Pierwsza najlepsza?

O eWinner 1 lidze można powiedzieć w obecnym sezonie dużo dobrego. Mocne zestawienie drużyn, nieprzewidywalność wyników (z wyjątkiem meczów z udziałem eWinner Apatora), brak skandali związanych z przygotowaniem toru. Zaplecze Ekstraligi będzie też świadkiem derbów pomiędzy eWinner Apatorem Toruń i Abramczyk Polonią Bydgoszcz, do których dojdzie po wielu latach przerwy.  Wreszcie też każdy mecz w każdej kolejce doczeka się transmisji na żywo, gdzie w poprzednich lat była to maksymalnie połowa spotkań danej rundy. Dorzućmy do tego spadkowicza, który w swojej drużynie posiada znane nazwiska z przeszłością ekstraligową i szykuje się rekordowe zainteresowanie drugą klasą rozgrywkową w kraju.

Pierwsza liga zatem zaczęła zmniejszać dystans marketingowy, organizacyjny oraz jakościowy względem PGE Ekstraligi. Choć czy organizacyjnie nie sprawuje się lepiej niż najlepsza żużlowa liga świata? Póki co żadne z dotychczasowych spotkań nie wywołało większych dyskusji na temat poprawnego przygotowania toru, czy to względem ilości mijanek czy też w kontekście załamania pogody. Nawet porządny opad deszczu w Ostrowie Wielkopolskim podczas starcia tamtejszej Arged Malesa TŻ Ostrovii z Lokomotivem Daugavpils nie spowodował większych problemów. Owszem, mieliśmy długą przerwę, a warunki na torze się zmieniły i gospodarze po przerwie uciekli punktowo przyjezdnym, ale mecz udało się odjechać bez szkody dla widowiska i zdrowia zawodników.  To się nie udało w Ekstralidze w meczu MrGarden GKM Grudziądz z Moje Bermudy Stalą Gorzów. Fatalnie przygotowana nawierzchnia i kontrowersyjne decyzje sędziowskie wywołały burzę medialną na temat pracy komisarzy torów oraz arbitrów. eWinner 1 ligę póki co takie wydarzenia omijają. Odnoszę wrażenie, że na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej jest mniej kombinowania z torem, a co za tym idzie, mamy lepsze widowiska. Nie uświadczamy narzekania i kontrowersji związanych z dziwnie zachowującą się nawierzchnią, natomiast jest więcej prawdziwego żużla i oczekiwanej przez kibiców rywalizacji sportowej. W pierwszej lidze pozostał duch żużla z dawnych lat i w tym aspekcie ma przewagę nad Ekstraligą, w której to od jakiegoś czasu więcej kontrowersji i przepychanek medialnych niż czystego sportu. Wyniki rozstrzygnięć też są zdecydowanie bardziej przewidywalne w najwyższej klasie rozgrywkowej, choć trzeba oddać, że w tym sezonie jest więcej niespodzianek niż w poprzednich dwóch latach.

Zdunek Wybrzeże Gdańsk 44:46 Unia Tarnów

 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 44:46 Car Gwarant Kapi Meble Budex Start Gniezno

Gwarant Kapi Meble Budex Start Gniezno 40:50 Unia Tarnów

Abramczyk Polonia Bydgoszcz 43:46 Zdunek Wybrzeże Gdańsk

To pierwsze z brzegu przykłady meczów, które zapewniły multum emocji i zaskakujące końcowe rozstrzygnięcia. Do tego zbioru można dodać mecz łódzkiego Orła z Arged Malesa TZ Ostrovią, w którym to gospodarze po 6 biegu przegrywali ośmioma punktami, jednak dokonali fantastycznego comebacku i ostatecznie wygrali mecz aż czternastoma punktami. Sporo emocji i niespodzianek jak na początkową fazę rozgrywek, prawda? I to bez wprowadzania KSMu czy zagranicznych juniorów pod numery juniorskie. PGE Ekstraliga powinna spojrzeć na kolegów z eWinner 1 ligi jak stworzyć ciekawe rozgrywki z jednocześnie trochę luźniejszym klimatem. Co więcej, należałoby również rozejrzeć się za zawodnikami z potencjałem, wyróżniającymi się w tych rozgrywkach. Polski żużel cierpi przez zbyt małą rotację zawodników między ligami. W zeszłym roku Stali Gorzów oraz Motorowi Lubin opłaciło się wyjęcie z Wybrzeża Gdańsk Andersa Thomsena i Mikkela Michelsena. Wyróżniający się młodzi zagraniczni żużlowcy pokazali, że w Ekstralidze spokojnie dają radę, a nawet mogą stanowić o sile zespołów. Tylko takich transferów z niższej ligi powinno być znacznie więcej. Ile można oglądać Nielsa Kristiana Iversena, Krzysztofa Kasprzaka, Antonio Lindbäcka czy Przemka Pawlickiego w Ekstralidze, skoro przeważnie nic więcej poza rozczarowaniem nie wnoszą? Jeżeli chcemy popularyzować ten sport i dopuścić „świeżą krew”, to należałoby nie trzymać się kurczowo tych samych nazwisk nawet po słabych sezonach, tylko dać szansę zawodnikom z zaplecza najlepszej ligi świata. To się opłaca.  

Poruszenia wymaga też kwestia przygotowania torów, aby oprócz bezpieczeństwa zapewniały także widowiskową jazdę i mijanki. Kibice nie przychodzą na stadion dla oglądania jazdy gęsiego, nie mówiąc już o pokazach rodeo na motocyklach.  Ludzie chcą sportu, rywalizacji, a nie równomiernych, długich odstępów miedzy żużlowcami. Widzowie nie chcą przedwcześnie przerywanych spotkań spowodowanych nieumiejętnymi pracami torowymi czy też nieprzygotowaniem nawierzchni na załamanie pogody. Póki co w tej kwestii lepiej wyglądają przedstawiciele eWinner 1 ligi, którzy w każdej kolejce dostarczają kibicom najpotrzebniejszych wrażeń. Także najlepsza liga świata pewne wzorce może czerpać od kolegów po fachu będących teoretycznie trochę bardziej w cieniu.  

fot. Natalia Gotter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *