Żużel - Best Speedway Tv

Ostre cięcia w GKM Grudziądz i napięta atmosfera w Lublinie | Żużel
Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Ostre cięcia w GKM Grudziądz i napięta atmosfera w Lublinie

Ostre cięcia w GKM Grudziądz. Napięta atmosfera w Lublinie

Ze względu na kryzys finansowy panujący w środowisku, ustanowione nowe regulaminowe stawki wynagrodzenia ekstraligowych zawodników – 200 tysięcy złotych za kontrakt oraz 2500 zł za każdy przywieziony punkt. Jak nam wiadomo, nie wszyscy zastosowali się do ustaleń – jedni obniżyli wynagrodzenie o wiele mniej niż 50%, inni wcale. Spowodowało to niemałe zamieszanie wśród żużlowców, którzy nie kryją swojego rozczarowania i niezadowolenia z braku sprawiedliwości.

Artiom Łaguta przyznał, że nie jest zadowolony z warunków nowego kontraktu z GKM Grudziądz oraz zaznaczył, że nawet najlepsi ekstraligowi zawodnicy nie musieli liczyć się z aż tak dużymi cięciami wynagrodzeń. Rosjanin przez sześć ostatnich lat jeździł w Grudziądzu, uzyskał tam pozycję lidera. Nie rozglądał się za innym klubem, mimo że zainteresowanie jego osobą nie malało. Jednak przyszłość na linii zawodnik – klub nie rysuje się już tak kolorowo. Tym razem zapytany o to, czy w następnym sezonie zobaczymy go w barwach grudziądzkiego klubu odpowiedział, że nie wie. Nie tylko Rosjanin poczuł się rozczarowany finalną kwotą widniejącą na kontrakcie – Przemysław Pawlicki i Nicki Pedersen są w analogicznej sytuacji.

Włodarze klubu twierdzą, że nie zrobili w zaistniałej sytuacji nic niewlaściwego – dostosowali się do wytycznych ustalonych podczas pandemii koronawirusa oraz rozplanowali wszystko zgodnie z budżetem, który mieli do rozdysponowania. Potwierdzają przy tym, że nie mają do Rosjanina żalu za publiczne wyrażenie swojego niezadowolenia, oraz że może on liczyć na propozycję kontraktu na następny sezon.

Zdzisław Cichoracki zapytany o to, czy jakiś inny klub wyraził już zainteresowanie Łagutą, udzielił krótkiej, ale wymownej odpowiedzi: Najchętniej pominąłbym to pytanie milczeniem. Nie chcę komentować ostatnich ruchów niektórych prezesów. Niech taka odpowiedź da wszystkim do myślenia.

Mówi się, że sytuację wykorzystał Apator i Łaguta otrzymał już propozycję kontraktu na sezon 2021. Od lat Artiom jest łakomym kąskiem dla toruńskiego klubu, jednak Rosjanin nigdy nie wykazywał zainteresowania zmianą barw – jak twierdził, bardzo dobrze czuł się na grudziądzkim torze i nie planował zmian. W zainstniałej sytuacji Apator może wykorzystać niezadowolenie zawodnika, aby po latach nareszcie przyciągnąć go do swojego klubu. Niewykluczone, że tak właśnie się stanie.

Również w Motorze Lublin sytuacja jest napięta. Klub nabył nowego zawodnika, Jarosława Hampela, który dotychczas zasilał szeregi Unii Leszno, jednak Brady Kurtz wygrał z nim walkę o miejsce w składzie. Zawodnicy Motoru nie przyjęli najlepiej wiadomości, że ucięto znacznie ich wynagrodzenia ze względu na okrojony budżet klubu, a znalazły się fundusze na nowy, kosztowny nabytek w postaci Hampela.

Na pewno jest to jakimś dyskomfortem, że nastąpiło to tydzień przed meczem, ale mówię, że w rywalizacji sportowej, żużlowcy muszą być przyzwyczajeni do rywalizacji także z kolegami o miejsce w drużynie. Osobiście wolę, gdy mam sześciu zawodników na pięć miejsc, niż czterech dobrych zawodników na pięć miejsc i jedną dziurkę – wyjaśnił Jacek Ziółkowski w magazynu “Eleven Call Live”. – Rozmowy z zawodnikami toczyły się ponad miesiąc temu, kiedy wszystkie mecze miały być rozgrywane przy pustych trybunach. Z finansami klubu nie jest tak źle, chociaż rzeczywiście ta pandemia i obostrzenia troszkę nas kosztowały. Nie wiedzieliśmy wtedy, że będziemy mieli dodatkowy zastrzyk w postaci wpływu z biletów. Poza tym trudno zrezygnować z takiej okazji, jaka się nadarzyła.

Dodatkowo pojawienia się Jarosława Hampela w drużynie powoduje, że zawodnicy nie mają już gwarantu występienia w kilku wyścigach podczas meczu. Hampel jest w formie, na treningach pokazuje się z dobrej strony. Pojawia się niepewność o swoją przyszłość w składzie, a żaden z żużlowców nie chce przecież grzać ławy. Dla kogoś w drużynie zabraknie miejsca.

Do tej pory było pięciu na pięć miejsc i wydawało się, że każdy dostanie przynajmniej te dwa-trzy wyścigi  w meczu, jednak teraz rzeczywiście się to zmieniło i ktoś będzie musiał odpoczywać. Kuba to silny psychicznie chłopak, który nie boi się rywalizacji. On z charakteru przypomina mi Pawła Miesiąca, który bardzo ciężko pracował i czekał na swoją szansę. Ta rywalizacja pomoże mu w tym, że pokaże swoje umiejętności – podsumował Jacek Ziółkowski.

Podsumowując, atmosfera w obydwóch drużynach może być bardziej napięta niż zwykle, a na zawodników presja może wpłynąć zarówno motywująco, jak i wręcz przeciwnie. Czekamy na rozwój wydarzeń i trzymamy kciuki.

Zostaw komentarz

0/100

×