bstv 1536x162 1
Orzeł Łódź kontra Tobiasz Musielak - wypowiedzi. 4

Orzeł Łódź kontra Tobiasz Musielak – wypowiedzi.

W niedzielne popołudnie rozegrano w Łodzi rewanżowe spotkanie pomiędzy miejscowym Orłem a Wilkami z Krosna. Beniaminek zwycięstwem w tym meczu mógł zapewnić sobie awans do rundy playoff na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego. Nic takiego jednak się nie stało. Mający także szanse na awans do pierwszej czwórki łodzianie nie zostawili krośnianom najmniejszych złudzeń kto tego dnia jest lepszy. Pewnie wygrali 51:39 i zgarnęli przy tym punkt bonusowy. Rozczarowana tym wynikiem była liczna grupa kibiców, która przyjechała z Krosna.

Łodzianie nie mieli w tym meczu słabych punktów. Swoje zrobili juniorzy J. Sroka i M. Dul a seniorzy N. Kościuch, B. Kurtz, O. Loktayew do spółki z L. Beckerem (U24) przywieźli w tym meczu 41 punktów. Swoje trzy grosze dorzucił też M. Nowak choć jego występ trzeba uznać za średni. To wszystko razem pozwoliło łodzianom zgarnąć trzy punkty i odesłać Wilki do domu z kwitkiem. Orzeł ma na swoim koncie 13 pkt. i wciąż realne choć matematyczne szanse na rundę playoff.

Na szczególną uwagę i szacunek zasługuje występ T. Musielaka, któremu w sobotę zmarł Ojciec. Popularny Tofik, który napisał na swoim profilu Facebookowym że długo i mocno zastanawiał się czy wystąpić w Łodzi ostatecznie wystartował i objechał znakomite zawody, które po meczu zadedykował swojemu zmarłemu Tacie. Tobiasz zdobył 17 pkt. w 6 wyścigach i był jedynym silnym punktem Watahy.

Ciężko cokolwiek dobrego powiedzieć o reszcie krośnieńskiego zespołu. O ile juniorzy Wilków przyzwyczaili już swoich kibiców do marnych wyników o tyle postawa A. Lebiediewa, V. Milika, P. Wojdyło i M. Szczepaniaka była bardzo przykrą niespodzianką. Widać gołym okiem że krośnianie na wyjazdach mają problem, to nie ten jest sam zespół co przy ul. Legionów. Przed Wilkami wyjazd do Bydgoszczy i mecz u siebie z Rybnikiem więc będą musiały się mocno napracować żeby znaleźć się w pierwszej czwórce po rundzie zasadniczej.

M. Nowak – zawodnik Orzeł Łódź:

Super mecz całej drużyny. Bardzo chcieliśmy wygrać za 3 pkt. i udało się. Myślę że dzisiejsze zawody w wykonaniu zawodników Orła mogły się podobać naszym wiernym fanom.

Mój występ był raczej średni ale najważniejsze, że w końcowym rozrachunku dorzuciłem tyle punktów że wystarczyło to na bonus i z tego jestem niezmiernie zadowolony.

Nie ma co ukrywać, Wilki przyjechały tutaj po zwycięstwo a my swoją postawą popsuliśmy im dzisiaj nastroje. Jesteśmy na prawdę mocną drużyną i nie należy nas lekceważyć. Te dwie porażki zanotowane u siebie to tak na prawdę wypadki przy pracy i dlatego szkoda, że przez nie uciekają nam gdzieś te playoffy choć wciąż matematyczne szanse mamy.

Rozmawiając przed sezonem, mówiliśmy sobie że jeżeli będziemy na dobrej pozycji żeby awansować to będziemy robić wszystko żeby tego dokonać i nie odpuszczać. Łódź zasługuje na Ekstraligę nie ma co tego ukrywać, więc mam ogromną nadzieję, że w najbliższym czasie to się spełni.

V. Milik – zawodnik Cellfast Wilki Krosno:

To był niesamowicie trudny mecz. Ja np. jechałem na torze w Łodzi pierwszy raz w życiu. Kompletnie się pogubiliśmy, nie mogliśmy dopasować ustawień pod tą nawierzchnie. Tylko Tobiasz od początku jechał. Zaczęliśmy kombinować, zmienialiśmy wszystko. Mnie udało się dogadać ze sprzętem na mój ostatni wyścig kiedy już wypróbowałem wszystkiego co mogłem. Tak samo było dziś z Andrzejem. Tor był fajny do ścigania, do walki ale jak nie czujesz sprzętu to bardzo trudno się jeździ.

Oczywiście, Tobiasz nam podpowiadał tylko, że on jeździ zupełnie inaczej jak my wszyscy. Ustawia sprzęt trochę wyżej, bo jest wysoki ale to co sprawdza się u niego nie koniecznie sprawdza się u nas tych mniejszych. Musieliśmy się dziś sporo namęczyć żeby to zagrało i dopiero w ostatnim biegu poczułem, że jestem spasowany i szybki a miałem zupełnie inne ustawienia jak Tobiasz. Wkurza mnie to, bo powinno i mogło być lepiej.

W Bydgoszczy trzeba powalczyć z lepszym skutkiem, inaczej sobie tego nie wyobrażam. Musimy ostro cisnąć, żeby był przynajmniej remis.

fot. własne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *