EC615A0D 9104 4DB8 A103 742C2C7820BC

To był mecz! [2] Wybrzeże Gdańsk – Unibax Toruń 13.04.2014

W drugiej odsłonie cyklu “To był mecz!” wrócimy do sezonu 2014, a konkretniej pierwszej kolejki Enea Ekstraligi. Przed sezonem ekipa Unibaxu Toruń określana była jako dream team, który miał odnieść łatwe zwycięstwo z beniaminkiem z Gdańska. Drużyna prowadzona w tamtym czasie przez Stanisława Chomskiego była skazywana na spadek, na domiar złego w meczu nie mógł wystąpić Fredrik Lindgren. Warto dodać, że Anioły rozpoczynały sezon z 8 ujemnymi punktami, które były pokłosiem nieprzystąpienia do rewanżowego meczu finałowego z Falubazem Zielona Góra w 2013 roku. Oznaczało to, że każdy mecz był dla nich szalenie ważny.

13 kwietnia, stadion im. Zbigniewa Podleckiego w Gdańsku. Trybuny zapełniły się prawie do ostatniego miejsca. Kibice Wybrzeża byli ewidentnie spragnieni ekstraligowych emocji i liczyli, że ich drużyna dokona niemożliwego i wygra z faworyzowanym przeciwnikiem. Swoich szans mogli upatrywać w absencji Darcy’ego Warda, którego zastąpił Wiktor Kułakow. Sędzią zawodów był śp. Wojciech Grodzki.

Oto awizowane składy obu drużyn:

Wybrzeże Gdańsk:
9. Artur Mroczka
10. Marcel Szymko
11. Renat Gafurow
12. Leon Madsen
13.Thomas H. Jonasson
14. Dominik Kossakowski
15. Krystian Pieszczek

Unibax Toruń:
1. Emil Sajfutdinow
2. Wiktor Kułakow
3. Chris Holder
4. Adrian Miedziński
5. Tomasz Gollob
6. Paweł Przedpełski
7. Oskar Fajfer

Już w pierwszym wyścigu dnia swoje umiejętności zaprezentowali zawodnicy Unibaxu. Fenomenalnym momentem startowym popisał się Emil Sajftudtinow. Na drugim okrążeniu skutecznym atakiem po wewnętrznej Wiktor Kułakow dołączył do swojego rodaka, zostawiając w tyle Artura Mroczkę i Marcela Szymko. Bardzo mocne otwarcie drużyny gości. Bieg juniorski to błyskawiczna riposta Wybrzeża… przez 3 okrążenia. Gospodarze wygrali start i jechali na 5:1. Goście wykorzystali jednak błąd Dominika Kossakowskiego, który wyniósł się za szeroko na pierwszym łuku ostatniego okrążenia i wyścig zakończył się remisem. Gonitwa trzecia to bardzo dobry start Madsena oraz Gafurowa. Na domiar złego dla torunian na drugim łuku pierwszego okrążenia podniosło zarówno Adriana Miedzińskiego, jak i Chrisa Holdera. Popularny Miedziak nie poddał się i przez następne trzy okrążenia konsekwentnie zmniejszał stratę do Rosjanina. Wychodząc na ostatnią prostą zawodnicy niemal zrównali się motocyklami, ale to reprezentant Wybrzeża okazał się lepszy o pół koła. Mieliśmy remis w spotkaniu! Wyścig czwarty wygrali goście w stosunku 4:2 za sprawą Tomasza Golloba i Oskara Fajfera. Na końcu stawki przyjechał Thomas H. Jonasson. Kibice Wybrzeża mogli być zawiedzeni postawą swojego kapitana, który od startu nie nawiązał nawet walki z juniorem drużyny przeciwnej. Przed pierwszą kosmetyką toru Anioły prowadziły, ale tylko dwoma punktami.

Bieg piąty zaczął się fatalnie dla gospodarzy. Już na starcie zdefektowała maszyna Renata Gafurowa. Leon Madsen natomiast cały wyścig nękał atakami rosyjską parę Unibaxu, lecz nieskutecznie. Goście powiększyli przewagę do sześciu punktów. Liczna grupa kibiców z grodu Kopernika triumfowała śpiewając i machając szalikami. Gonitwa szósta zakończyła się pewną wygraną gości 5:1. Thomas H. Jonasson tym razem zanotował defekt i po raz kolejny nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. W biegu siódmym Marcela Szymko zastąpił Krystian Pieszczek. Okazało się, że był to doskonały ruch, ponieważ junior Wybrzeża wygrał wyścig a Artur Mroczka przez pełen dystans fantastycznie bronił się przed atakami Tomasza Golloba! Gospodarze zmniejszyli stratę do sześciu punktów. Na trybunach euforia! Kibice uwierzyli, że ten mecz nie jest jeszcze przegrany.

Przed kolejną serią zmagań nad stadionem im. Zbigniewa Podleckiego wyszło słońce. Dla której drużyny okazało się szczęśliwe? W gonitwie ósmej kapitan Wybrzeża nie dostał już trzeciej szansy. W jego miejsce jako rezerwa taktyczna wystartował Artur Mroczka, co sprawiło, że gdańszczan reprezentowała ta sama para, która wygrał podwójnie poprzedni bieg. Ponownie wygrała! Tym razem w stosunku 4:2. Krystian Pieszczek udowodnił, że tego dnia był bardzo szybki na dystansie. Przewaga gości wynosiła już tylko 4 punkty. W dziewiątym rozdaniu punktowym drugą szansę otrzymał Marcel Szymko… i przez 3 okrążenia konsekwentnie jazdą przy krawężniku bronił się przed atakami Adriana Miedzińskiego, lecz podzielił los Dominika Kossakowskiego z biegu juniorskiego i ostatecznie przyjechał ostatni. Kibice gospodarzy nie mieli jednak powodów do zmartwień, bowiem Artur Mroczka wygrał i status quo zostało zachowane. Wyścig dziesiąty to fenomenalne ściganie! Moment startowy należał do torunian, lecz Tomasz Gollob na przeciwległej prostej popełnił błąd i spadł na czwarte miejsce. W tym samym czasie Leon Madsen po zewnętrznej wyprzedził Oskara Fajfera i było 4:2 dla gospodarzy. Nie trwało to jednak długo, ponieważ już na drugim okrążeniu mistrz świata z 2010 roku przedarł się na trzecią pozycję, a także junior Unibaxu poradził sobie z Duńczykiem. To jednak nie koniec emocji. Madsen na ostatnim okrążeniu zaatakował Fajfera przy krawężniku, lecz ten napędził się po zewnętrznej i odparł atak. Fantastyczne ściganie zakończyło się powiększeniem przewagi do sześciu punktów na korzyść torunian.

Po kosmetyce toru zarówno Stanisław Chomski jak i Jan Ząbik w bój posłali młodzieżowców jako rezerwy zwykłe. Krystian Pieszczek stanowił parę z Thomasem H. Jonassonem, który dostał trzecią szansę, natomiast Oskar Fajfer tworzył duet z Chrisem Holderem. Na pierwszym łuku błąd popełnił popularny Krycha i upadł na tor. Na szczęście był to niegroźny upadek i zawodnik zszedł z toru. Było to jedyne zdarzenie warte odnotowania w tym biegu. Oskar Fajfer wygrał drugą gonitwę z rzędu i miał już na swoim koncie 9 punktów! Torunianie wygrali wyścig w stosunku 4:2. W biegu dwunastym najlepiej ze startu wystrzelił Emil Sajfutdinow. Goście jechali na pewne 4:2, ale na drugim łuku drugiego okrążenia podniosło motocykl Rosjanina i uderzył z dużym impetem o tor. Wyścig został natychmiast przerwany, a wokół zawodnika zebrała się prawie cała drużyna Unibaxu. Emil został przewieziony do szpitala z podejrzeniem urazu barku. W gwoli formalności dodam, że został on z wyścigu wykluczony. W powtórce, osamotniony Paweł Przedpełski bardzo dobrze wystartował, a także lepiej od Renata Gafurowa rozegrał pierwszy łuk. Gdańszczanie na 3 biegi przed końcem zawodów wciąż przegrywali ośmioma punktami, co oznaczało, że 2 punkty meczowe coraz bardziej się oddalają. Nadzieję mogli przedłużyć bardzo dobrze dysponowani w tym dniu Artur Mroczka oraz Leon Madsen, choć rywali słabych nie mieli. Na nieszczęście Aniołów już na starcie defekt zanotował Tomasz Gollob, który nie tak wyobrażał sobie początek sezonu. Na prowadzenie wyszedł jednak Adrian Miedziński, lecz podniosło go dokładnie w tym samym miejscu, w którym Emila. Pomimo tego zdołał utrzymać się na motocyklu, ale gospodarze skrzętnie wykorzystali ten błąd i objęli podwójne prowadzenie. Bieg zakończył się w stosunku 5:1 i przed wyścigami nominowanymi mogliśmy ujrzeć wynik 37:41. Kibice Wybrzeża ponownie uwierzyli, że można z faworyzowaną drużyną zdobyć choć 1 “oczko”.

W przedostatniej gonitwie podopiecznych Jana Ząbika reprezentowali juniorzy – Oskar Fajfer i Paweł Przedpełski, którzy zastąpili Wiktora Kułakowa oraz Tomasza Golloba. To pokazuje jaką rolę w tym meczu w drużynie Unibaxu odgrywali zawodnicy młodzieżowi. Ze strony gospodarzy natomiast pojawili się Krystian Pieszczek, zastępujący Marcela Szymko oraz Renat Gafurow. Moment startowy należał do gdańszczan. Objęli podwójne prowadzenie, bardzo mądrze starali się jechać parą. Na ostatnim okrążeniu po zewnętrznej próbował napędzić się Paweł Przedpełski, ale na nic się to zdało. Pierwszy remis od trzeciego biegu stał się faktem! Miejscowi kibice jeszcze bardziej się ożywili i z całych sił dopingowali swoich zawodników przed ostatnim starciem. Pod taśmą zameldowali się kolejno od krawężnika: Leon Madsen, Adrian Miedziński, Artur Mroczka i Chris Holder. Duńczyk wygrał start i wysforował się na pierwszą pozycję. Chciał do niego dołączyć Artur Mroczka, lecz na przeciwległej prostej bardzo ostro potraktował go Adrian Miedziński i zawodnik Wybrzeża spadł na ostatnie miejsce. Po trzech okrążeniach wszystko układało się na biegowy remis, a więc również remis w całym spotkaniu. Artur Mroczka na pierwszym łuku napędził się pod bandą i wykonał przysłowiowe “nożyce” ścinając do krawężnika. Miedziak zostawił tam na tyle miejsca, że gdańszczanin bez problemu przedarł się na trzecie miejsce! Na ostatniej prostej desperackim atakiem zawodnik Unibaxu próbował wyprzedzić Mroczkę, lecz na nic to się zdało. Gospodarze wygrali ostatnią gonitwę 4:2, co dało im wynik końcowy 46:44! Stadion po tym biegu oszalał! Miejscowi kibice krzyczeli, machali szalikami, trąbili w geście triumfu nad znacznie wyżej notowanym rywalem. Artur Mroczka długo jeszcze jeździł po torze na jednym kole, dziękował fanom za wsparcie, a cała drużyna Wybrzeża wyszła z parku maszyn i podrzucała w górę Leona Madsena. To był niezapomniany moment dla wszystkich sympatyków klubu z Gdańska. Tylu emocji na inaugurację chyba nikt sobie nie wyobrażał. Ten mecz był fantastycznym żużlowym spektaklem i promocją dyscypliny z najwyższej półki.

Kluczowym momentem spotkania był wyścig dwunasty i upadek Emila Sajfutdinowa na pierwszej pozycji. Rosjanin nie był zdolny do dalszej jazdy, a w trzech poprzednich startach zdobył 7 punktów oraz bonus. W drużynie prowadzonej przez Jana Ząbika najbardziej zawiódł Tomasz Gollob. W czterech gonitwach zdobył zaledwie 4 punkty, co było najgorszym wynikiem w drużynie. Gdańszczanie swój sukces zawdzięczają Krystianowi Pieszczkowi. Junior wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i w sześciu startach zdobył 13 punktów i bonus! Z bardzo dobrej strony pokazali się również Artur Mroczka i Leon Madsen zdobywając odpowiednio 10 i 12 punktów. Kibice Wybrzeża mogli być dumni z postawy swoich zawodników, którzy pokazali, że walka i zaangażowanie do końca zawodów może przynieść upragniony sukces.

Ciekawostka:
Tego dnia swoje 57. urodziny obchodził trener gospodarzy – Stanisław Chomski. Wygrana z faworytem rozgrywek to pewnie prezent, którego wszyscy, jak i on sam sobie życzył najbardziej.

fot. dziennikbaltycki.pl

baner 1200 200

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *