Stal Gorzów – czy problemem faktycznie jest brak Iversena?

W żużlu aż roi się od niebezpiecznych spotkań zawodników z torem, i to pierwszego stopnia. Niekiedy los jest na tyle złośliwy, że podczas treningu dzieje się coś, co jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek dyskwalifikuje zawodnika z dalszej rywalizacji.

Podczas przygotowań do żużlowej inauguracji, Niels Kristian Iversen uległ wypadkowi – motocykl przygniótł go na tyle nieszczęśliwie, że zawodnik uszkodził sobie bark. W kraksie brał udział również ulubieniec gorzowskich kibiców, Bartosz Zmarzlik, wyszedł z niej jednak bez szwanku. Działacze postanowili, że nie chcą ryzykować zdrowia Nielsa, w związku z czym nie zobaczymy Duńczyka na torze podczas najbliższych rozgrywek.

Przed zawodami Marek Grzyb, prezes Moje Bermudy Stali Gorzów, stwierdził optymistycznie, że pozostali zawodnicy będą w stanie wypełnić lukę po tymczasowo nieobecnym Iversenie, pokładając szczególną nadzieję w Zmarzliku. Jak się jednak okazuje, zastępstwo zawodnika nie przyniosło zamierzonych rezultatów, a brak Duńczyka bardzo rzuca się w oczy patrząc na punktację po zawodach. Podczas wyjazdowego, niedzielnego meczu z Motorem Lublin, Moje Bermudy Stal Gorzów zdobyła 37 punktów, z czego najlepiej punktowali Bartosz Zmarzlik oraz Anders Thomsen. Reszta wypadła blado, choć kilka cennych oczek dowiózł do mety również Rafał Karczmarz oraz Krzysztof Kasprzak. W poprzednim meczu rozegranym z Unią Leszno zespół z Gorzowa również się nie popisał, przegrywając na własnym torze 41:49.

Waleczności i starań na torze zdecydowanie nie można odmówić mistrzowi świata, Bartoszowi Zmarzlikowi, jednak przegranych startów nie udaje mu się zrekompensować na dystansie. Ekspolatowany do granic możliwości Zmarzlik choć dwoi się i troi, nie punktuje tak, jak zakładano. W oczy rzucają się problemy ze sprzętem, z którego ciężko coś więcej wykrzesać. Oczekiwania względem zeszłorocznego mistrza świata są wyjątkowo wygórowane, ponieważ żużlowiec w ostatnim sezonie błyszczał podczas wszelkich rozgrywek i zyskał jeszcze większe grono fanów.

Presja jest coraz większa, tymczasem średnia gorzowianina po drugiej kolejce wynosi mniej niż 2 punkty na bieg. Nie ma jednak co oczekiwać, że jeden zawodnik – nawet ten najlepiej punktujący, z tytułem mistrza świata – będzie nadrabiał za całą resztę i na swoich osamotnionych barkach przeciągnie drużynę do triumfu.

Pojawia się pytanie: czy niedyspozycja jednego zawodnika powinna prowadzić do tego, że drużyna nie może poradzić sobie z rywalami?

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *