberwało mu się również we Wrocławiu, gdzie kibice przygotowali na niego transparent.

Kibice Sparty przed sierpniowym pojedynkiem w rundzie zasadniczej z Platinum Motorem Lublin na swoim sektorze wywiesili transparent o treści “Pytanie koleina – Czy Dryła z Lublina to największa świnia?”. Nawiązywał on wtedy do wypowiedzi Tomasza Dryły z magazynu PGE Ekstraligi na antenie Canal+, gdzie po akcji Taia Woffindena z kibicem leszczyńskiej Unii, pytał, czy komisja orzekająca ligi może zawiesić Brytyjczyka. Całe oburzenie powstało przez to, że komentator jest emocjonalnie związany z Motorem Lublin, który rywalizował w tym sezonie ze Spartą o tytuł mistrza Polski.

Podczas kończącego sezon wydania Kolegium Żużlowego na antenie Canal+ jeden z obecnych dziennikarzy zapytał Dryłę o jego reakcje na sierpniowy transparent we Wrocławiu. Komenator stacji zdradził, że nie chciał nic z tą sprawą robić, ponieważ każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania i jest to według niego jak najbardziej w porządku.

Pierwsza moja reakcja była, żeby nic z tym nie robić i taka była moja intencja, bo wiedziałem, że jak pójdzie jakiś wniosek o karę, to od razu będzie, że to ode mnie, ale to, że on rzeczywiście tam poszedł, nie było zależne ode mnie. Po drugie, ja sam to mówiłem w rozmowie redakcyjnej tutaj, okej, ja mam prawo coś powiedzieć na antenie, a ludzie mają prawo wywiesić transparent, bo oni nie mają żadnej anteny dla siebie, niech se wywieszają – mówił w Kolegium Żużlowym Tomasz Dryła.

W trakcie sezonu w internecie pojawiało się wiele dyskusji na temat tego, że nie powinien on komentować meczów Motoru Lublin. Powodem miał być brak obiektywizmu, jaki objawiał się u Tomasza Dryły podczas transmisji spotkań, w których uczestniczyły lubelskie „Koziołki”. Również na te zarzuty komentator Canal+ odpowiedział w środowym wydaniu Kolegium Żużlowego. Tomasz Dryła powiedział, że prawie nie ma on sobie nic do zarzucenia odnośnie jego komenatrzu podczas meczów Motoru. Jedym błędem, jaki popełnił, był ubiegłoroczny finał PGE Ekstraligi, pomiędzy lublinianami a gorzowską Stalą, gdzie jak sam odczuł, za bardzo przychylny był Stali Gorzów.

Ja już o tym mówiłem wiele razy. Jeśli chodzi o komentowanie meczów Motoru, wydaję mi się, że nie mam z tym najmniejszego problemu. Jeszcze raz mogę powiedzieć, miałem problem w tamtym roku, jak jechali w finale i uważam, że przegiąłem i za bardzo komentowałem pod Stal Gorzów. To jest mój błąd – stwierdził komentator Canal+.

Opinia kibiców na temat sposobu relacjonowania spotkań Motoru Lublin przez Tomasza Dryłę może skłonić do tego, aby ograniczyć mu mecze „Koziołków”, a zamiast niego wysyłać na nie innych komentatorów. Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że nic się nie zmieni i będzie on dalej komentował spotkania z udziałem Motoru.

Magazyn Żużlowy – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *