Sparta w play-off! Świetny występ Woffindena!

W niedzielę o 20:30 w Rybniku rozegrano mecz ROW-Sparta. Cała żużlowa Polska spodziewała się pogromu. Beniaminek przegrał 13 z 14. spotkań w tegorocznej edycji PGE Ekstraligi, a podczas ostatniego pojedynku stawiano, że ROW zostanie zmiażdżony przez rywali z Wrocławia. Mecz zakończył się wynikiem 51:39 na korzyść gości, ale pomimo niekorzystnego wyniku zawodnicy gospodarzy w końcu przypominali Rekiny, które pamiętamy z rozgrywek 1.Ligi Żużlowej.

Sparta przyjechała do Rybnika po pewne zwycięstwo. Świadomość wyższości sportowej nad rywalem pozwoliła na bardzo odważny ruch, jakim była wymiana Drabika na wracającego po długiej kontuzji Dana Bewley’a. Początek spotkania nie był dla Spartan łatwy. Remis w pierwszych dwóch biegach mógł wywołać niemałe zdziwienie wśród fanów Wrocławskiego klubu, ale z czasem ekipa z Wrocławia zaczęła wygrywać i prowadzenie utrzymali już do końca. Przyzwoity występ zaliczyli Janowski i Chris Holder, a Frick po niezbyt udanym starcie sezonu na zakończenie rundy zasadniczej zdobył 12 punktów z bonusem. Dla rywali nieuchwytny był natomiast Tai Woffinden, który zawody zakończył z wynikiem 13+2, tym samym Brytyjczyk zawody w Rybniku zakończył z kompletem punktów. Popularny Tajski był krytykowany za gorsze występy w pierwszych kilku kolejkach, ale z każdym meczem wyglądał coraz lepiej. Obecnie 3-krotny indywidualny mistrz świata jest w naprawdę dobrej formie przed fazą play-off. W Ekstralidze ma średnią na poziomie 2.16, a w Grand Prix zajmuje 4. pozycję. Jeden żużlowiec zdecydowanie zawiódł swoich Wrocławskich kibiców. Daniel Bewley zdobył zaledwie 2 punkty, z czego jeden na juniorze z Rybnika, a drugi zdobył w dzięki na nie jadącym Vaclavie Miliku. W ostatnich dwóch latach Bewley był jednym z lepszych zawodników w ROW-ie Rybnik, a w tym roku ma jego średnia po dziesięciu biegach wynosi zaledwie 0.40 na bieg. Słabą formę młodego Anglika tłumaczyć można kontuzją, ale należy zauważyć, że na inauguracji sezonu 2020 z Motorem Lublin był jeszcze przed kontuzją.

ROW Rybnik podczas niedzielnego spotkania pożegnał się z Ekstraligą i trzeba przyznać, że Rybniczanie zrobili to w całkiem dobrym stylu. Rekiny już zdążyły przyzwyczaić swoich fanów do wysokich porażek nawet na własnym torze. Mimo przegranej widać było, że zawodnicy zostawili serca na torze i mimo pewnego spadku walczyli do samego końca. W dobrym stylu sezon zakończył kapitan Rekinów Kacper Woryna, który przywiózł aż 12 punktów. Klasę pokazali również rybniccy kibice, którzy mimo słabego sezonu w wykonaniu ROW-u Rybnik wywiesili baner, w którym dziękują zawodnikom swojej drużyny. Podczas spotkania zawodnicy ostro walczyli o każdy punkt, czego efektem były 3 groźnie wyglądające upadki. Po każdym z nich na tor wjeżdżały karetki, ale na szczęście zawsze wracała pusta. Zawodnicy po każdym z tych wypadków po czasie w końcu wstawali i jechali dalej.

fot. speedwayekstraliga.pl

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *