Przejdź do treści
Aktualności/Metalkas 2. Ekstraliga

Sebastian Szostak ocenia nowy zespół. Roszady nie robią na nim wrażenia

Sebastian Szostak
Fot. Marta Astachow

Autor: Jakub Bielak

Sebastian Szostak ocenia nowy zespół. Roszady nie robią na nim wrażenia

Arged Malesa Ostrów przeszła gruntowną przebudowę przed sezonem 2024. Zmiany dotknęły nie tylko formacji seniorskiej, ale również wśród juniorów doszło do nie do końca spodziewanej roszady. Z klubem pożegnać musiał się Jakub Krawczyk. Teraz zdecydowanym liderem zawodników do lat 21. został Sebastian Szostak.

W parze z bratem?

20-latek do tej pory mógł być przez wielu traktowany jako „ten drugi” z pary młodzieżowej ostrowskiej drużyny. Jakub Krawczyk jest od niego rok młodszy, a do tego z reguły to właśnie on był w stanie notować lepsze pojedyncze rezultaty. W sytuacji gdy jednak Krawczyk zamienił Ostrów na Wrocław, nie ma żadnych wątpliwości, że obowiązkiem Szostaka będzie przewodzenie formacji młodzieżowej. Pytanie brzmi: kto będzie jego partnerem? W grę wchodzą dwie opcje: Gracjan – a więc młodszy brat Sebastiana, a także Tobiasz Potasznik.

– Póki co, nie wiadomo jeszcze czy drugim młodzieżowcem w składzie ligowym będzie mój brat, czy Tobiasz Potasznik. Myślę, że wszystko okaże się po meczach sparingowych. Nie mam żadnych obaw w związku z występami z moim bratem. Każdy patrzy przede wszystkim na swoją jazdę, ale wiadomo, że gdy wyjdziemy dobrze razem spod taśmy, to będziemy starali się dowieźć zwycięstwo, jednak póki co, nikt nie zakłada żadnych scenariuszy. Wszystko pokażą pierwsze sparingi – mówi Sebastian Szostak w rozmowie z ekstraliga.pl

Arged Malesa Ostrów w nowym wydaniu

Zmiany nie dotknęły jedynie formacji młodzieżowej. Ba, tak naprawdę odejście Jakuba Krawczyka i zastąpienie go przez wychowanków Arged Malesy Ostrów jest niczym przy tym, jak mocno zmienił się skład seniorski drużyny, która w sezonie 2022 jeździła na najwyższym poziomie rozgrywkowym. W stosunku do ubiegłego roku w składzie pozostał tylko kapitan Tobiasz Musielak. Do niego z kolei dołączyło czterech zawodników prosto z PGE Ekstraligi: Chris Holder, Gleb Czugunow, Frederik Jakobsen oraz Wiktor Jasiński.

O dziwo Sebastian Szostak przyznał jednak, że jemu osobiście nie robi różnicy to, jakie nazwiska są w zespole. Najważniejsze dla niego jest to, jak on będzie się prezentował, bo gdy zabraknie jego punktów, i tak wynik najprawdopodobniej nie będzie wyglądał tak, jak powinien.

Ciężko mi powiedzieć, bo nie skupiam się na tym, kto przyszedł i kto odszedł z naszej drużyny. Patrzę przede wszystkim na swój wynik, bo wiem, że gdy pojadę dobrze, to będzie to z korzyścią dla drużyny. Gorzej będzie, gdy nie będę tych punktów zdobywał i będzie ich brakowało do zwycięstwa. Staram się zatem patrzeć na swoją skuteczność, a nie na to, kto nas wzmocnił, a kto odszedł – komentuje transfery swojego klubu młodzieżowiec.

Przyszłość w PGE Ekstralidze

Po tym sezonie Szostak kończy swoją karierę młodzieżowca. Od przyszłego roku będzie już seniorem, w związku z czym będzie musiał już szukać swojego miejsca w zespole jako zawodnik do lat 24 pod numerami 9-13 oraz 1-5. 20-latek został zapytany o interesującą kwestię – mianowicie co w przypadku, gdyby ostrowianom udało się wrócić do elity. Czy byłby wówczas gotów na tak ogromne wyzwanie?

Trudne pytanie, ponieważ nie myślałem o tym zbytnio. Sezon pokaże wszystko, ale ja wierzę w to, że jestem dobrym zawodnikiem. Sezon sezonowi jest nierówny i trudno przewidzieć, co się stanie i czy będę jeździł w klubie z Ostrowa, czy w innej drużynie. Wszystko okaże się już niedługo – mówi 20-latek o swoich szansach na jazdę w PGE Ekstralidze w najbliższej przyszłości dla ligowego portalu.

Póki co jednak do awansu droga bardzo daleka. O miejsce w PGE Ekstralidze chcą się bić przynajmniej cztery zespoły, a sam Sebastian Szostak ma cały sezon na to, aby zastanowić się nad tym, jak będzie wyglądała jego przyszłość. Z całą pewnością będzie przyglądało mu się wielu prezesów w kontekście angażu na pozycję zawodnika U24.

Juniorzy
Fot. Emilia Hamerska-Lengas
Arged Malesy Ostrów
Fot. Roman Biliński

Dołącz do nas na Facebooku – kliknij TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *