Narodziny gwiazdy?

Anders Thomsen to zawodnik Stali Gorzów, którego śmiało można określić mianem objawienia tegorocznego sezonu PGE Ekstraligi. Forma Duńczyka zaskoczyła środowisko żużlowe i z całą pewnością wywarła duże wrażenie na kibicach. O środkowym palcu w kierunku Krzysztofa Kasprzaka, przygotowaniach do turnieju Grand Prix oraz o kradnących show oponach Anlas porozmawialiśmy z nim w programie 1on1 na BestSpeedwayTv.

Do dziś nie milkną echa sytuacji, która miała miejsce na torze w Gorzowie. W 3. biegu Anders pokazał Krzysztofowi Kasprzakowi środkowy palec, przez co wielu kibiców twierdzi, że relacja między zawodnikami Stali stała się napięta. Zapytany o tę sytuację podczas naszego wywiadu, Duńczyk tłumaczył, że początki konfliktu miały miejsce już przed wspominanym wyścigiem, jednak nie chciał zdradzić szczegółów sprzeczki. Zapewnił za to, że obecnie relacje między nimi są poprawne.

Pozostając dalej w temacie wewnętrznych i kontrowersyjnych spraw gorzowskiego klubu, nie sposób pominąć kwestii dzikiej karty przyznanej Thomsenowi na 3. i 4. rundę FIM Speedway Grand Prix. Ta wzbudziła ostatnio sporo emocji w środowisku żużlowym, bo zawody odbędą się na stadionie im. Edwarda Jancarza. Przyjęło się, że numer 16 w zawodach tej rangi jest zarezerwowany dla reprezentantów kraju, w którym odbywa się dana runda. Jednak nie tym razem. Mówi się, że udział Duńczyka w tych zawodach jest nagrodą za dobre występy w PGE Ekstralidze. Nie można przy tym zapomnieć, że władze klubu z Gorzowa chcą, aby Anders reprezentował ich barwy w przyszłym sezonie.

Pytany o to, czy przyznanie dzikiej karty właśnie jemu może być elementem negocjacji, Thomsen odpowiedział, że nie uważa aby miało to większe znaczenie przy rozmowach o przyszłym kontrakcie. Duńczyk twierdzi, że decyzja spowodowana jest uznaniem dla jego osiągnięć w bieżącym sezonie i że zwyczajnie na to zasłużył. Ponadto bardzo docenia otrzymaną szansę i zapowiada walkę o każdy punkt. Dowodem tego może być fakt, że zawodnik Stali przed nadchodzącymi zawodami oddał swoje maszyny do serwisu Flaminga Gravesena.

Podczas wywiadu nie mogło zabraknąć gorącego tematu jakim jest kwestia opon marki Anlas używanych przez niektórych żużlowców w obecnym sezonie, w tym przez Andersa Thomsena. Po niedzielnym meczu we Wrocławiu, sędzia zawodów skonfiskował oponę Duńczyka, aby przeprowadzić jej analizę. Zawodnik Stali odpowiadając na pytanie o to czy nie boi się utraty punktów zdobytych przez niego we wspomnianym meczu twierdzi, że absolutnie nie. Uważa, że opony są całkowicie regulaminowe, a wszelkie kontrowersje, które ich dotyczą wynikają z tego, że niektórzy żużlowcy są związani umowami z czeską firmą Mitas, co skutkuje brakiem możliwości wypróbowania innowacyjnych opon tureckiego producenta.

Z pewnością nikomu nie umknął dramatyczny początek sezonu w wykonaniu Stali Gorzów. W sześciu pierwszych meczach żółto-niebiescy nie potrafili wywalczyć choćby jednego punktu meczowego. Z kolei w drugiej części ligowych potyczek gorzowianie dysponowali już znakomitą formą i wygrywali mecz za meczem. Ostatecznie zakończyli rundę zasadniczą zdobywając 21 punktów, co daje im ogromne szanse na zakwalifikowanie się do półfinałów rozgrywek PGE Ekstraligi. Podczas wywiadu Anders podkreślił ważną rolę trenera Stanisława Chomskiego, który przez wielu zdążył zostać skreślony. Tymczasem zawodnik wyznał, że Chomski wniósł wiele spokoju w tym trudnym dla całej drużyny momencie i jest to najlepszy szkoleniowiec z jakim pracował. Jednak według Thomsena największą rolę w przywróceniu ducha walki w drużynie odegrali zawodnicy. Wraz z wynikami przyszła dobra atmosfera, a jej skutkiem była fantastyczna współpraca całego zespołu podczas ciężkiego meczu we Wrocławiu. Mimo trudnych warunków torowych, dzięki komunikacji i chęci pomocy koledze z drużyny, udało się wygrać w dotychczas najważniejszym meczu sezonu. Anders wyznał również, że zrobili wszystko co w ich mocy, aby zakwalifikować się do fazy play-off i niecierpliwie czekają na rozstrzygnięcia pozostałych meczów.

Mimo stale rosnącego zainteresowania naszym rozmówcą, poza torem Anders Thomsen pozostaje zwykłym duńskim chłopakiem. Codziennie pracuje nad sobą i czerpie radość z każdego wyścigu i kolejnego sukcesu, na które nie brak mu apetytu. Chrapki brak mu jednak na wszelkie specyfiki uderzające do głowy takie jak alkohol i woda sodowa. 😉

fot. własna

0Shares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *