EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

To był mecz! [3] GKM Grudziądz – Sparta Wrocław 24.04.2016

W trzecim artykule z cyklu “To był mecz!” wrócimy do roku 2016, a dokładniej do 3. kolejki PGE Ekstraligi. Grudziądzanie na własnym obiekcie po wysokiej wygranej z Unią Tarnów oraz równie dużej porażce wyjazdowej ze Stala Gorzów mierzyli się z ekipą z Wrocławia. Dla Sparty, mimo że była to już 3. kolejka był to pierwszy bój o ligowe punkty w 2016 roku, za sprawą fatalnych warunków atmosferycznych w poprzednich tygodniach. Z tego powodu ciężko było wywnioskować kto jest faworytem tego spotkania. GKM pokazał, że na własnym torze jest bardzo silny, lecz Wicemistrzowie Polski chcieli wejść w sezon jak najlepiej.

24. kwietnia, stadion żużlowy przy ul. Hallera 4, 19:30. Trybuny w Grudziądzu tradycyjnie wypełniły się fanami czarnego sportu. Miejscowi kibice liczyli na wyrównane starcie podopiecznych Roberta Kempińskiego z drużyną z Dolnego Śląska. Obie ekipy przystąpiły do starcia w najsilniejszych składach. Sędzią zawodów był obecny szkoleniowiec Unii Tarnów, Tomasz Proszowski.

Tak prezentowały się awizowane składy:

GKM Grudziądz:
9. Antonio Lindbaeck
10. Tomasz Gollob
11. Rafał Okoniewski
12. Krzysztof Buczkowski
13. Artiom Łaguta
14. Marcin Nowak
15. Mateusz Rujner

Sparta Wrocław:
1. Tai Woffinden
2. Vaclav Milik
3. Szymon Woźniak
4. Tomasz Jędrzejak
5. Maciej Janowski
6. Maksym Drabik
7. Damian Dróżdż

Pierwszy wyścig to bardzo moce otwarcie gości. Fantastycznym momentem startowym popisał się Vaclav Milik a Tai Woffinden na pierwszym łuku dołączył do Czecha. Spartanie umiejętnie jechali parą. Popularny Tajski zwalniał, aby zrównać się motocyklem z Milikiem. Lindbaeck i Gollob nie mieli żadnych szans na odebranie im choćby jednego oczka. Starcie młodzieżowców zakończyło się podziałem punktów. Pewnie triumfował Maksym Drabik, natomiast para Nowak-Rujner poradziła sobie z Damianem Dróżdżem. Gonitwa 3. to starcie polskich seniorów z obu ekip. Bardzo dobrze wystartował Krzysztof Buczkowski, który do mety nie oddał prowadzenia. Walkę o drugą pozycję stoczył Rafał Okoniewski z Szymonem Woźniakiem. Na prostej startowej drugiego okrążenia skutecznie zaatakował wrocławianina po wewnętrznej i ten spadł na ostatnią pozycję. Grudziądzanie wygrali bieg podwójnie, co doprowadziło do remisu w całym spotkaniu. W wyścigu 4. atomowy start zaprezentowali podopieczni Piotra Barona. W wejściu w pierwszy łuk na zdecydowanym, podwójnym prowadzeniu byli już goście. Na przeciwległej prostej drugiego okrążenia jednak bardzo mocno napędzony Artiom Łaguta wszedł pod łokieć Macieja Janowskiego. Niestety ten atak zakończył się upadkiem Polaka. Rosjanin podciął nogę Magica, co było przyczyną przerwania biegu. Reprezentant gospodarzy został z powtórki wyścigu wykluczony, co oczywiście spotkało się z porcją gwizdów miejscowych kibiców. W powtórce pewnie zwyciężył Janowski. Młodzieżowcy natomiast stoczyli bój o 2 punkty. Górą z tego pojedynku wyszedł Mateusz Rujner, co sprawiło, że przed pierwszą kosmetyką toru goście prowadzili 13:11.

Gonitwa 5. to ponownie bardzo dobra postawa pary Buczkowski-Okoniewski. Tai Woffinden został nieco na starcie i już w pierwszym łuku miał sporą stratę do prowadzącej dwójki gospodarzy. Brytyjczyk na trzecim okrążeniu napędził się po zewnętrznej, dzięki czemu przedarł się na drugą pozycję, zostawiając w tyle Buczkowskiego. Okoniewski jednak był zbyt daleko, aby jego również mógł wyprzedzić. Grudziądzanie wygrywają wyścig w stosunku 4:2 i ponownie w meczu zanotowaliśmy remis. W biegu 6. prowadzenie objął Tomasz Jędrzejak, natomiast na drugie miejsce przedarł się Artiom Łaguta, który bardzo ostrym atakiem tym razem potraktował Szymona Woźniaka, co wykorzystał także Marcin Nowak. Przez cały dystans Rosjanin siedział na kole zawodnika Sparty Wrocław. Próbował napędzać się po zewnętrznej, wewnętrznej, zastosować nożyce. Na nic się to jednak zdało, ponieważ fantastycznie bronił się Jędrzejak. Po fenomenalnej walce status quo w meczu zostało zachowane. W kolejnej gonitwie świetnym startem popisał się Antonio Lindbaeck a Tomasz Gollob dołączył do niego po zewnętrznej na pierwszym łuku. Janowski próbował atakować Szweda po wewnętrznej, lecz ten napędzał się pod bandą i wysunął się przed Tomasza Golloba. Zapanowała euforia na trybunach! Gospodarze po raz pierwszy obejmują prowadzenie w meczu. Po siedmiu biegach mogliśmy na tablicy ujrzeć wynik 23:19.

Podczas kosmetyki toru w wywiadzie dla telewizji nSport śp. Tomasz Jędrzejak przyznał, że tego dnia pola startowe w Grudziądzu są bardzo nierówne. Wszystko jest zależne od tego, z którego pola rusza się do wyścigu. Faktycznie te słowa miały odzwierciedlenie w rzeczywistości. Po 7. biegach z pola 2. i 4. zanotowaliśmy aż 6 wygranych biegów, natomiast z 1. i 3. zaledwie jedno!

Jakby na zaprzeczenie tym statystykom rozpoczął się wyścig ósmy. Fantastycznie z pierwszego i trzeciego pola wystartowali zawodnicy Sparty. Vaclav Milik przypilnował ścieżki przy krawężniku na pierwszym łuku i zablokował Artioma Łagutę. Rosjanin nękał atakami Czecha, ale nie znalazł złotego środka na rozdzielenie pary wrocławian. Tai Woffinden z wielką przewagą wygrał, a więc w meczu ponownie mieliśmy remis. W gonitwie dziewiątej Szymon Woźniak po dwóch zerach nie otrzymał kolejnej szansy. Zastąpił go w ramach rezerwy zwykłej Maksym Drabik. To właśnie młodzieżowiec Sparty nawiązał walkę z parą Gollob-Lindbaeck. Gospodarze bardzo dobrze rozumieli się na torze, uniemożliwiając jakiekolwiek ataki Drabikowi. Jednak na ostatniej prostej Maksym napędził się po zewnętrznej i wykorzystał lukę pomiędzy grudziądzanami, wszedł między nich i zdołał wyprzedzić Szweda sprawiając, że goście przegrali, ale tylko w stosunku 2:4! To była fantastyczna akcja młodego Polaka. 10. wyścig to kolejny popis Rafała Okoniewskiego oraz Krzysztofa Buczkowskiego! Pierwszy bardzo dobrze wystartował i nie oddał prowadzenia do końca. Popularny Buczek musiał stoczyć batalię z Maciejem Janowskim na pierwszym okrążeniu. Poradził sobie z wrocławianinem i grudziądzanie pewnie triumfowali podwójnie! Na trybunach rozbrzmiało gromkie “GKM, GKM, GKM” a na tablicy wyników można było dostrzec rezultat 33:26, który oznaczał najwyższe jak dotąd prowadzenie gospodarzy.

Po równaniu toru sprawy w swoje ręce wzięli Vaclav Milik oraz Tai Woffinden, startujący jako rezerwa taktyczna za Szymona Woźniaka. Czech bardzo dobrze wystartował i wypchnął Tomasza Golloba na zewnętrzną, dzięki czemu Woffinden mógł do niego dołączyć po wewnętrznej. Artiom Łaguta ponownie słabo wystartował, a na dystansie nie był w stanie dogonić rywali. Spartanie podobnie jak w pierwszej odsłonie dnia jechali parą. Brytyjczyk oglądał się, raz w lewo, raz w prawo, pokazywał Milikowi którą ścieżką powinien jechać. Tomasz Gollob napędzał się po zewnętrznej i był bardzo blisko pary gości, ale nie mógł się przedrzeć choćby na drugie miejsce. Wszystko zapowiadało się na podwójny triumf podopiecznych Piotra Barona, ale na wyjściu z ostatniego łuku Spartanie wynieśli się szeroko, Woffinden nawet przyblokował nieco Milika. Błyskawicznie zauważył to Mistrz Świata z 2010 roku, przyciął do krawężnika i minął dwóch rywali! Kibice z Grudziądza nie mogli wyjść z podziwu, czego właśnie dokonał Tomasz Gollob. Bili brawo, skandowali Jego nazwisko jeszcze długo po zakończeniu biegu. To była akcja godna prawdziwego mistrza w swoich fachu. Dzięki tej akcji wciąż miejscowi prowadzili sześcioma punktami. W gonitwie 12. junior drużyny przyjezdnej, Maksym Drabik objął prowadzenie od razu po starcie i pomknął po trzy punkty. Za jego plecami toczyła się rywalizacja pomiędzy Rafałem Okoniewskim a Taiem Woffindenem. Brytyjczyk na przeciwległej prostej drugiego okrążenia dopiął swego i wyprzedził zawodnika GKM-u po zewnętrznej. Tym razem gościom udało się dowieźć 5 punktów do mety i zmniejszyli oni różnicę w meczu do zaledwie oczek W ostatnim wyścigu przed biegami nominowanymi po raz kolejny tego dnia Buczkowski udowodnił, że jest filarem drużyny prowadzonej przez Roberta Kempińskiego. Wygrał start i był na tyle szybki, że nikt nie był w stanie zabrać mu trzech punktów. Emocje natomiast toczyły się o pozostałe pozycje. Antonio Lindbaeck napędzał się po zewnętrznej, aby zaatakować drugą pozycję, lecz wybrał nieodpowiednią ścieżkę, stracił prędkość i wykorzystał to Maciej Janowski. Szwed szybko chciał odpowiedzieć robiąc nożyce, ale zawodnik Sparty Wrocław umiejętnie odparł ten, jak i kolejne ataki. Przed dwoma, ostatnimi starciami było 40:38.

Grudziądzanie idealnie rozegrali pierwszy łuk w 14. gonitwie i objęli podwójne prowadzenie. Na przeciwległej prostej jednak para Drabik-Milik przedarła się przed Lindbeacka i zanosiło się na biegowy remis. Szwed konsekwentnie przy krawężniku starał się minąć juniora drużyny przeciwnej, ale nie udała mu się ta sztuka, a że wyścig wygrał Tomasz Gollob to status quo w meczu zostało zachowane. Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim biegu! Gospodarzy w ostatnim rozdaniu punktowym reprezentowała bardzo dobrze dysponowana tego dnia para Okoniewski-Buczkowski, natomiast gości Maciej Janowski oraz Tai Woffinden. Ze startu najlepiej wyszedł Magic, lecz na dwóch kolejnych pozycjach byli miejscowi zawodnicy. Okoniewski jednak stracił trzecią pozycję na rzecz Brytyjczyka i w tym momencie był remis w całym spotkaniu! Trzykrotnemu Mistrzowi Świata było jednak mało i próbował napędzić się po zewnętrznej, aby dołączyć do klubowego kolegi. Nie znalazł tam prędkości i popularny Okoń odbił trzecią pozycję! Na ostatnim łuku czwartego okrążenia przy krawężniku skutecznie zaatakował jeszcze Krzysztof Buczkowski Macieja Janowskiego i wyścig zakończył się w stosunku 4:2. Gospodarze wygrali ze Spartą Wrocław 47:43! Na stadionie zapanowała euforia. Zawodnicy dziękowali kibicom za ogromy doping tego dnia na stadionie przy ul. Hallera 4. Cała drużyna GKM-u podrzucała najlepszego tego dnia, Krzysztofa Buczkowskiego a kibice skandowali jego imię i nazwisko. To był fantastyczny spektakl i promocja dyscypliny!

Kluczowym momentem meczu była gonitwa 11. i piękna akcja Tomasza Golloba. Sparta w czwartej serii zmagań złapała wiatr w żagle i gdyby nie finisz Chudego to wrocławianie przed wyścigami nominowanymi prowadziliby. Obok wspomnianego Golloba ojcami sukcesu grudziądzan byli Krzysztof Buczkowski oraz Rafał Okoniewski, którzy zdobyli odpowiednio 12 i 9 punktów. Ze strony gości dobrze zaprezentowali się Maksym Drabik, zdobywając 9 punktów oraz Tai Woffinden – 12 punktów w sześciu startach. Zabrakło punktów Szymona Woźniaka i kilku oczek Macieja Janowskiego, który przystąpił do zawodów poobijany. Wracając do statystyk pól startowych to po piętnastu biegach z pola 2. i 4. zanotowaliśmy aż 10 zwycięstw, natomiast z 1. i 3. tylko 5.

Ciekawostka:
Wyścig 11 (pogoń Tomasza Golloba i akcja na ostatniej prostej) został wybrany wyścigiem sezonu 2016 podczas gali PGE Ekstraligi.

fot. youtube.com/pgeekstraliga

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *