Ostatnie 15 biegów sezonu!

Jedenasty dzień października 2020 roku, stadion imienia Alfreda Smoczyka w Lesznie. To dziś zostanie zapisana kolejna karta w kronikach polskiego żużla. Wieczorem poznamy Drużynowego Mistrza Polski 2020. W pierwszym meczu finałowym MOJE BERMUDY STAL Gorzów wygrała z FOGO Unią Leszno 46:44 i to właśnie żółto-niebiescy są o krok bliżej złotego medalu.

Runda zasadnicza była swego rodzaju rozgrzewką dla aktualnych Mistrzów Polski. Leszczynianie przebrnęli przez nią wygrywając 11 z 14 meczów i zdobywając 6 punktów bonusowych, co w zupełności wystarczyło aby zająć pierwsze miejsce w tabeli. W półfinale rozgrywek biało-niebiescy mierzyli się z niewygodnym dla siebie rywalem, jakim był Falubaz Zielona Góra. Tylko tej drużynie udało się wywalczyć bonus w dwumeczu przeciwko Unii Leszno w tym sezonie. Faza play-off rządzi się jednak swoimi prawami. W ostatnich latach, na tym etapie rozgrywek ”Byki” włączają piąty bieg i nie oszczędzają swoich rywali. W tym roku również odrobili lekcje z rundy zasadniczej i odnieśli pewne zwycięstwo w półfinałowym dwumeczu, wygrywając zarówno przy W69 jak i na ”Smoku”.

Jak Feniks z popiołu

Zupełnie inną drogę musiała przejść drużyna z Gorzowa. Była to podróż zaczynająca się w przysłowiowym piekle. Początek sezonu dla podopiecznych Stanisława Chomskiego był przygnębiający. Po sześciu kolejkach Stal miała` na swoim koncie okrągłe 0 punktów i nie jeden ekspert wróżył ekipie z województwa Lubuskiego walkę o utrzymanie w PGE Ekstralidze. Swoistym czyśćcem dla gorzowskiego klubu był pierwszy wygrany mecz przeciwko drużynie Motoru Lublin. Zwycięstwo dodało zawodnikom pewności siebie i niezbędnych skrzydeł, na których gorzowianie wlecieli do żużlowego nieba. Wygrywając wszystkie mecze do końca rundy zasadniczej gorzowianie zameldowali się w półfinale. W nim, mimo minimalnej porażki we Wrocławiu (46:44), na swoim stadionie bez większych problemów odprawili z kwitkiem Spartę i przypieczętowali swój udział w finale.

Pierwszy mecz finałowy w Gorzowie dostarczył nam emocji godnych najważniejszego dwumeczu sezonu. Sytuacja podopiecznych Stanisława Chomskiego była adekwatna do tej, którą przeżywali w trakcie trwania całego sezonu. Gorzowianie słabo weszli w mecz i po pierwszej serii przegrywali już różnicą 8 punktów. Kolejne osiem biegów można nazwać otwartą wojną z atakami raz jednej raz drugiej ekipy. Kiedy wydawało się, że miejscowi biorą się za odrabianie strat, w kolejnym wyścigu za każdym razem zawodnicy FOGO Unii Leszno odbijali piłeczkę zwyciężając w takim samym stosunku jak gorzowianie bieg wcześniej. Efektem tej wymiany ciosów była utrzymująca się ośmiopunktowa przewaga aktualnych Mistrzów Polski po 12. biegu. Zapewne spore grono kibiców już widziało w swojej wyobraźni złote krążki wieszane na szyjach zawodników z Leszna. Ciężko stwierdzić, czy podobne myśli pojawiły się w głowach zawodników Stali Gorzów, jednak jeśli, tak to jedno jest pewne – obudziły w nich ogromne pokłady motywacji, które zawodnicy szybko przenieśli na tor. Zarówno 13. jak i 14. wyścig żółto-niebiescy wygrali podwójnie doprowadzając do niespodziewanego remisu przed ostatnim wyścigiem wieczoru. W nim fenomenalny tego dnia Bartosz Zmarzlik dowiózł do mety trzy punkty, a jego klubowy kolega Anders Thomsen zdołał utrzymać za plecami Emila Sayfutdinova, dzięki czemu stadion im. Edwarda Jancarza eksplodował z radości. Gorzowianie wracając z dalekiej podróży zdołali ponownie zawitać w żużlowym raju wygrywając pierwszą odsłonę finału 46:44.

Nazwiska wagi ciężkiej

Awizowane składy obu drużyn na mecz rewanżowy nie uległy zmianie. Leszczynianie nie muszą martwić się o formę swojej rosyjskiej torpedy – Emila Sayfutdinova, który cały sezon jest mocnym filarem drużyny. Z pewnością wiary w końcowe zwycięstwo w finale dodaje kibicom dyspozycja Janusza Kołodzieja. Zawodnik po raz kolejny w najważniejszym dwumeczu sezonu prezentuje postawę zasługującą na nazwanie go Profesorem Finałów. Martwić może jedynie dyspozycja Piotra Pawlickiego. Kapitan FOGO Unii Leszno nie potrafił wygrać w Gorzowie żadnego biegu i to w wyścigach z jego udziałem gospodarze odrabiali straty. Po stronie pretendentów do tronu PGE Ekstraligi absolutnym pewniakiem dużej zdobyczy punktowej jest dwukrotny Mistrz Świata Bartosz Zmarzlik. Dobre zawody mają za sobą również Szymon Woźniak, Jack Holder oraz Anders Thomsen. Powodem do zmartwień przed drugim meczem finałowym dla fanów Stali Gorzów są z pewnością wyniki Krzysztofa Kasprzaka oraz młodzieżowców. Żaden z nich nie potrafił odebrać choćby punktu rywalowi na swoim domowym torze.

Osiem drużyn, 61 meczów, 906 odjechanych wyścigów, 3624 pokonanych okrążeń – wszystko po to, aby w ostatnich 15 wyścigach rozstrzygnąć kto zdobędzie tytuł Drużynowego Mistrza Polski na żużlu w sezonie 2020. Czy gorzowianie na czele ze swoim kapitanem Bartkiem F16 Zmarzlikiem rozgoszczą się na dobre w żużlowym niebie i zasiądą na tronie polskiego speedway’a? Czy są w stanie urządzić hiszpańską Corridę ”Bykom” z Leszna? A może to aktualni Mistrzowie Polski dokonają rzeczy absolutnie historycznej i sięgną po czwarty z rzędu tytuł najlepszej żużlowej ligi świata? Odpowiedź na te wszystkie pytania już dziś! Początek spotkania zaplanowano na godzinę 19.15.

Prognozy pogody wskazują na to, że tym razem nie ma ona innych planów niż organizatorzy meczu. Spotkanie nie jest zagrożone a warunki wydają się być idealne jak na bieżącą porę roku zarówno dla zawodników jak i kibiców.

Awizowane składy:

Fogo Unia Leszno

9. Emil Sajfutdinow
10. Janusz Kołodziej
11. Bartosz Smektała
12. Jaimon Lidsey
13. Piotr Pawlicki
14. Szymon Szlauderbach
15. Dominik Kubera

Moje Bermudy Stal Gorzów

1. Krzysztof Kasprzak
2. Niels Kristian Iversen
3. Szymon Woźniak
4. Bartosz Zmarzlik
5. Anders Thomsen
6. Rafał Karczmarz
7. Wiktor Jasiński

Fot. Karolina Łukaszewska

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *