ROW walczył do upadłego… GKM miażdży rywala

We wtorkowy wieczór odbyło się przełożone z piątku spotkanie drugiej kolejki PGE Ekstraligi. Mecz pomiędzy GKM-em Grudziądz, a ROW-em Rybnik zakończył się wynikiem 58:32, ale każdy, kto oglądał tę świetną rywalizację, wie, że wynik wskazujący na niewyobrażalny pogrom absolutnie nie odzwierciedlał sytuacji na torze.

Grudziądzanie pojechali bardzo konkretne i dobre zawody. Dwóch zawodników gospodarzy zakończyło zawody z kompletem punktów, byli to Nicki Pedersen i Artiom Łaguta, dla którego był to już drugi czysty komplet i wciąż nie ma w lidze zawodnika, który z wygrał bieg z Rosjaninem. Tymczasem do kompletu jednego punktu zabrakło Kennethowi Bjerre. Ostatecznie nic nie można zarzucić również Krzysztofowi Buczkowskiemu, który jeździł naprawdę dobrze, zdobywając 10 punktów z bonusem, ale większość punktów stracił w biegu numer 9. Buczkowski jechał na drugim miejscu tuż za Nickim Pedersenem, ale na ostatniej prostej jego motocykl zdefektował i został on wyprzedzony przez obu zawodników gości. Należy dodać, że w wykonaniu popularnego Buczka był to fenomenalny bieg, jechał on za Lambertem i Lebiedevem, ale po ciężkiej walce poradził sobie z oboma. Zawodnik miał dużego pecha, ale odkuł się on w swoim kolejnym biegu, wyprzedzając na ostatnim okrążeniu Kacpra Worynę. Jedynym seniorem reprezentującym barwy GKM-u, który bezdyskusyjnie zawiódł swoich kibiców był Przemysław Pawlicki. Wielu kibiców wierzyło, że Przemek po nieudanym meczu w Częstochowie udowodni swoją wartość na domowym torze, ale tak się nie stało. Zawodnik ekipy Grudziądza w dwóch startach przywiózł 1 punkt i w późniejszej fazie zawodów trener Kempiński stawiał na młodego Lachbauma. Rosjanin nie zrobił wielkiego show, ale pojechał przyzwoicie i na pewno lepiej niż Pawlicki. Juniorzy z Grudziądza również nie zaskoczyli, ale po takim meczu ciężko cokolwiek im zarzucić, a Lotarskiego można wręcz pochwalić, zdobywając w trzech biegach 2 punkty z bonusem udowodnił, że na miejsce w składzie jak najbardziej zasługuje. 

Kibice rekinów spodziewali się najgorszego po porażce z Falubazem na własnym torze, ale ostatecznie wielu zawodników z Rybnika pozytywnie zaskoczyło właśnie w Grudziądzu, ale mimo przyzwoitej końcówki ostatecznie podczas niedzielnego spotkania nie poradził sobie kapitan ROW-u Kacper Woryna, który przywiózł zaledwie 6 punków. Rybniczanie spodziewali się również więcej po Robercie Lambercie, Brytyjczyk podobnie jak Woryna na swoim koncie zgromadził 6 oczek, ale miałby pewnie więcej, gdyby nie wykluczenie w ostatnim biegu zawodów. Za to względem pierwszego meczu dobre zawody pojechał Andrzej Lebiedev, zdobywając 6 punktów z dwoma bonusami. Łotysz miał dużą szanse by podwyższyć swój dorobek punktowy, gdyż w ostatnim biegu jechał on wraz z Robertem Lambertem na 5:1 z najlepszą parą wieczoru Artiomem Łagutą i Nickim Pedersenem. Po dwóch kółkach Andrzejowi przed motocykl wjechał młody Brytyjczyk, efektem tego był fatalnie wyglądający upadek. Lebiedev stadion opuścił w karetce, a według informacji podanych przez Eleven Sports ma on złamaną nogę. Z dobrej strony pokazał się również Mateusz Szczepaniak. Rekiny względem poprzedniego meczu przeprowadziły dwie zmiany. Za Adriana Miedzińskiego pojechał Troy Batchelor, a w miejsce Kacpra Kłosoka wystąpił wypożyczony ze Stali Gorzów Kamil Nowacki. W kwestii Batchelora ciężko się wypowiadać. Australijczyk pojechał tylko w pierwszym biegu, w którym był ostatni, a w późniejszej fazie zawodów w jego miejsce wchodził już Robert Lambert. Jeżeli chodzi o nowy nabytek ROW-u, o tym, że w Grudziądzu pojedzie właśnie on, dowiedział się zaledwie kilka godzin przed meczem. Nie trenował on jeszcze z rybnicką ekipom, a mimo to zdobył 4+1. Zawiódł za to Mateusz Tudzież, ale po nim raczej nikt cudów się nie spodziewał. Mimo niekorzystnego wyniku należy pochwalić trenera Lecha Kędziorę, który przez cały mecz był bardzo zaangażowany i podejmował dobre dla swojej drużyny decyzje, a po meczu udał się do szpitala, w którym obecnie znajduje się jego zawodnik Andrzej Lebiedev.

Dzięki wyraźnie widocznym zmianom na Stadionie Żużlowym w Grudziądzu kibice byli świadkami naprawdę dobrego widowiska, a różnica była widoczna już na pierwszy rzut oka. Oprócz toru należy pochwalić postawę większości miejscowej publiczności. Tylko w Grudziądzu wyraźnie było widać, że fani realnie starają się walczyć z epidemią i prawie wszyscy na stadionie mieli na sobie maseczki zasłaniające usta i nos. Natomiast jednego kibica należy skrytykować. Nie chodzi tu o normy sanitarne, lecz o słowa wypowiedziane względem Andrzeja Lebiedeva. Podczas telewizyjnej transmisji wyraźnie słychać było mężczyznę krzyczącego do zawodnika słowa: „wstawaj ku*wa, nie udawaj!”. Nie oszukujmy się, że była to oznaka braku szacunku do zawodników ryzykujących życie na torze i zwyczajne chamstwo. Andrzej nie zasłużył na takie słowa i sądzę, że jeżeli chcemy traktować żużel jako sport, na który przychodzą rodziny z dziećmi, a nie kibole to takie zachowanie należy ganić i nie pozwolić na to by w taki sposób traktowani byli żużlowcy. Andrzej obecnie znajduje się w szpitalu na prześwietleniu, Łotysz najprawdopodobniej ma złamaną nogę. Z mojej strony pozostaje życzyć mu dużo zdrowia i wsparcia wszystkich kibiców.

foto. źródło speedwayekstraliga.pl

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *